Kurioza naukowe / Scientific curiosities ISSN 1176-7545; rok XV; No 3444

Zestawienie tematyczne prowadzone na bieżąco

notka poprzednia                                     zestawienie miesięczne                                          notka następna

 

Jedno zdumienie dziennie...

 

.

Z jakiego powodu wyginęły moa?
(część 1 p. tu)

Co mogło być przyczyną wyginięcia tych mocarnych ptaków? Wysuwano różne hipotezy. Wymarcie moa wiązano z aktywnościa wulkaniczną i rozsiewaniem się popiołów, jakąś nieokreśloną epidemią, czy ze zmianami klimatycznymi jakie miały miejsce pod koniec ostatniej epoki lodowcowej. Jednak zmiany klimatyczne nie mogły być przyczyną, bo aż do ostatniej klęski liczba moa była stabilna, a ostatnio nawet wzrastała. 
Prof. Morten Allentoft wraz z zespołem z Uniwersytetu w Kopenhadze postanowił poszukać odpowiedzi na to pytanie, a przede wszystkim określić rolę człowieka w procesie ich wymierania. W tym celu zebrano kości 281 osobników z 6 gatunków moa (Dinornithiformes) z pięciu stanowisk archeologicznych liczące od 502 do 12.966 lat. Metodą radiowęgla oznaczono wiek poszczególnych egzemplarzy, a analiza wyekstrahowanego DNA pozwoliła na oznaczenie różnorodności genetycznej poszczególnych populacji. Jak wiadomo gatunki wymierają wtedy, gdy róznorodność genetyczna populacji spada z jakichkolwiek względów. Jest to reguła dotycząca wszystkich organizmów żywych i ma twarde podstawy genetyczne.  Badania Allentofta wykazały jednoznacznie, że do końca XIII wieku populacja moa była genetycznie zdrowa. 
I tu rzuca się w oczy zgodność terminów. Otóż Polinezyjczycy przybyli na wyspy nazwane Aotearoa w roku 1280. Zwierzyny było mnóstwo. Przywieźli ze sobą niektóre zwierzęta domowe, kury, a także psa, jak to było we zwyczaju ludów wędrujących po Pacyfiku, ale nie zachodziła potrzeba hodowli. Ten nadmiar dóbr doprowadził do tego, co antropolodzy nazywają regresją technologiczną. Ciekawe, że nawet łuków nie znali (a może poszły w zapomnienie?), nie opanowali ceramiki i koła. Polowali na wszystkie moa każdego wieku i zbierali także jaja - olbrzymy. Warto zauważyć, że moa dopiero w wieku dziesięciu lat dochodziły do dojrzałości płciowej, była więc duża szansa wybicia całych populacji. Wyniki polowań, jak to stwierdzili archeolodzy były wręcz oszałamiające. Na niektórych stanowiskach archeologicznych wykryto kości nawet koło 2000 osobników na hektar! Na niektórych stanowiskach archeologicznych wykryto po kilkadziesiat tysięcy szkieletów!
A trzeba przyznać, że polowanie na moa było bardzo proste. Ptaszyska te nie miały nigdy kontaktu z żadnym ssakiem, nie wyrobiły więc odruchów obronnych, ani nie atakowaly, ani nie uciekały. Zresztą były to zwierzęta wyłącznie roślinożerne. Można je było śmiało podejść i zatłuc uderzeniem kija w głowę lub szyję. Było nawet maoryskie przysłowie opisujące głupców - 'głupi jak moa'. 


Obraz Heinricha Hardera (1858-1935) pewnie z końca XIX wieku,
kiedy moda na moa panowała w najlepsze.
Obraz jest niestety fałszywy. Maorysi nie znali łuku!
Pewnie może być ilustracją idei wyrażonej na końcu tej notki. 

Przy takiej eksploatacji każdy gatunek musi ulec eksterminacji. Co też się stało. Ostatnie moa widziano około r. 1700. Czasem pojawiają się informacje, że w zachodnich rejonach Wyspy Południowej obserwowano osobniki moa, jednak trzeba to między bajki włożyć.
Nie pozostaje nic innego jak tylko powiązać wymarcie moa z pojawieniem się człowieka na wyspach. Trzeba tu wspomnieć, że ptak-słoń na madagaskarze także wyginął po opanowaniu wyspy przez przybyszów. To samo stało się z dodo na wyspie Mauritius
(Raphus cucullatus). Reguła ta potwierdza się także w odniesieniu do innych przedstawicieli megafauny jak mamuty czy mastodonty, oczywiście w innych terminach, zgodnie z opanowywaniem lądów przez człowieka.
Badania Allentofta są przekonujące, ale trzeba zauważyć, że nie wszyscy wyniki te chcą przyjąc. Okazuje się, że mamy jakąś odruchową niechęć do obciążania gatunku Homo sapiens skutkami niszczącego działania. Nie, to niemożliwe, człowiek nie mógł tego zrobić, myślimy. 
Pewnie sto lat temu podejście byłoby inne. Uznano by z dumą, że człowiek potrafił wytępić takie okropne potwory... Teraz mit o dobrym dzikusie, o zgodnym współżyciu człowieka z naturą przestał obowiązywać. Czasy się zmieniają i ocena procesów przyrodniczych także. 

Inne notki o moa:
Salubria;
Orzeł ludojad;
Park jurajski.

(cz. 3 znajduje się tu)

[QZE12::009];[QEQ21-153];[QEP75-044];[QEP73-062];[QEP13-145]
[QNK20-057];[QEQ51::187];[QNT03-159];QEQ52::009]12
w sieci: 22.3.2014; nr 3444


witrynę prowadzi
© R. Antoszewski
Titirangi, Auckland, 
Nowa Zelandia

(wybrane do publ. 
R. Antoszewskiego)

  Site Meter