Kurioza naukowe / Scientific curiosities ISSN 1176-7545; rok XIV; No 3175

Zestawienie tematyczne prowadzone na bieżąco

               

 

Jedno zdumienie dziennie...

 

.

Nauka języka przed urodzeniem.

Wiadomo, że matczyne łono, a ściślej macica, jest idealnym środowiskiem, zapewnia wikt i opierunek maluchowi aż do przyjścia na świat, zapewnia też podstawowe warunki fizyczne, temperaturę, ułożenie, itp. 
Okazuje się także, że jest to środowisko otwarte na przekazy informacyjne przygotowując embrion do sprostania warunkom ponarodzeniowym. Aby się o tym przekonać przeprowadzono dobrze zaplanowany i kontrolowany eksperyment.
Wybrano czterdzieści kobiet ciężarnych w Stanach Zjednoczonych i w Szwecji a uczeni przyczaili się i jak tylko dziecko przyszło na świat, zaczęto badać recepcję samogłosek przez noworodka. Badano dzieci w wieku 7 do 75 godzin (!). Podawano im smoczki sprzężone z komputerem w ten sposób, że na każde possanie smoczka dziecko słyszało jakąś samogłoskę w wymowie szwedzkiej lub amerykańskiej. Wybrano do tego 17 samogłosek z obu języków. Takim oto sprzętem obstawiano malucha. Widać słuchawki na wysięgnikach i smok sprzężony pneumatycznie z czujnikiem, oczywiście poza zdjęciem są komputery z programami analizującymi.


(Nie mogę powstrzymać się od uwagi.
Gdyby mnie tak obstawiono zaraz po urodzeniu, 
to bym powiedział:
"A niech was wszystkich szlak trafi!
Wracam!")

Grupy doświadczalne ułożono w ten sposób, że zarówno w Ameryce jak i w Szwecji dzieci słyszały w jednym zespole swojskie dźwięki, w drugim obce. Okazało się, że w każdej sytuacji dzieci zwracały większą uwagę na 'cudzesy', co objawiało się większą liczbą odsłuchań. 
Badacze wnioskują z tego, że dziecko, natychmiast po urodzeniu, nastawione jest na uczenie się czegoś nowego, a co jest nowe rozpoznaje, bo nauczyło się swojego słuchając głosu dochodzącego do wnętrza brzucha. Aparat słuchowy dziecka uformowany jest na 30 tygodni przed narodzeniem.
Jak widać, od najwcześniejszych godzin życia jesteśmy nastawieni na uczenie się nowości, dopiero potem tępiejemy...

Sądzę, że wybrano wymowę amerykańską i szwedzką, ponieważ w tych językach samogłoski różnią się bardzo. Amerykanin słyszy jak Szwed bełkoce, i na odwrót..

Ciekawe jak przedstawiałoby się przygotowanie językowe dzieci matek dwujęzycznych i matek przebywających w otoczeniu osób mówiących językiem obcym. Nie słyszałem o takich badaniach. 

[QZE10::119];[QEQ28::020]
w sieci 10.1.2013; nr 3175

 

 

witrynę prowadzi
© R. Antoszewski
Titirangi, Auckland, 
Nowa Zelandia

(wybrane do publ. R. Antoszewskiego)

  Site Meter