Kurioza naukowe / Scientific curiosities ISSN 1176-7545; rok XIV; No 3212

Zestawienie tematyczne prowadzone na bieżąco

                    

 

Jedno zdumienie dziennie...

 

.

Czarnoksięstwo Jana Twardowskiego w Węgrowie.

Wydawałoby się, że czarnoksięstwo i alchemia to już przeszłość, a jednak, widzimy że alchemia kwitnie w kuchni zamieniając najróżniejsze niejadalne rzeczy w smakowitości, szarlataneria rozwija się w najlepsze w tysiącach firm oferujących usługi wróżbiarskie, a z czarnoksięstwem możemy zapoznać się w Węgrowie, i to w nie byle jakim miejscu, bo w Bazylice Mniejszej.
Chodzi o lustro Jana Twardowskiego, słynnego czarnoksiężnika i astrologa  obracającego się na dworze Zygmunta II Augusta.
O lustrze wiedzieli podróżnicy i historycy XIX wieku, ale Twardowski jako magik wkroczył do kultury polskiej dzięki Mickiewiczowi który utrwalił dziwne sprawki owego czarnoksiężnika w baladzie 'Pani Twardowska'. 
W 'Kurierze Warszawskim'  w r. 1828 znajduje się zapis:
"U księży Komunistów w Węgrowie znajduje się w zakrystii zwierciadło, które jak okoliczna wieść niesie pochodzi od sławnego Twardowskiego, z napisem łacińskim w dwóch wierszach, który w przekładzie znaczy: 'W tym zwierciadle Twardowski pokazywał czary; Bogu jednak należne oddawał ofiary".  
"Wisi ono tam wysoko nadedrzwiami, jak mówi miejscowe podanie dlatego, aby się znowu jak niegdyś przeglądającym się w niem diabeł nie pokazywał ...".
(Nie przerażajmy się określeniem 'księża komuniści'. To nazwa zakonu, który przestał działać już w r. 1850 i nic z komunizmem w obecnym tego słowa nie miał wspólnego.)
Sam tekst łaciński, widoczny na ramie lustra brzmi:
"LUSERAT HOC SPECULO MAGICAS TVARDOVIUS ARTES LUSUS AT ISTE DEI VERSUS IN OBSEQUEUM EST".

Z różnych podań i legend związanych z samym Twardowskim i o jego sztuczkach, najciekawsza jest legenda, jak to magik zbolałemu po śmierci Barbary Radziwiłłówny (1523 - 1551) królowi Zygmuntowi Augustowi (1520 - 1572) pokazał piękną nieboszczkę, a król mimo zakazu, porwał się by ją uściskać. Wtedy zjawa znikła, a wszyscy uczestnicy grzesznego zajęcia zostali srogo ukarani przez los. Wedle jednych podań rzecz miała miejsce właśnie w Węgrowie podczas podróży króla, wedle innych na zamku wawelskim, jeszcze innych na zamku warszawskim. Od tego czasu lustro przynosi nieszczęście przeglądającym się ciekawskim. Legenda nie wiele ma wspólnego z faktami historycznymi, a bezduszni historycy powiadają, że wszystko było ukartowane przez królewską opozycję i zjawą była Barbara Giżanka (1550 -1589), późniejsza kochanka króla. 
Faktem jest, że lustro znajduje się teraz w Węgrowie i stanowi przedmiot zainteresowania licznych turystów. Zła sława towarzyszy lustrze do dziś, rzekomo pewna studentka, działaczka 'Solidarności' wspięła się na tyle, żeby przejrzeć się w lustrze i zobaczyła się za kratkami, co wkrótce się spełniło...
A samo lustro wygląda tak:  


Lustro Twardowskiego z wkomponowanym pokazem dla króla,
na podstawie obrazu Wojciecha Gersona (1886)
(kompozycja Michała Kurca)
[nb komponując ten układ fotograf musiał głęboko zajrzeć w lustro.
Nie wiadomo jaki był z tego skutek..]

Lustro jako narzędzie czarnoksięskie nie licuje zanadto ze świątobliwym miejscem, ale uzasadnie jest przekonujące:
"Twardowski przed śmiercią, gdy już odwołał swoją gotowość oddania duszy po śmierci diabłu, gdy się nawrócił, polecił żeby lustro to, które służyło jego różnym sztuczkom magicznym, przy pomocy, którego wykonywał bardzo dużo dziwnych rzeczy, żeby to lustro umieścić w kościele ufundowanym przez rodzinę Krasińskich. Żeby było ostrzeżeniem dla wszystkich ludzi, którzy tu przychodzą, żeby sami siebie zapytali: Czy jestem w niewoli diabla? Bo jeśli są - to trzeba, czym prędzej się z niej wydostać - bo po śmierci to już nie będzie możliwe" - tłumaczy miejscowy ksiądz Prałat.
A na ekspozycję lustra przyzwolenie dał sam Jan Paweł II. 
Lustro, ze śladami uszkodzeń, zostało przekazane przez samego Twardowskiego biskupowi Franciszkowi Krasińskiemu w XVI w. a darowała je kościołowi w Węgrowie rodzina Krasinskich. 
Lustro (56 cm na 46,5 cm) wykonane jest z metalu (stop srebra i złota), prawdopodobnie powstało w Niemczech w początku XVI w. Istnieje sugestia, że powierzchnia lustra została tak spreparowana, że w strumieniu silnego światła pojawia się odbicie kobiety i diabła, co można rzutować np na obłok dymu. Teoretycznie rzecz jest możliwa przy zastosowaniu złożonej techniki, ale jest mało prawdopodobne by fachowcy tamtych czasów mogli to zrobić. 
A sam czarnolsieznik to prawdopodobnie Lorenz Dhur (151? - 1573), szlachcic niemiecki, który przywędrował do Polski zwabiony sławą dworu interesującego się alchemią i czarnoksięstwem. Twardowski został mianowany królewskim medykiem i astrologiem. 

na podstawie stron internetowych p. Michała Kurca (z uzup.):
http://fotografika-kurc.waw.pl/wegrow/lustro/twardowskiego.html
http://fotografika-kurc.waw.pl/wegrow/lustro/twardowskiego_2.html
[QZE10::142];[QEQ29::230]1;[QEQ30::161]2-4,190
w sieci 5.3.2013; nr 3212

 

 

witrynę prowadzi
© R. Antoszewski
Titirangi, Auckland, 
Nowa Zelandia

  Site Meter