Kurioza naukowe / Scientific curiosities ISSN 1176-7545; rok XIV; No 3390

Zestawienie tematyczne prowadzone na bieżąco

 

Jedno zdumienie dziennie...

 
.
 

Oszustwo z brzozą i motywem religijnym w tle.

Do Rodaków pytania i pretensje (6). 
(poprzednia seria pytań znajduje się tu)

Dlaczego pozwalacie na to, by Prokuratura, Komisja Millera i Zespół Laska robiły z Polaków durniów (tych co w kraju, i tych co zagranicą) manipulując bezczelnie złamaną brzozą i tkwiącymi w niej odłamkami samolotu?
Oto cytat wypowiedzi prasy z 14.12.2010:
(można sprawdzić tu)

"Prokurator Andrzej Majcher, szef biura lustracyjnego w katowickim IPN i organizator wyjazdów do Katynia (katowicki oddział Instytutu takie wyjazdy organizuje od trzech lat, głównie dla młodzieży), natrafił na rozbieżności, przeglądając zdjęcia z dwóch wyjazdów - 23 kwietnia i września.
Według Majchera, ze zdjęć wynika, iż kawałka blachy, który obecnie znajduje się w pniu, nie było tam 13 dni po katastrofie. Najprawdopodobniej został później przez kogoś zainstalowany, co ilustruje zdjęcie zrobione we wrześniu.
Andriej Jewsiejenkow, przedstawiciel władz w Smoleńsku, zapewnia, że kawałek samolotu jest wbity w brzozie od początku. Jego zdaniem blacha tkwi jednak na tyle głęboko, że aby ją wyciągnąć, trzeba byłoby ściąć drzewo."

Poniżej porównanie zdjęć przełomu zaraz po wypadku ze zdjęciem po instalacji kawałków blachy.

Oczywiście pierwszą myślą było, że to te przebrzydłe PiSiory podrasowały zdjęcie, żeby było po ichniemu. Ja też tak pomyślałem. Ale dobrzy ludzie podesłali mi adres filmiku nadanego oficjalnie zaraz po wypadku przez telewizję rosyjską jako wiadomość ze Smoleńskiej Obłasti.
Krótki filmik, wraz wywiadem lotnika wojskowego  Aleksandra Koromczika
(wojennyj liotczik) obejrzeć można tu:
http://www.youtube.com/watch?v=983l9yIIrxY
Równocześnie zapoznałem się z niepublikowaną dotąd serią zdjęć ze Smoleńska, którą Lasek prezentował dnia 16.10.2013 jako dowód na poprawność raportu Millera, którego broni z pelnym poświęceniem. (tvn24.pl z 16.10.2013). Jedno z tych zdjęć zamieszczam pod zdjęciem lotnika wojskowego  Aleksandra Koromczika. 


I tak stanąłem na moralnym rozdrożu. Nie mogę podejrzewać, że Rosjanie sfałszowali zdjęcie przełomu brzozy. Nie tylko dlatego, że mógłbym być uważany za nielubiącego Ruskich. Lubię rosyjską muzykę i literaturę. Z drugiej strony nie mogę poddawać w wątpliwość prawdziwości zdjęć prezentowanych przez Dr. Laska. 
Dobrze mam w pamięci werdykt Premiera ogłaszający Raport Anodiny/Millera za Prawdę Objawioną, cytuję:
"jedynym rzetelnym źródłem informacji o przyczynach katastrofy smoleńskiej jest raport komisji Jerzego Millera". Osoby podważające ten raport muszą ponieść karę, zdaniem Premiera.
Prawdy Objawionej nie można bronić ani uzasadniać. Prawdę Objawioną można jedynie objaśniać ciemnemu narodowi.

Ale, spokojna głowa. Przypomniałem sobie wykłady logiki prof. Ajdukiewicza, który (na wygnaniu) prowadził zajęcia na Uniwersytecie Poznańskim. Dzięki temu wydedukowałem prawdę absolutną.
I wyszło mi tak: 
Samolot leci, leci, prosto na lotnika wojennego Aleksandra Koromczika, który zupełnie przypadkiem wałęsał się w krzakach koło lotniska smolenskiego. Jak tylko zauważył zbliżający się samolot, ustawił swój aparat i cykał. Wtedy samolot walnął w brzozę i przerąbał ją na wskroś. Owa brzoza, wet za wet, przecięła skrzydło samolotu, też na wskroś. Ten moment zadokumentował  Koromczik (p. zdjęcie drugie od góry). W tym czasie samolot walnął w błoto i roztrzaskał się na dziesiątki tysięcy kawałków. A kawałki, jak to kawałki, poleciały wysoko pod niebiosa, a potem zaczęły spadać, posłuszne prawu powszechnej grawitacji. Spadając, niektóre z nich, wraziły się w świeżo przecięty pień brzozy kiedy to Aleksandr  Koromczik ciągle ją fotografował. A może pałętał się tam przypadkowo jakiś Polak, który potem wszedł w skład Komisji Millera albo Laska.Tak powstało zdjęcie trzecie. 
Dumny jestem z siebie, że udało mi się połączyć bezkolizyjnie dwa pozornie wykluczające się dokumenty. Moje rozumowanie może wydać się nieco naciągane ale uważam, że mieści się w granicach przyjętych w rozumowaniu o omawianym wypadku. No a przede wszystkim jest bardzo prawomyślne.
Wobec tego cytowaną na wstępie wypowiedź prokuratora Andrzeja Majchera można wyrzucić do kosza. Pan prokurator nie mógł widzieć pnia bez odłamków, był zbyt późno, a więc nie widział, a więc oszukał. Mam nadzieję, że już nie zajmuje tego stanowiska.
Biorąc to wszystko pod uwagę jest rzeczą jasną, że analiza pnia pobranego po prawie trzech latach jest w zasadzie zbędna. W każdym razie może tylko potwierdzić prawdziwość raportu Millera i mojego rozumowania, co było oczywiste od samego początku.

Akurat przedwczoraj zakończyła się II Konferencja Smoleńska na której, między innymi, prof. Chris Cieszewski przedstawił wyniki swoich badań. Miał też dodatkowo obszerniejszy wykład w Zespole Sejmowym. Nikt z Zespołu Laska nie pojawił się ani na II Konferencji Smoleńskiej, ani na wykładzie prof. Cieszewskiego, choć byli zapraszani. Mieliby przecież duże forum i najlepszą okazję do przekonania o swej racji wskazując na błędy uczonych prezentujących wyniki badań podczas II Konferencji Smoleńskiej. Premier jednak wyraźnie zakazał Zespołowi Laska podejmowania dyskusji z członkami Zespołu Macierewicza (źródło informacji cytowane powyżej)
Prof. Cieszewski wypowiadał się także w mediach, skąd wyniósł najgorsze wrażenia. Do sprawy tej trzeba będzie się ustosunkować osobno, aż spłyną plwociny prawomyślnych mediów na ten temat. 
Jak dotąd, oprócz dziesiątek obelg i wręcz rynsztokowych komentarzy, nie pojawiła się żadna uwaga podważająca wyniki prezentowanych badań na II Konferencji Smoleńskiej.

A do Rodaków pytanie z pretensją - czemu pozwalacie na to, by tak Was (i nas) znieważano? W czyim imieniu i interesie to się odbywa? 

[QZE11::111];[QPU02::023]24;[QPL11::038]50,41
w sieci 25.10.2013; uzup. 27.10.2013; nr 3390

 

 

witrynę prowadzi
© R. Antoszewski
Titirangi, Auckland, 
Nowa Zelandia

  Site Meter