Kurioza naukowe / Scientific curiosities ISSN 1176-7545; rok XIV; No 3389

Zestawienie tematyczne prowadzone na bieżąco

 

Jedno zdumienie dziennie...

 

.

Bionek, czyli człowiek bioniczny.

W historii ludzkości, jak i w historii techniki już tak jest, że najpierw dokonuje się różnych odkryć zupełnie niezwiązanych ze sobą, dokonuje się wynalazków zupełnie przypadkowo i bez związku. Często są to po prostu nikomu niepotrzebne zabawki. Potem ktoś wpada na pomysł połączenia najdziwniejszych rzeczy ze sobą i wychodzą wielkie wynalazki, następuje postęp technologiczny, wreszcie rewolucja techniczna.
Najpierw obłaskawiono ogień, potem ktoś wynalazł koło, różne przekładnie i mechanizmy nadające ruch przedmiotom, wpakowano to na platformę, przyprawiono koła i powstał samochód, lokomotywa itp. Popatrzono na ptaki, przyprawiono sobie skrzydła, zrodził się Ikar, powstał samolot itd itp.
Współczesny świat pełen jest komputerów, zabawek z chipami, pełen maszynek potrzebnych, czy też nie.
Świat zabawek opanował także współczesną medycynę i nagle okazało się, że różne zabawki zaczęły decydować o życiu ludzi, przedłużaniu życia, powrotu inwalidów do normalnego życia. Liczba ludzi sprzęgniętych z mechanicznymi zabawkami rośnie lawinowo. A to jeden ma zastawkę, a to tytanowy staw biodrowy, a to rozrusznik serca, a czasem wszystko razem. Coraz większą część funkcji organizmu żywego można zastąpić mniej lub bardziej skomplikowanymi urządzeniami, w zasadzie prosto wywodzącymi się z zabawek. 
Dlaczego więc nie skonstruować całego człowieka, jeśli można konstruować jego części? 
Robotycyści (termin ukuty z angielskiego - roboticicts) z Shadow Robot Co. w Anglii pokusili się na zmontowanie człowieka od podstaw. Nie jest to żaden Frankenstein, ożywiony nieboszczyk z krwi i kości, ale cały (prawie) człowiek złożony z rurek, płytek, chipów, silniczków, popek, kawałków plastiku i czego tam nie jeszcze.
Osobnik ten, jeśli można go tak nazwać, chodzi, rozmawia, oddycha, bije mu serce i pulsuje w nim krew. 
Zebrano, kosztem około miliona dolarów, dostępne protezy medyczne z całego świata, wstawiono w odpowiednie obramowanie i tak powstał pierwszy człowiek bioniczny autorstwa Richa Walkera i Matthew Goddena. Nazwijmy go Bionek.
Bionek ma twarz profesora Bertolda Meyera z Zurichu, psychologa, który posługuje się najlepszą ręką bioniczną. Ma też jego rękę. Stopy i kostki ma takie jak Hugh Herr z MIT, który stracił nogi w wypadku przed laty. Szkielet naśladuje konstrukcje nowozelandzkiego 'Rexa'. Bionka zaopatrzono też w komplet dostępnych sztucznych organów. Ma więc sztuczne serce, krew, płuca, tchawicę, trzustkę, śledzionę, nerki i system krwionośny. Sztuczne serce to ten sam model używany dla podtrzymania życia pacjentom oczekującym na dawcę nawet do roku (produkt z Tucson, Ariz). Żyły i tętnice zrobione są polimerów wedle pomysłu badaczy z Uniwersytetu Londyńskiego. Oczywiście Bionek ma mózg, wyposażony jest w komputerowy program rozpoznawania głosu, analizy mowy i syntetyzator mowy. Kłopot w tym, że program ten jest na poziomie symulowania mentalności 13-letniego chłopca. Ma też sztuczną siatkówkę w oczach i sztucznego ślimaka w uszach, także protezy stosowane w praktyce medycznej.
W sumie Bionek symuluje dwie trzecie całego człowieka. Brak mu jednak paru podstawowych organów. Nie ma wątroby, żołądka ani wnętrzności. Protezy takie jeszcze nie istnieją, ale Bionek tego nie potrzebuje, przecież żywi się elektrycznością. Nie ma też organów płciowych, i całe w tym szczęście...
Wszystko razem wygląda jak na załączonych zdjęciach. (Bionek na surowo, i przygotowywany na wychodne, trzeba tylko zarzucić marynarkę..)

      

Trzeba jednak postawić zasadnicze pytania natury etycznej. Cała najbardziej współczesna medycyna jest niehumanitarna. Nie interesuje się człowiekiem jako takim, nie dokonuje największych wynalazków dla człowieka, robi to dla człowieka tak bogatego, że statystycznie prawie nieistniejącego w ludzkiej populacji. Koszt jednego zaawansowanego urządzenia medycznego przekraczać nieraz może cały budżet przeznaczony zdrowie niejednego kraju. Wygląda jednak na to, że sprawa jest nierozwiązywalna dla współczesnej ludzkości.

Jeżeli już jesteśmy przy protezach, warto tu wspomnieć o pomyśle Stephena Hawkinga na temat wieczności. Nic teoretycznie nie stoi na przeszkodzie by w odpowiednim momencie po prostu świadomość staruszka przeflancować na dysk stuprocentowego robota. Tak unieśmiertelniony człowiek będzie tylko od czasu do czasu zaglądał do stacji technicznej na przegląd, podreguluje mu się to i owo, powymienia zużyte części, i wieczność zapewniona, hulaj dusza, piekła nie ma.. I wtedy zacznie się klops..

Tymczasem jednak omawiany Bionek ma mentalność trzynastoletniego chłopca, o seksie nie myśli, ruchy ma dość niezgrabne. Twórcy nawet zauważyli, że nie nadaje się, mimo dysponowania najlepszymi symulatorami ruchu i mowy, nawet na barmana. Czasem kieliszek wypada z ręki...

seria zdjęć do wglądu tu.

[QZE11::172]:[QEQ37::154]092
w sieci: 23.10.2013; nr 3389

 


witrynę prowadzi
© R. Antoszewski
Titirangi, Auckland, 
Nowa Zelandia

(wybrane do publ. R. Antoszewskiego)

  Site Meter