Kurioza naukowe / Scientific curiosities ISSN 1176-7545; rok XIV; No 3171

Zestawienie tematyczne prowadzone na bieżąco

         

Jedno zdumienie dziennie...

 
.
 

Na świecie jest o 160 milionów dziewcząt za mało. (2)
(
ultradźwięki w medycynie a struktura społeczeństwa)

Ultradźwięki zaraz po wojnie wykorzystano w medycynie, mianowicie odpowiednio skolimowaną wiązką podgrzewano wybrane tkanki, co ułatwiało usuwanie wrzodów a nawet pomagało przy delikatnych czynnościach operacji mózgu. Ale już w r. 1949 udało się prześwietlać żywe tkanki, najpierw udało się u psa znaleźć kamienie żółciowe. Stopniowo ultradźwięki stały się narzędziem diagnostycznym, nie tylko dla psów. Korzystając z tego, że ultradźwięki odbijają się albo rozpraszają na tkankach o różnych właściwościach fizycznych i wykorzystując rozwijającą się wybuchowo elektronikę zaczęto nawigować w ciele pacjenta oceniając na podstawie echa położenie poszczególnych tkanek. Dokładnie jak nawigują sobie od milionów lat nietoperze polując na owady. 
W r. 1959 szkocki ginekolog Ian Donald badając ciężarną kobietę zauważył, że można wyłowić elektronicznie echo ultradźwiękowe odbite od płodu. 
A tak wyglądała aparatura ultradźwiękowa stosowana w r. 1959.
Od dawna wiedziano, że promieniowanie rentgenowskie jest bardzo niebezpieczne dla dzielących się komórek i rozwijających się tkanek, dlatego szczegółowa rentgenowska prenatalna analiza płodu jest niemożliwa. Co innego z ultradźwiękami. Nie stwierdza się szkodliwego działania ultradźwięków o umiarkowanej częstotliwości, skoro same nietoperze, też przecież żywe i często ciężarne, posługują się nimi bez ograniczeń. W ten sposób diagnoza prenatalna stała się możliwa, pozwalała na wykrywanie wyjątkowych powikłań ciążowych, pozwoliła także określać położenie i zaburzenia w rozwoju poszczególnych organów. 
Początkowo jednak nie przewidywano jakie mogą być tego konsekwencje społeczne. Pierwsze urządzenia stosowane do tego celu w latach sześćdziesiątych były to maszyny duże i toporne. Przypominały raczej małe dźwigi-manipulatory.  Ale z czasem, jak technika elektroniczna i komputerowa usprawniła urządzenia, podniosła się rozdzielczość uzyskiwanego obrazu, można było rozpoznać nie tylko położenie płodu i poszczególnych organów, ale nawet płeć. Rozpoznanie stało się proste i tanie. 
W marę jak zaczęto planować rodziny w wielu krajach, zaczęto myśleć o wyborze płci dziecka. Robiono szereg prób nad wyborem płci przez wybiórcze zapłodnienie wyselekcjonowanymi plemnika, ale bez większego skutku. A kiedy aparatura ultradźwiękowa była na tyle uproszczona i tańsza, że mogła znaleźć się w każdej lepszej przychodni, trafiła też do Indii, Chin i innych krajów azjatyckich, gdzie sprawa płci noworodków była ważna od setek lat. 
Najczęściej w tradycyjnych rodzinach indyjskich dziewczęta są niemile witane na tym świecie. Bywało nawet, że pomoc do porodu, nazywalibyśmy akuszerka, przychodziła do położnej z miską popiołu i nowonarodzona dziewczynka była 'załatwiana' z miejsca. Oczywiście główny motyw tej tradycji ma podstawy ekonomiczne. Pozbycie się dziewczyny w późniejszym wieku, a więc wydanie zamąż to wielkie obciążenie, bo przecież żaden szanujący się kawaler nie ożeni się z bezposażną panną. 
I tak, w wyniku łatwego dokonywania wyboru, nieoczekiwanie dla medycyny i polityki, relacje płci w szeregu krajach zaczęły się szybko zmieniać. W ten sposób tak znienawidzona selekcja stosowana przez Niemców w czasach hitlerowskich stała się faktem, tylko przesuniętym do okresu prenatalnego.
No i mamy wynik, w skali światowej wygląda to tak:


Kolor niebieski - więcej kobiet;
Kolor czerwony - więcej mężczyzn 
w stosunku do średniej światowej wynoszącej 1010 mężczyzn na 1000 kobiet 

Dla niektórych krajów sprawa jest wysoce alarmująca i nie zapowiada się rychła poprawa. W Indiach (wg spisu ludności 2011) rodzi się 914 dziewcząt na 1000 chłopców, ale w niektórych stanach Indii, np w Daman i Diu tylko 618 dziewcząt przypada na 1000 chłopców. Tendencji tej, mimo starań rządów poszczególnych stanów, nie daje się opanować. 
Podobnie jest w Chinach. Mimo bezprecedensowych wyników polityki ograniczania liczebności rodzin, próby regulacji liczby mężczyzn w stosunku do kobiet nie powiodły się. Już teraz (2012) istnieje nadmiar mężczyzn, aż 41 milionów pozostanie kawalerami, a w r. 2020 liczba ta wzrośnie do 55 milionów!

Po odliczeniu wszystkich niedoborów wynika właśnie ta hasłowa liczba - brak 160 milionów dziewcząt. I liczba ta będzie rosła, bo co komu po dziewczynie, prawda? 
Do niedawna sądzono, że kobietom nic nie grozi, z natury rzeczy. Ale to złudna sprawa. Okazuje się, że nawet z komórek nabłonka, poprzez komórki macierzyste, można wytworzyć komórki jajowe. A komórki naskórka ma przecież każdy. Ale to raczej kuriozalne rozważanie.
Może łatwiej będzie przejść na poliandrię, praktykowaną przez niektóre plemiona indomalajskie? Zresztą i w Niemczech, kiedy to wojenna zawiera wytłukła wielu Niemców, poważnie podnoszono legalizację wielomęstwa. O ile mi wiadomo, nic z tego nie wyszło, wzrosła tylko wielomęstwo pokątne.  

Podsuwam jeszcze jedno rozwiązanie. Tak jak w Polsce wybicie bocianów korelowało się z wielkim spadkiem przyrostu naturalnego (tak przynajmniej niektórzy to widzieli), to może wybicie nietoperzy uratuje sytuację, skoro nietoperze są temu winne! Mam nadzieję, że to tylko moja niezdrowa wyobraźnia..

Uwaga techniczna.
Zdolność rozdzielcza ultradźwięków, jak w każdym zjawisku falowym, zależy od długości fali a najmniejszy odróżnialny obiekt musi być nie mniejszy niż połowa długości fali. 
Wiązka ultradźwięków o częstotliwości 5 MHz pozwala wyróżnić obiekty o wielkości 0,3 mm. Wystarcza to do obserwacji anatomicznych. Wyższe częstotliwości dają odpowiednio wyższą rozdzielczość, dlatego w mikroskopii ultradźwiękowej dochodzi się nawet do 3 GHz. Trzeba zauważyć, że długość fali akustycznej jest w powietrzu pięć razy krótsza niż w tkankach wysyconych wodą, ponieważ różne są szybkości rozchodzenia sie fali akustycznej (w powietrzu 343 m/sec, w tkankach uwodnioncch 1540 m/sec). Stąd nietoperz lepiej wykorzystuje fale akustyczne w powietrzu, niżby to wynikało z prostego porówniania uzywanych częstotliwości. 

[QZE10::117];[QEQ02::263];[QEQ28::017]42.47,48,66
w sieci 5.1.2013; nr 3171

 

 


 

witrynę prowadzi
© R. Antoszewski
Titirangi, Auckland, 
Nowa Zelandia

(wybrane do publ. R. Antoszewskiego)

  Site Meter