Kurioza naukowe / Scientific curiosities ISSN 1176-7545; rok XIV; No 3302

Zestawienie tematyczne prowadzone na bieżąco

 

Jedno zdumienie dziennie...

 

.

Amatorska inżynieria genetyczna.

Trzej amerykańscy zapaleńcy, niezwiązani z żadną instytucją naukową czy wielką firmą, zajęli się po amatorsku inżynierią genetyczną i chwalą się niezwykłymi osiągnięciami - wyprodukowali świecącą w ciemności roślinę. Co więcej, rzucili na rynek ofertę dostarczenia nasion świecącej rośliny w zamian za wsparcie finansowe do opracowania sprawnej, masowej produkcji nasion rośliny świecącej. Sumą wywoławczą było 65.000$. Ucieszyli się bardzo, kiedy sprawą zainteresowało się aż 6000 osób. Zebrali razem 484.013 $ przedpłaty od chętnych posiadania świecących roślin.
Jest to pierwsza tego rodzaju inicjatywa. Jak dotąd inżyniera genetyczna była tajemniczym przedmiotem badań w dobrze wyposażonych laboratoriach uniwersyteckich lub w laboratoriach wielkich korporacji handlowych takich jak 'Monsanto'. A oni wyprodukowali mutację w amatorskim laboratorium biologicznym typu 'Zrób-to-sam' (Do-it-yourself). Przy tym nie posługiwali się przenoszeniem genów przez wirusy czy bakterie jako organizmów pośredniczących. O metodzie swojej wyrażają się bardzo oszczędnie. Wiadomo tylko, że posłużyli się metodą tzw 'strzelby genetycznej' (strzelby biobalistycznej - gene gun). Metoda ta polega na obciążeniu materiałem genetycznym nośników w rodzaju mikroskopijnych kulek złota czy wolframu i wstrzeliwaniu tych kuleczek do komórek przy pomocy pistoletowej wiatrówki. Następuje uszkodzenie wielu komórek, ale część komórek uszkodzona jest na tyle delikatne, że przeżywają i materiał genetyczny zaabsorbowany na złotym pyle uwalnia się i włącza się do genomu rośliny. Wtedy należy czekać czy geny się ujawnią i prowadzić selekcję skutecznie zarażonych komórek, zwykle metodą kultur tkankowych. 
Takie rozwiązanie niezwykle skomplikowanego i kosztownego zadania wzbudziło duże zainteresowanie i szereg kontrowersji, także etycznych. Czy oznacza to, inżynieria genetyczna, dziedzina uprawianie której niesie wielkie nadzieje, ale też wielkie niebezpieczeństwa i obwarowana jest szeregiem regulacji prawnych, przejdzie w ręce genetycznych majsterkowiczów?  'Zrób-to-sam' to metoda stosowania głównie w kółkach amatorskich i dla popularyzowania nauki. Zastosowanie jej do poważnych badań to torowanie nowego sposobu uprawiania nauki. 
Osiągnięte wyniki są niezwykłe także z teoretycznego punktu widzenia. Bioluminescencja jest dosyć powszechna wśród zwierząt gdzie jest sposobem kontaktu między organizmami. Występuje też u grzybów, choć tam funkcja jej jest zupełnie nieznana. Omawiana jest nawet jako przykład złożonego procesu biologicznego o nieznanej funkcji, lub co dziwniejsze, bez funkcji. Przenoszenie genów odpowiedzialnych za uruchamianie metabolizmu lucyferyny, substratu bioluminescencji,  jest możliwe, tą drogą np wyprodukowano błyszczące rybki. U roślin bioluminescencja nie jest znana. 
Nowatorscy genetycy zapewniają, że biorą pod uwagę niebezpieczeństwa, np możliwość przeniesienia się niepożądanych genów i właściwości na inne rośliny w otoczeniu i dalszego niekontrolowanego rozprzestrzeniania się. Zapewniają, że rośliny przez nich wyprodukowane nie lśnią oślepiająco, nie zmienią fotoklimatu innych partnerów środowiska, nawet gdyby uciekły spod kontroli. Jest to tylko takie świecenie jakie obserwuje się u niektórych grzybów. Najważniejszą sprawą jest sam fakt, że wydawałoby się tak złożona procedura jak manipulacja genetyczna może być prowadzona prawie że w domowym, amatorskim laboratorium, bez grantów, bez specjalnych pozwoleń i ... bez ograniczeń.  Warto przypomnieć, że dopuszczenie każdej odmiany genetycznie manipulowanej do zastosowania w rolnictwie to koszt 35 milionów dolarów (dla 'Monsanto'). A tu po prostu wystarcza strzelba genetyczna i nie wiele więcej. 


strzelba genetyczna typu 'Helios'

O bioluminescencji bylo juz wiele, patrz:
Światełka w jaskiniach,
Bioluminescencja grzybów,
Świecący chrząszcz,
Rybki w kopalni
Anielska poświata;
Oglądanie zegarka w świetle śledzia,

[QZE11::069];[QEQ35::40]2
w sieci 25.6.2013; nr 3302

 

 

witrynę prowadzi
© R. Antoszewski
Titirangi, Auckland, 
Nowa Zelandia

(wybrane do publ. R. Antoszewskiego)

  Site Meter