Kurioza naukowe / Scientific curiosities ISSN 1176-7545; rok XV; No 3499

Zestawienie tematyczne prowadzone na bieżąco

notka poprzednia                                     zestawienie miesięczne                                           notka następna

 

Jedno zdumienie dziennie...

 

.

Losy moa.   (4)
(notka poprzednia znajduje się tu) 

Nowa Zelandia oddzieliła się od Australii około 60-80 milionów lat temu. W wyniku tej izolacji świat roślinny i zwierzęcy poszedł swoją drogą, specyficzną dla tego zespołu wysp. Przede wszystkim nie było ssaków, a niszę ekologiczną gdzie indziej zajmowaną przez ssaki zajęły ptaki. Nie było więc wrogów ptasiej braci jak na starych kontynentach i mogło powstać wiele endemicznych gatunków, przy tym dało się zaobserwować zjawisko tak zwanego gigantyzmu. Był to długi czas pomyślności np dla orła olbrzymiego i wielu olbrzymów ptasich z grupy moa, które utraciły skrzydła i zdolność lotu. Moa powstały około 30 milionów lat temu ze wspólnego pnia, do którego należy też inny olbrzym, mamutak z Madagaskaru (moa nie wywodzi się od nielotów autralijskich, jak sądzono do niedawna).
Moa żyły długo i szczęśliwie, zajmowały niszę ekologiczną gdzie indziej opanowaną przez roślinożerne ssaki jak żyrafy, nosorożce czy kangury. 

Wszystko toczyło się pomyślnie dla moa aż do momentu pojawienia się człowieka w tych stronach. Grupa wysp nowozelandzkich zasiedlona została jako ostatni większy ląd bardzo późno, bo dopiero jakieś 800-900 lat temu, przez pacyficznych wędrowców ze wcześniej zasiedlonych wysp Samoa, Tahiti, Wysp Cooka. Polinezyjczycy, zwani Maorysami przywieźli ze sobą podstawowe warzywa tego regionu, jak to było we zwyczaju morskich wędrowców, a także niektóre zwierzęta domowe, między innymi kury, także psy. 
W Nowej Zelandii zastali raj na ziemi, mieli swoją ulubioną kumarę (słodki ziemniak nie mający nic wspólnego z naszymi pyrkami czy grulami), a jak ich głód przycisnął, żuli kłącza paproci, w bród było mięsa. Ku swojemu zdumieniu i radości na Aoteroa, jak nazwali Nowa Zelandię, by ło mnóstwo kurczaków. Były to olbrzymie ptaszyska dwu-trzymetrowej wielkości, które uznali za dorodne kury i nazwali moa, co w językach polinezyjskich oznacza kurczak. Nie było więc potrzeby hodowli kur, po prostu zapomniano o tym racząc się nieograniczonymi zasobami mięsa 'kurczaków'-olbrzymów. Zdobywanie mięsa też nie stanowiło problemu. Olbrzymy te, nie przywykłe do obecności żadnych ssaków, po prostu nie broniły się ani nie atakowały. Wystarczyło je podejść, machnąć dzidą czy pałką w szyję, ptak próbował uciekać, ale jak uciekać z przetrąconą szyją... Tak polowanie na moa widzi artysta -

Najczęściej łowiono przedstawicieli największego gatunku Euryapteryx geranoides bardzo licznie występującego na wyspach. Posługiwano się prostymi narzędziami, były to harpuny z kościanymi ostrzami lub po prostu solidne pałki z bardzo mocnego lokalnego drewna. Oprócz mięsa, moa dostarczały też skór na ubrania, kości na wyroby ozdób, jaja spożywano a skorupy używano jako zbiorniki wody (Maorysi nie znali sztuki wytwarzania naczyń ceramicznych), piórami ozdabiali się wodzowie plemion. Jedzenia było w bród, tak że z moa zjadano tylko 'pałki', reszta pozostawiano na miejscu. Na niektórych stanowiskach archeologicznych odkryto wręcz niewiarygodną masę kości moa. Na jednym ze stanowisk znaleziono kości 9.000 osobników i 2400 skorup jaj, na innym 30.000 -90.000 szkieletów. Takich znalezisk było wiele. 
I tak wszystko toczyło się pomyślnie dla Maorysów, aż moa zabrakło. Po prostu 'kurczaczki' wytępiono a o hodowli kur, produkcji zwykłych kurczaków, zapomniano. I tak po około 200 latach od opanowania wyap nastąpił kryzys. Właśnie zapaść 'na rynku mięsnym' była jedną, a może główną przyczyną kanibalizmu jaki praktykowali Marorysi aż do czasów prawie współczesnych. W opisie obyczajów jednego ze szczepów maoryskich przekazanym przez syna wodza plemiennego Tahimana Te Rauparaha jest wiele przykładów, jest nawet stwierdzenie  z pierwszej ręki, że mięso ludzkie było głównym miesnym pożywieniem wojowników w czasie ich licznych wypraw przeciwko sąsiadom. 
I tak skończyła się historia kilkunastu gatunków bezskrzydłowych endemitów Nowej Zelandii. Po moa ten sam los spotkał prawie wszystkie gatunki innych nielotów - kiwi, ale to już inna historia.

(notka następna 5 znajduje się tu)

[RCP05:025-58MAORI[QNK20::057]26::189];VA370,187,24;[QRE06::093]
w sieci: xxxx; nr 3499

 


witrynę prowadzi
© R. Antoszewski
Titirangi, Auckland, 
Nowa Zelandia

(wybrane do publ. R. Antoszewskiego)

  Site Meter