Kurioza naukowe / Scientific curiosities ISSN 1176-7545; rok XIII; No 3114

Zestawienie tematyczne prowadzone na bieżąco

 

Jedno zdumienie dziennie...

 

.

Czy robaczyce są zawsze szkodliwe?

W tradycji chyba wszystkich ludów nastawienie do robaczyc było zawsze negatywne. Wprawdzie medycyna ludowa dysponowała wieloma środkami przeciw robaczycom, choć ze względu na tryb życia w społeczeństwach przedprzemysłowych wykorzenienie robaczyc nigdy nie było kompletne. 
Wcale nie jest rzeczą pewną w świetle immunologii, że pełne odrobaczywienie jest czymś zawsze dobrym i czy należy do tego dążyć za wszelką cenę.

Znane są wyniki wielu badań prowadzonych w różnych ośrodkach naukowych wskazujące na powiązania między robaczycami i a schorzeniami, na powiązania korzystne dla pacjenta. Weźmy chorobę Crohna (zwaną też chorobą Leśniowskiego-Crohna). Zaliczana jest do grupy nieswoistych zapaleń jelit.  Oznacza to, że patogen jest nieznany. Choroba przejawia się przewlekłą biegunką, bólami brzucha, niedrożnością jelit z możliwymi gorszymi komplikacjami. Ale zakażenie pacjenta nicieniem zwanym włosogłówką (Trichuris trichiura - obok) prowadzi do uleczenia stanów zapalnych. Pomaga też zakażenie włosogłówką świńską (T. suis) w postaci zawiesiny jaj tego nicienia w wodzie. Jedna z hipotez tłumaczy ten fakt specyficznymi białkami występującymi na powierzchni błon jelita przypominającymi białka włosogłówki. Mechanizm obronny niesprofilwany w odpowiednim czasie może atakować własne komórki. Kiedy jednak wprowadzi się włosogłówkę do przewodu pokarmowego, system obronny zostaje naprowadzony na pasożyta przynosząc ulgę choremu. Oczywiście, jak w przypadku wszystkich pasożytów, jest i tu 'coś za coś'. Trzeba karmić nicienia, co może powodować anemię, biegunkę i utratę wagi. Można powiedzieć, nie kijem go to pałką w odniesieniu do pacjenta. Ale rzecz sprowadza się do różnicy w nasileniu szkodliwych objawów. 
Innym przykładem jest tęgoryjec (
Ancylostoma duodenale - obok), także nicień. Szereg badaczy prowadzących badania nad astmą dokonywało samozakażenia tęgoryjcem. Jest to czynność wymagającej wiele odwagi i poświęcenia, ale badacze uciekają się do tego sposobu. Wolą narażać sibie niz pacjenta. Stwierdzano niejednokrotnie, że zakażenie tegoryjcem pomaga w leczeniu astmy, a także choroby Crohna. Są także zachęcające wyniki dotyczące stwardnienia rozsianego (multiple sclerosis). Co ciekawe, tam gdzie tęgoryjec opanowuje znaczną część społeczeństwa, wymienione choroby są bardzo rzadkie. 
Są jeszcze inne interesujące wyniki badań wskazujące na pozytywny wpływ pasożytów na leczenie. Na przykład wyciąg z przywry (Schistosoma sp.) odpowiedzialnej za pospolitą w krajach tropikalnych bilhariozę, chroni przed cukrzycą typu 1 (niestety, tymczasem stwierdzono to u myszy). 

Nie potrafię wchodzić w szczegóły medyczne zagadnienia. Ogólny wniosek jest ten, nie przeceniajmy higieny, nie zapominajmy 'starych przyjaciół'. Jeśli jakiś pasożyt współżyje z innym gatunkiem, to przez tysiące pokoleń stwarza się jakby nowa jednostka biologiczna. Nowe pasożyty są zwykle bardzo agresywne i ewolucyjnie dochodzi do sytuacji wykluczenia którejś ze stron. Co oczywiście dla pasożyta oznacza samobójstwo. Przeżywają więc tylko ttakie asocjacje, które są z korzyścią dla obu stron.  


Tęgoryjec na wyściółce jelita.

Trzeba jednak zaznaczyć, że zakażanie żywymi pasozytami stosowane jest raczej przez tzw 'podziemie medyczne'. Stąd ryzyko nabycianiepewnego amteteriału dostępnego w niektórych krajach na czarnym rynku medycznym. 

w tle: masa włosogłówek
[QZE10::061];ART39-071;ART40-055;[QEP90-036]];[QEP66-231];
[QEP46-173];[QHB10-220];[QNT96-096];[QRE03-003]
w sieci 6.11.2012; nr 3114


 

witrynę prowadzi
© R. Antoszewski
Titirangi, Auckland, 
Nowa Zelandia

(wybrane do publ. R. Antoszewskiego)

  Site Meter