Kurioza naukowe / Scientific curiosities ISSN 1176-7545; rok XIV; No 3391

Zestawienie tematyczne prowadzone na bieżąco

Jedno zdumienie dziennie...

.

Świat wdziany oczami kota.

Wydawałoby się, że żyjemy w jednym i tym samym świecie wraz kotem, psem, rybką akwaryjną czy muchą, jeśli przebywają z nami w jednym pomieszczeniu. A jednak tak nie jest. Nasi kompani domowi, współlokatorzy, widzą ten świat zupełnie inaczej, stąd ich inne zachowania i inne reakcje na te same bodźce. 
Ot, na przykład taki kot.
Kot, jak i człowiek dysponuje dwoma rodzajami komórek reagującymi na bodźce świetle. Są to pręciki i czopki zlokalizowane na dnie oka, w tzw siatkówce. Światło wpada do oka poprzez źrenicę która skupia wiązkę światła i rzutuje na siatkówkę obraz odwrócony.  Wrażliwe na światło komórki siatkówki zawierają rodopsynę, substancję reagującą na światło. Pochłonięty kwant światła aktywuje rodopsynę gdzie następuje przekształcenie energii kwantów świetlnych na sygnały elektryczne, które przekazywane są do mózgu i tam analizowane. Istnieje kilka rodzajów rodopsyny o maksymalnej zdolności pochłania w określonych zakresach widma. I tak człowiek posługuje się głównie trzema rodzajami rodopsyny, każdy rodzaj ma nieco inny składnik fotowrażliwy - fotopsynę. przy tym dana komórka nerwowa posiada zawsze tylko jeden jej rodzaj. I tak jest fotopsyna I wrażliwa jest głównie na światło światło żółto-zielone, fotopsyna II na zielone i fotopsyna III na niebiesko-fioletowe. Przemiany strukturalne zachodzą niewyobrażalnie szybko. Czas pierwszej reakcji to zaledwie 200 femtosekund (fsec - 10-15 sec), następny etap trwa pikosekundy i sygnał elektryczny wędruje do mózgu, a fotopsyna, już wolniej, regeneruje i gotowa jest do przyjęcia następnego bodźca świetlnego. Procesy te są takie same u kota jak i u człowieka.
Różnica jednak polega na proporcji i rozłożeniu poszczególnych fotoreptorów.  Kot ma osiem do dziesięć razy więcej pręcików reagujących przede wszystkim na światło zielono- niebieskie. Natomiast ma mniej czopków, stąd widzenie jego jest głównie monochromatyczne, ale sprawniejsze w mroku, gdzie człowiek już prawie nic nie widzi. Dodatkowym czynnikiem jest tzw tapetum lucidum, warstwa położona za komórkami fotowrażliwymi. Odbija ona niepochłonięte kwanty światła z powrotem do warstwy fotowrażliwej, aktywują się następne fotopsyny, co podnosi sprawność widzenia w mroku. Ta warstwa jest też odpowiedzialna za to, że oczy kota 'błyszczą' w ciemności. To skutek odbijania reszt kwantów niepobranych w tym procesie. 
Z innych różnic w recepcji świata wymienić trzeba też szerokość pola widzenia. 
Koty mają szersze pole widzenia, wynosi ono 200 stopni, człowiek tylko 180, lepiej widzą peryferie pola widzenia. Natomiast w mniejszym stopniu pokrywają się pola widzenia poszczególnych oczu. Istotna jest też różnica w głębi pola widzenia. Człowiek dobrze wyróżnia przedmioty oddalone o 30 do 60 m, a kot tylko do około 6 m. Koty nie mają mięśni zmieniających kształt soczewek oka, nie widzą więc obiektów bardzo bliskich. Kot nie mruga oczami, co może być istotne np podczas polowania. Powierzchnia oka zwilżana jest trzecią przeźroczystą powieką osłaniającą oko z boku. Mrużą czasem oczy, ale ma to raczej funkcję społeczną, sygnalizacyjną. Inną formę przyjmują też źrenice kota w dobrym oświetleniu. Źrenice stają się pionowymi szczelinami, co podnosi zapewne rozdzielczość spostrzegania obiektów poruszających się w poziomie. Rzecz istotna dla kociego trybu życia. Oprócz tego źrenica szczelinowa ogranicza aberrację chromatyczną. 

Najistotniejsza  różnica jest jednak w odróżnianiu barw. Człowiek ma dziesięć razy więcej czopków. Sądzono także, że kot ma tylko dwa rodzaje fotopsyn, ale nie potwierdziły to inne badania. Rzecz pewnie polega na proporcji poszczególnych rodzaj ów czopków. Odróżniają barwę niebieską i zółto-zieloną, ograniczone jest ich odróżnianie barwy czerwonej i zielonej. 

Gdyby więc przyszło nam do głowy spojrzeć na słabo oświetloną ulicę wraz z kotem, widok byłby zupełnie inny dla nas, a inny dla kota. Dla nas ciemna ulica z jakimś oświetlonym oknem czy latarnią nie miałaby żadnych szczegółów, a kot widziałby wcale nieźle. 

 

Gdybyśmy jednak, będąc na wsi, popatrzyli wraz z kotem przez okno na otoczenie, nasz świat byłby znacznie ciekawszy niż świat kota. 

[QZE11::169];[QEQ37-130]148-51,172
w sieci:30.10.2013;  nr 3391

 


 

witrynę prowadzi
© R. Antoszewski
Titirangi, Auckland, 
Nowa Zelandia

(wybrane do publ. R. Antoszewskiego)

  Site Meter