Kurioza naukowe / Scientific curiosities ISSN 1176-7545; rok XIV; No 3170

Zestawienie tematyczne prowadzone na bieżąco

         

Jedno zdumienie dziennie...

 
.
 

Na świecie jest o 160 milionów dziewcząt za mało.  (1)
(wprowadzenie do ultradźwięków)

A wszystko z winy nietoperzy. No, może nie bezpośrednio, ale pewien związek jest. 

Pod koniec osiemnstaego wieku Lazzaro Spallanzani (1729-1799), biskup padewski, który interesował się wieloma zjawiskami biologicznymi, zajął się lotem sów i nietoperzy w ciemności (Myotis emarginatus). Zauważył, że sowy w zupełnej ciemności po prostu nie ruszały z miejsca, ale nietoperze nic sobie z tego nie robiły. Zajął się tym zdumiewającym faktem. Pozawieszał w swojej pracowni druciki z przyczepionymi dzwoneczki. Każde zderzenie nietoperza z drucikiem powinno być sygnalizowane odezwaniem się dzwonka. Żadnych sygnałów jednak nie było. Było dla wszystkich rzeczą oczywistą, że do rozpoznawania przeszkód służą oczy. Więc wypalił oczy swoim nietoperzem rozgrzanym drutem. Eksperymenty biologiczne na zwierzętach były w tamtych czasach tak samo okrutne jak dziś... Ku jego zdumieniu, nietoperze oślepione latały po pokoju nie zaczepiając o przeszkody. W porozumieniu ze szwajcarskim badaczem ćharlsem Jurine przeprowadzono inne doświadczenie. W uszy badanych nietoperzy wetknięto delikatne rurki mosiężne. Jak je zatkano woskiem, nietoperze traciły orientację w zahaczały o przeszkody, jak wosk usunięto, znów fruwały bez przeszkód. W swoich notatkach pozostawił podsumowanie: "tak więc oślepione nietoperze potrafią używać uszu do polowania na owady ... to odkrycie wydaje się czymś niesamowitym". 
Niestety, jak to często w nauce się zdarza, przez ponad dwa stulecia nie prowadzono badań dalej, bo wielki aurytet naukowy tamtych czasów, Georges Cuvier (1769-1832) uznał, że badania były pełne błędów a wyniki absurdalne, nietoperze natomiast, jego zdaniem, posługują się zmysłem dotyku. Kto by śmiał podważyć werdykt samego Cuviera? 

Następnym ważnym odkryciem było wynalezienie sonaru. W czasie pierwszej wojny światowej zmorą floty sprzymierzonych były niemieckie łodzie podwodne. Zespół amerykańsko-brytyjsko-francuski, nie wiedząc pewnie nic o nietoperzach, korzystając z rozwoju mikrofonii opracował metodę podsłuchiwania pracy silników łodzi podwodnych. Wykorzystywali do tego celu częstotliwości akustyczne, ale wyniki były bardzo dobre. 

A zastosowania ultradźwięków szły inną drogą. Zaczęło się od pewnego rodzaju zabawy. Sir Francis Galton w r. 1893 wynalazł gwizdek ultradźwiękowy słyszalny dla psów. Doskonała rzecz dla dziwowania ludzi no i przydatna do tresury. Dalszy rozwój techniki ultradźwiękowej umożliwiony został dzięki odkryciu właściwości piezoelektrycznych pewnych kryształów dokonanym przez Pierre'a Currie w r. 1880. A potem, w połączeniu z rozwojem elektroniki i technik komputerowych nastąpił szalony rozwój zastosowań ultradźwięków w nauce, medycynie i życiu codziennym. 

I zaraz dojdziemy do tych brakujących milionów dziewcząt. 

O badaniach Spallanzaniego jest też tu

Uwagi techniczne:
Człowiek słyszy dźwięki o częstotliości 20 Hz do 20 kHz, pies do 50 kHz.
Nietoperze słyszą fale o częstości do 100 kHz - to już ultradźwieki.
W medycynie stosuje się częstotliwości 1 do 20 MHz, najczęściej 3 do 5 MHz.

[QZE10::109];[QEQ02::263];[QEQ28::017]42,67,68;[QEP65::116];[QEP24::009]
w sieci 6.1.2013; nr 3170

 

 


 

witrynę prowadzi
© R. Antoszewski
Titirangi, Auckland, 
Nowa Zelandia

(wybrane do publ. R. Antoszewskiego)

  Site Meter