Kurioza naukowe / Scientific curiosities ISSN 1176-7545; rok XIV; No 3426

Zestawienie tematyczne prowadzone na bieżąco

Jedno zdumienie dziennie...

 
.

'Gender' w świecie roślin.

Z punktu widzenia roślin człowiek pod względem płciowości byłby dwupiennym organizmem rozdzielnopłciowym. Większość roślin kwiatowych to organizmy obupłciowe jednopienne z kwiatami produkującymi męskie i żeńskie gamety na jednej i tej samej roślinie. Aż 90 procent znanych roślin nalezy do tej grupy. Pozostałe 7 procent to rośliny rozdzielnopłciowe jednopienne, gdzie kwiaty męskie i żeńskie mają inną postać, ale wytwarzane są na jednej i tej samej roślinie. Pozostałe 3 procent to rośliny rozdzielnopłciowe dwupienne, wytwarzają kwiaty żeńskie i męskie na różnych roślinach. Do tej właśnie grupy organizmów zaliczyłyby rośliny człowieka, gdyby zajmowały się takimi sprawami. 
Kultura człowieka, pewnie od samego początku, kręciła się dokoła płci, a stosunkowo niedawno mocno obróciła się w stronę różnych dewiacji, aberracji itp. Ostatnie lata upływają pod hasłem 'gender'. Nie wymyślono jeszcze polskiej nazwy. Moja skromna propozycja to odmieniactwo, ale wątpię by termin się przyjął.
Encyklopedyczna definicja gender brzmi: gender to płeć kulturowa, płeć społeczna, społeczno-kulturowa tożsamość płciowa. U zwierząt, choć bardzo rzadko,  znane jest tego rodzaju zjawisko. Samice hien na przykład, tak upodabniają się do samców, nawet w anatomii organów rozrodczych, że mają olbrzymie kłopoty z porodem i dużą liczbę martwych urodzeń. Nie jest łatwo urodzić potomka przez coś co ma kształt penisa! Pewnie gender jest im to potrzebny do pełnienia roli przewodnika stada. Homoseksualizm także znany jest wśród kręgowców. O homoseksualizmie wśród roślin nie słyszałem, trudno zresztą sobie wytworzyć model takiego zachowania u roślin. 

Jest jednak gender wśród roślin! 
Jak dotąd znamy tylko jeden gatunek roślin praktykujący te niezwykłość, ale kto wie, wyczuleni na problem naukowcy znajdą pewnie więcej przykładów. Zresztą, biorąc pod uwagę jedność świata żywego, może rośliny zarażą się tym od ludzi, skoro istnieje przepływ horyzontalny genów (to oczywiście żart). 
Prawda jest taka, że pewna roślina australijska z Terytorium Północnego, dziki bakłażan (Solanum cowiei), ma taką właściwość. Roślina ta opisana była dosyć dawno i egzemplarze jego znajdowały się w zielniku stanowym. Kłopot jednak w tym, że nie znano i nie opisano kwiatów żeńskich, tylko męskie, zaliczając ją do roślin rozdzielnopłciowych. Niedawna wyprawa botaników brytyjskich także nie była owocna. Po prostu nie udało się im egzemolarzy kwitnących. Wreszcie profesor Chris Martine uparł się. Po bezskutecznym poszukiwaniu w terenie zabrał się za dokładną analizę okazów zielnikowych. Tam znalazł kwiaty i pyłek. Okazało się jednak, że pyłek był dwojakiego rodzaju. Jedne ziarna pyłkowe posiadały tzw aperturę, miejsca o cieńszej osłonie, poprzez które wydobywa się łagiewka pyłkowa podczas kiełkowania pyłku. Inne apertury nie miały, pyłek więc nie był zdolny do skutecznego zapylenia. Dalsza analiza wykazała, że te właśnie kwiaty miały słupki, a udawały tylko kwiaty żeńskie produkując bezwartościowy pyłek. Wyraźnie więc były 'gender', mając cechy płciowe żeńskie i taką spełniając funkcję, udawały kwiaty męskie. 


kwiat Solanum cowiei

   

Po lewej u góry pyłek 'prawdziwy' z zaznaczonymi aperturami. 
Niżej pyłek z kwiatów żeńskich bez apertur, więc niezdolny do wypuszczenia łagiewski pyłkowej.

Po takim odkryciu trzeba zadać zasadnicze pytanie. Jaką funkcję sprawuje ten fałszywy pyłek, mówiąc bardziej po ludzku, jaki jest cel tego odmieniactwa? 
Odpowiedź wydaje się dosyć prosta i przekonująca. Bakłażan dziki jest rośliną owadopylną. Kwiat żeński musi czymś zachęcić pszczoły do odwiedzin by przenieść pyłek. Pszczoły są bardzo wybredne podczas zbierania pokarmu. Interesuje je pyłek, który znoszą do gniazda dla karmienia potomstwa. I dlatego wybierają tylko kwiaty oferujące pyłek, czyli kwiaty męskie. W tej sytuacji nieatrakcyjne żeńskie kwiaty pozostałyby 'starymi pannami'. Produkując fałszywy pyłek mają pewność, że nie nastąpi zapłodnienie wsobne, a równocześnie przyciągną pszczoły niosące właściwy pyłek i nastąpi zapłodnienie komórki jajowej. 
Sądzić więc można, że 'roślinny gender' ma głęboki sens biologiczny, czego o ludzkim gender trudno powiedzieć. 
Do zbadania pozostaje jeszcze pokarmowa wartość pyłku produkowanego przez kwiaty żeńskie. Czy roślina posługuje się falszem dla swojego dobra i dla dobra pośrednika płciowego, jakim jest pszczoła, czy też oszukuje tylko dla swojego dobra produkując bezwartościową przynętę. Sprawa wymaga osobnych badań.

[QZE12::010];[QEQ50:057]8,88,103
w sieci 18.12.2013; nr 3426

 


witrynę prowadzi
© R. Antoszewski
Titirangi, Auckland, 
Nowa Zelandia

  Site Meter