Kurioza naukowe / Scientific curiosities ISSN 1176-7545; rok XV; No 3448

Zestawienie tematyczne prowadzone na bieżąco

                             

notka poprzednia                                     zestawienie miesięczne                                          notka następna

 

Jedno zdumienie dziennie...

 

.

Nie wierzę, żeby ktokolwiek mógł uważać za prawdziwe 
bzdury głoszone o tragedii smoleńskiej.
(poprzedni wstrząsacz patrz tu)

Nie wierzę w to, że Rząd RP, Prezydent, ministrowie, zarządzający wszystkich stopni, którzy mają przynajmniej wykształcenie średnie, wierzą w bzdety Komisji Millera i Laska.
A w szczególności nie wierzę, że pani Kudrycka, minister nauki, pan Sikorski, MSZ, czy pan Tusk, premier, wierzą w to, co w zaparte głoszą w sprawie tragedii smoleńskiej. Nie mogą nie widzieć nonsensów i sprzeczności, co więcej, nie mogą nie widzieć oczywistych kłamstw i fałszerstw zawartych w tych dokumentach i kolejnych oświadczeniach. Nie są to jakieś orły intelektualne, nie mogą jednak nie widzieć bzdury półbeczki na wysokości kilku metrów, blach powtykanych w przełom brzozy po wypadku i wielu innych niedorzeczności. Zdają sobie przecież sprawę, że prawa fizyki działają tak samo w Rosji jak i w każdym innym miejscu w kosmosie. Nie są to intelektualni mocarze, ale nie mogą być aż takimi głupcami.

Powstaje zasadnicze pytanie, dlaczego to robią, dlaczego za wszelką cenę 'rżną głupów'? Jak dotąd są tylko dwie możliwości. Albo sami się w to zagmatwali, albo bezpośredni sprawcy mają na nich takie 'haki', że muszą robić wszystko, co się im nakazuje. Innej możliwości nie ma. Powstała więc prawdziwa sekta smoleńska, zdyscyplinowana nieobliczalnymi konsekwencjami, zarządzana jakimś tajnym papieżem.

Obie możliwości nie zwalniają od odpowiedzialności ani kary i powinny być w pełni wyjaśnione. Im prędzej, tym lepiej, dla podtrzymania resztek narodowej spójności.

Odpuszczam tzw 'ciemnemu narodowi', jak nazywa się polskich wyborców we wiodących mediach. Gawiedź (inne określenie) po prostu przytakuje lub powtarza dyktowane paciorki, dla swojej wygody. Odpuszczam, bo każdy chce zachować jakieś minimum życiowe, mieć jakieś perspektywy, każdy ma swoje układy, układziki, wyrobione wielkim trudem i kosztami, a system układów sięga od ministerstw, wszelkich zarządów, kompanii, do powiatów i gmin. Jeśli ktoś wyłamie się z układówe, to córka nie dostanie się do przedszkola, syn nie znajdzie pracy i będzie musiał emigrować, itd, itp. Wreszcie ma się już jakiś dom, jakiś samochód, trzeba za to spłacać długi, jak się wszystko zawali, to im się także zawali. Groźba zmian jest większa, bo nieprzewidywalna. Rzeczywistość, jaka jest, to jest, i co z tego, że każdy w układzikach kradnie, skoro jakoś daje się żyć? Tzw. 'ciemny naród' jest zmęczony i dla spokoju gotów jest poświęcić prawdę. Trudno jest być bohaterem na poziomie gminy. Innego wyjścia nie ma. O to zresztą przestępcom szło. Też nie mają innego wyjścia! Jednym słowem, jak to pięknie określił Sienkiewicz - "złapał kozak Tatarzyna, a Tatarzyn za łeb trzyma..".

Nie odpuszczam natomiast naukowcom wszelkich specjalizacji, dziennikarzom i dziennikarzynom, i całej polskiej inteligencji. Nie odpuszczam tchórzliwego milczenia, lub co gorsza, klakierstwa, dla chwilowej korzyści. Nie odpuszczam za to, że nie tylko sami świadomie stoją za fałszem, ale przez swoją postawę biernie, a bardzo często czynnie współuczestniczą w obłudzie i zakłamaniu. Wystarczy wskazać doradców Prezydenta. Polska kadra naukowa, profesorowie, cieszyli się od pokoleń najwyższym uznaniem, stanowili trzon narodowej świadomości. Teraz część spadła na absolutne dno moralne, reszta woli milczeć w strachu o swoje stanowiska, granty, posadki i chody. Prestiż profesury został już bardzo podważony stworzeniem 'profesorów mianowanych', zwykle z polecenia partyjnego. Ale teraz spadł na poziom najniższy w skali historycznej. Tylko nieliczni naukowcy odważyli się zabrać głos, i ci nie znaleźli należytego oparcia we władzach uczelnianych czy Polskiej Akademii Nauk. A przecież wszyscy we władzach uczelni i PAN zaprzysięgali służenie prawdzie! Jaki to wstyd, że za prawdę poczuło się odpowiedzialnych tylko kilkudziesięciu naukowców i szereg naukowców zagranicą, którzy przecież mieliby podstawy do tego, by po prostu mieć sprawy polskie poniżej pasa, bo po to z Polski uciekli. I za to spotkali się z potwarzami, opluwaniem, generalnym plugawieniem.

Przy całym zamieszaniu spowodowanym II Konferencją Smoleńską, w prasie pojawiły się setki wypowiedzi na ten temat. Gdyby to zebrać, byłoby parą tomów. Było w nich wszystko, wszelkie obelgi i plugastwa, ale jak dotąd, nie było żadnego argumentu podważającego wypowiedzi uczonych II Konferencji. Znalazł się tylko, nieudany zresztą, tchórzliwy atak prof. Kowaleczki na duńskiego specjalistę lotnictwa Glenna Joergensena (Kowaleczko nie stawił się na zaproszenie do wymiany argumentów). Niezbyt trafnego podważania terminu zniszczenia 'pancernej brzozy'  dokonali też profesorowie Marek Czachor z Politechniki Gdańskiej i Andrzej Wiśniewski z PAN. Podważali ustalenia prof. Chrisa Cieszewskiego bez wnikliwego zapoznania się z materiałem dowodowym. A ileż to pomyj wylano przy okazji na głowę polskiego naukowca z USA! To samo w sobie kwalifikuje całą sprawę do rangi stalinowskiej iście nagonki. Poza tym nie pojawiła się żadna inna próba podniesienia jakichkolwiek zarzutów skierowanych przeciwko wypowiedziom uczestników II Konferencji Smoleńskiej. Nie przeszkodziło to minister nauki Barbarze Kudryckiej, też profesor, nazwanie całej setki najlepszych specjalistów w reprezentowanych przez siebie dziedzinach 'szamańskimi profesorami'. Tak bezczelnego traktowania polskich uczonych przez polskiego ministra nauki nie było w czasach PRL, śmiem twierdzić, nie zdarza się w żadnym mniej więcej kulturalnym kraju. I co? A no nic. Pani Kudrycka odejdzie na bezpieczną, dobrze płatną pozycję w PE, bo przecież zostanie wybrana w demokratycznym głosowaniu przez naród, skoro jest pierwsza na liście PO w którymś okręgu. A polskie środowisko naukowe? A no też nic. Stuliło grzecznie buzie i spuściło nosy, no bo przecież granty, stanowiska, promocje...
Czy to nie wstyd dla nauki polskiej, że nawet prof. Michał Kleiber wycofał się z rozsądnej propozycji zorganizowania konfrontacji polskiej mafii pseudonaukowej z faktami? Dlaczego robi to PAN? Wylano przy okazji na głowę prof. Kleibera wiadra pomyj za sam nieprawomyślny pomysł. Niesiołowski (też profesor mianowany na krótko przed emeryturą), Miller (mgr), Palikot i trochę innej 'miełoczy', to nawet kazali Kleiberowi zrezygnować z prezesury PAN. Czy Prezes PAN ma moralne prawo poddawać się naciskom kłamstwa, absurdu i chamstwa? Wydawać by się mogło, że nie ma. A jednak...

Nie odpuszczam też polskim studentom. Nie wyobrażam sobie by zdrowo myślący młodzi ludzie nie zauważyli nonsensów i sprzeczności w oficjalnej propagandzie. Dlaczego nie zabierają głosu w tej sprawie? Wolą nie babrać się w brudach, wolą wyemigrować. Jest to forma samobójstwa narodu.

Ciekawe jak sprawy potoczą się dalej. Prawda o tragedii smoleńskiej musi być wyjaśniona i zostanie wyjaśniona. Nie było chyba narodu, poza ZSRR, żeby sprawy tego rzędu nie zostały wyjaśnione, wcześniej czy później. Miejmy nadzieję, że i w Polsce to nastąpi. Lepiej by było dla wszystkich zaangażowanych stron, żeby odbyło się to wcześniej.

Roman Antoszewski

[QZE11::175];[QLE16::134]138,9,140,1;[QPL12::121]
w sieci: 29.3.2014; nr 3448


witrynę prowadzi
© R. Antoszewski
Titirangi, Auckland, 
Nowa Zelandia

  Site Meter