Kurioza naukowe / Scientific curiosities ISSN 1176-7545; rok XIV; No 3306

Zestawienie tematyczne prowadzone na bieżąco

         

 

Jedno zdumienie dziennie...

 

.

Podglądactwo światowe, czyli voyeuryzm internetowy.

Jesteśmy ciągle pod czujnym okiem Googla, oczywiście w porozumieniu z CIA, FSB, Mossad in. Mogą oni zajrzeć prawie do okna każdego domu, pewnie też sypialni co by zdemaskować tych co to jeszcze hetero, sprawdzić podwórko, itp.
A my możemy sprawdzić jak to działa. Wystarczy tylko dziabnąć (nie kliknąć! polskie słowo 'dziabnąć lepiej pasuje do tej czynności):

http://showmystreet.com/ 

I zanim skończymy pisać adres z nazwą ulicy i numerem domu, już sam się uzupełnia, jakby odczytywał nasz zamiar. A potem wędrujemy sobie dowoli, wybieramy okolice, podglądamy, szkoda tylko, że nie widać chodzących w danym momencie mieszkańców. Są, np w Krakowie zakonnice, ale zastygłe w bezruchu i zmazanymi twarzami. .  Można też powędrować po ulicy posługują się strzałkami, wybierać kawałki do powiększenia, itp.

Chcemy zajrzeć na podwórko, proszę bardzo:

Łatwo można przejść na format mapy, obejrzeć rozkład ulic, wreszcie powędrować w kraj, dowolny. Wędrowałem już po Polsce, Nowej Zelandii, USA, a nawet po Kambodży. 

Ciekawe, jak to zrobili. Pewnie porozstawiali po wszystkich zakątkach świata kilka milionów agentów i szpiclów, porobili miliardy zdjęć, opracowali indeksy, i sprawa gotowa. A w rzeczywistości, po prostu ulicą przejeżdżał pewnie odpowiednio wyposażony samochód szpiegowski, robił zdjęcia panoramiczne i pakował do olbrzymiej pamięci komputera. 

W każdym razie warto popatrzyć, a przede wszystkim pilnować się. Fachowcom jedno zdjęcie okna wystarczy by człowieka spałować i wsadzić bezterminowo do pierdla.

W zdjęciach przykładowych znajomi sami się poznają.

adres podał Klimek z Kanady
[QZE11::073];[QEQ35::53]
w sieci 28.6.2013; nr 3306

 

 

witrynę prowadzi
© R. Antoszewski
Titirangi, Auckland, 
Nowa Zelandia

  Site Meter