Kurioza naukowe / Scientific curiosities ISSN 1176-7545; rok XIV; No 3285
Zestawienie tematyczne prowadzone na bieżąco

a

 

 

.

 

 

 

Jedno zdumienie dziennie..

.
 

Radosław Sikorski w Nowej Zelandii.

Miesiąc temu wizytę na tej półkuli złożył minister spraw zagranicznych RP Radosław Sikorski. Była też pani Anne Applebaum. W prasie nowozelandzkiej reperkusja żadna. Ale to nie dziwota. Co tam Kiwisów pławiących się w jesiennym Pacyfiku obchodzi jakaś Polska. To nie jak za czasów Jana Pawła II, kiedy to Polonia miejscowa dumnie obnosiła się z polskością a liczba katolików, w tym areliginym kraju, wzrosła nagle o kilkanaście procent! Teraz ukazał się zaledwie jeden artykuł w Dominion, gdzie wizyta ministra była okazją do omówienia dziejów pana Lepionki, jednego z 'dzieci z Pahiatua'. Pani Applebaum miała wywiad w radiu, ale ani słowo nie padło o polskich Kresach czy syberyjskich losach powojennych emigrantów, co mogłoby ew. zainteresować starszą Polonię. Z uznaniem ale i z niepokojem trzeba zauważyć dwie rzeczy. Starsza Polonia, szczególnie osierocone w Rosji polskie dzieci, kurczowo trzymają się polskich tradycji. Niektórzy mówią po polsku tak, jakby całe życie w Polsce spędzili, choć przybyli tu w wieku z reguły przedszkolnym. Niestety zupełnie inaczej przedstawiają się nowsi i najnowsi emigranci polscy. Dzieci prawie nigdy nie mówią po polsku, a rodzice starają się za wszelką cenę najszybciej zrobić się na Kiwisów. Wszystkie stowarzyszenia polskie robią bokami, a próby ożywienia polskich szkółek sobotnich na ogół kończą się na niczym. 
Wizyta Sikorskiego w niczym nie przyczyniła się do zmiany sytuacji. Kilkunastu członków z Polonii wellingtońskiej było powiadomionych o przyjęciu zorganizowanym w 'Country Club', głównie dla korpusu dyplomatycznego. Ale minister nie zaszczycił obecnych tam członków Stowarzyszenia większym zainteresowaniem, choć Stowarzyszenie Polaków w Wellingtonie obchodziło uroczyście, na swoją miarę, święto 3-Maja i oczekiwało wizyty.  


Sikorski w towarzystwie Polaków z Auckland.

Sikorski złożył też wieniec pod tablicą upamiętniającą przybycie 733 dzieci i stu osób personelu opiekuńczego z Syberii (tablica ufundowana przez Johna Roy- Wojciechowskiego).


Ambasador RP w NZ Beata Stoczyńska, Radosław Sikorski, John Roy-Wojciechowski.

Sikorski spotkał się z nowozelandzkimi oficjałami w stolicy, z gubernatorem NZ Jerry Mateparae, miał też wykład na Uniwersytecie Victorii w Wellington. Następnego dnia przebywał prywatnie w Rotorua, tradycyjnie miejscem wizyt wszelkich gości, i stamtąd przybył do Auckland. Stowarzyszenie Polaków w Auckland nic nie wiedziało o ministerialnej wizycie, rozniosła się tylko wiadomość pantoflowa, że to wizyta prywatna u Johna Roya-Wojciechowskiego. Podczas tej wizyty John Roy-Wojciechowski odznaczony został Krzyżem Zasługi. 
Motywy tego odznaczenia są dla miejscowej Polonii nieco dziwne. Roy-Wojciechowski jest 15 lat konsulem honorowym RP w Auckland. Do połowy lat dziewięćdziesiątych do polskości wcale się nie przyznawał. Potem starał się włączyć w życie polonijne, z dosyć miernym skutkiem. Podjął kilka inicjatyw, ale wkrótce wszelkie inicjatywy wzięły w łeb (notki na ten temat patrz tu i tu). Kilka lat temu Roy-Wojciechowski założył prywatne muzeum polonijne (teraz rzekomo status się zmienił), które jednak, poza zbieraniem pamiątek, z Polonią nie wiele ma wspólnego. Widomym skutkiem urzędowania jest urządzenie kilku 'grillów' dla wizytujących polskich delegacji oficjalnych, to jest coś co Wojciechowski kocha.. Na niektóre z nich czasem nawet przedstawiciele Polonii byli zapraszani. Niestety,ostatnie spotkanie z Sikorskim otoczone było tajemnicą. 

Tak więc wizyta, która mogłaby się przyczynić do ożywienia polskiego środowiska, raczej stało się następną przyczyną rozgoryczenia. 

foto C.Pfeiffer
[QZE11::039];[QPL06::181]2,3,273
w sieci 1.6.2013; nr 3285

 
.

 

witrynę prowadzi
© R. Antoszewski
Titirangi, Auckland, 
Nowa Zelandia

  Site Meter