Kurioza naukowe / Scientific curiosities ISSN 1176-7545; rok XIV; No 2249

Zestawienie tematyczne prowadzone na bieżąco

Jedno zdumienie dziennie...

 
.
 

  Zorze polarne.

Zorze polarne (Aurora borealis w okolicach bieguna północnego, Aurora australis - okolicach bieguna południowego) to widoczne na ziemi procesy fizyczne wywoływane przez strumienie cząstek jonizujących (protonów i elektronów) wysyłanych podczas tzw wiatrów słonecznych i oddziaływujących na gazy w górnych warstwach atmosfery ziemskiej. Protony i elektrony wychwytywane są przez ziemskie pole magnetyczne i poruszają się po torach ziemskich linii magnetycznych. Reagując z gazami w wysokich warstwach atmosfery (od 50 do 500 km), głównie z tlenem i azotem, wzbudzją emisję fotonów w szerokim paśmie energetycznym ale dobrze zlokalizowanym w znanych liniach emisyjnych. Barwa zależy od rodzaju bombardowanych atomów i wysokości na ziemią na której proces zachodzi. 
I tak czerwień pochodzi od tlenu bombardowanego ponad 280 km nad powierzchnią ziemi, barwa zielona od tlenu do 280 km, niebieską emituje azot w warstwie ok 100 km, barwa czerwono-fioletowa to wzbudzony azot ponad 100 km nad powierzchnią ziemi.
Efekty świetlne zachodzą wzdłuż linii magnetycznych ziemi. Nie mogę dojść dlaczego ziemskie linie magnetyczne przybierają takie dziwne kształty, a wraz z nimi obserwowane efekty optyczne. Są one bardzo różne, mogą zmieniać się w przeciągu sekundy a gra taka trwać może godzinami. Najczęściej wygląda to jak poświata, tylko z niewłaściwej strony horyzontu. Często są to ruchliwe kurtyny jakby z jakiegoś szalonego teatru, ale kurtyny same w sobie, aktorzy się nie pojawiają. Ale są też inne dziwne formy, o czym na końcu. 
Nic dziwnego, że Indianie Cree uważali efekty świetlne zórz za taniec duchów, a w średniowiecznej Europie uważane były za nieomylny znak boski. Interpretacja znaku była oczywiście zależna od realiów ziemskich, nie boskich. 
Najczęściej widoczne są na terenach poza kręgami polarnymi, tzn ponad 66o szerokości geograficznej na północy i poniżej -66o na południu. Istotny jako punkt odniesienia jest tu biegun magnetyczny, a nie biegun geograficzny, ale dla prostoty operuje się tu szerokościami geograficznymi. 
Podczas bardzo silnych eksplozji słonecznych, kiedy na słońcu pojawiają się tzw plamy słoneczne, zorze mogą być obserwowane nawet poniżej 50o szerokości geograficznej. Widoczne bywają też w Polsce, choć rzadko. Ja pamiętam jedno takie widzenie, które wywołało wiele komentarzy natury wizyjnej. 

Fotograf Chad Blakley i specjalista od video Tom Malkowicz dokonali kompilacji zórz polarnych widzianych w Laplandii w latach 2012-13. Fragmenty tej kompilacji obejrzeć można tu.

Podobną, krótszą serię zdjęć dokonanych w tym roku w okolicy Wellingtonu w Nowej Zelandii zestawił fotograf-amator Aiden McGillicuddy. Zorza bywa tu rzadko, jest mniej spektakularna, ale warto popatrzec tu. Zorze polarne obserwowane są tu nawet rzadziej niż w Polsce i nie są ta spektakularne. Wellington leży na szerokości geograficznej 41o a na Warszawa na 52o

Przez jakiś czas pracowałem na Uniwersytecie w Umeå w północnej Szwecji, bardzo blisko kręgu polarnego.  Umeå , piękne miasto uniwersyteckie, leży na wysokości 63o50' i zima ciągle urozmaicana jest nocna feerią świetlną. Nieraz wychodziłem o północy, podczas trzaskającego mrozu do pobliskiego lasu, żeby sobie popatrzeć. Zwykłe były to szybko zmieniające się kurtyny o różnych barwach. Jednej nocy jednak ujrzałem spektakl którego nie mogę zapomnieć. Przejrzałem też setki  zdjęć zórz z różnych regionów i nigdzie czegoś takiego nie spotkałem. Otóż znalazłem się jakby pod grubą płytą szklaną na którą ktoś wylewał strumień gęstego miodu podświetlonego jak światłociąg złocisto-żółtą barwą. Miód powoli układał się na szkle i stopniowo strumień zlewał się w równą barwną warstwę. To trwało kilkanaście minut i stopniowo przeszło w zwykły seans kurtynowy. Nie znajduję wyjaśnienia zjawiska. Dlaczego tak miały układać się linie magnetyczne, o których mamy zupełnie inne wyobrażenie? 
Niestety, nie miałem możliwości zrobić fotografii tego zjawiska.

 u góry: młody grizzli kontempluje zimowe pączki
[QZE11::119];[QEQ36::174]5,186-8
w sieci 19.8.2013; nr 3349

 

 


 

witrynę prowadzi
© R. Antoszewski
Titirangi, Auckland, 
Nowa Zelandia

(wybrane do publ. R. Antoszewskiego)

  Site Meter