Kurioza naukowe / Scientific curiosities ISSN 1176-7545; rok XIII; No 3138

Zestawienie tematyczne prowadzone na bieżąco

Jedno zdumienie dziennie...

 
.
 

'Vibrator Story' (1)
(historia)

Historia wibratora zaczyna się od medycyny. Słynny lekarz francuski Henri Scoutetten wpadł na pomysł zastosowania hydroterapii do leczenia chorób kobiecych w rejonie miednicy. Pięć minut silnego natrysku zimną wodą skierowanego we właściwe miejsce czyniło cuda. Hydroterapia była wtedy w modzie j najważniejsze głowy Europy, także intelektualiści z niej korzystali. Była to więc modyfikacja hydroterapii zwana uderzeniem wodnym. 

Następny etap to pomysł nowojorskiego lekarza George'a Taylora. Stosowana przez niego ręczna terapia damskiej histerii spowodowała, że zaczął miewać skurcze dłoni, co mu uniemożliwiało sprawne posługiwanie się kijem golfowym. I ten uległ modzie swoich czasów.
Wymyślił stół zabiegowy z mechanizmem uruchamianym maszyną parową. Pacjentka kładła się na stole twarzą do dołu, a machina uruchamiała trzpień metalowy uderzający rytmicznie w gumową membranę wmontowaną w blat stołu. Pacjentka musiała tylko wybrać odpowiednie położenie dla skutecznego zabiegu. To groźnie wyglądające półkole zębate zapewniało odpowiednią rytmikę a szybkość regulowana była przez maszynę parową sprzęgniętą odpowiednimi pasami transmisyjnymi. Urządzenie było proste w obsłudze i szybko zdobyło nabywców. Jednak miało swoje wady. Było ciężkie, nieustawne, no i hałaśliwe. Pacjentki narzekały też, że było zbyt bezosobowe.

Rozwiązanie znalazł w r. 1880 brytyjski lekarz Joseph Mortimer Granville. Wymyślił i opatentował pierwszy ręczny wibrator z napędem elektrycznym. Przypominał nieco skrzyżowanie suszarki do włosów z wiertarką udarową. Urządzenie miało komplet gumowych głowic różnych wymiarów i zaopatrzone było w dogodne wieszadełko. Ku niezadowoleniu doktora urządzenie nazywano młotkiem Granville'a, ale miało wielkie powodzenie wśród pacjentek. Sam Graville zastrzegał się, że nigdy sam nie ordynował zabiegu a tylko instruował odpowiednio pacjentki, nie chciał być posądzanym o jakieś niestosowności. Opisał to w prasie fachowej w publikacji zatytułowanej 'Wibracja i ekscytacja nerwów jako sposób na leczenie zaburzeń funkcjonalnych oraz schorzeń organicznych'.

Do sprawy twórczo podszedł rynek amerykański. W r. 1902 wypuszczono na rynek mniej przemysłowo wyglądające urządzenia samoobsługowe do użytku domowego. Była to prawdziwa klęska dla zakładów masażu ginekologicznego. O popularności może świadczyć fakt, że urządzenie to znalazło się w pierwszej piątce elektrycznego sprzętu domowego (obok wentylatora, dzbanka, maszyny do szycia i  opiekacza). Wkrótce na rynku znalazło się mnóstwo modeli do wyboru, od tanich o tysiącu pulsów na minutę, do przebojowego modelu 'Chatanooga'. Było urządzenie wolno-stojące, sam wibrator umocowany był na statywie z regulacją odpowiednim uchwytem. Osiągi miało niebywałe, nawet 8.000 pulsów na minutę. Kosztowało niebagatelną na owe czasy sumę $200. Powodzenie miało szalone. Lekarze zalecali zabiegi na 'Chatanoodze' jako jedyny środek na przekrwienie miednicze i histerię kobiecą. Co ciekawe, nie łączono tego z seksualnością. A histeria kobieca jako jednostka chorobowa znikła z przewodników medycznych dopiero w 1952 roku. 

(p. notka następna)

O hydroterapii jest tu i tu.

[QZE10::080];[QRE04::072]p72-;QEQ26::075];ART32008-E
w sieci 28.11.2012; nr 3138

 

 


 

witrynę prowadzi
© R. Antoszewski
Titirangi, Auckland, 
Nowa Zelandia

(wybrane do  publ. R. Antoszewskiego)

  Site Meter