Kurioza naukowe / Scientific curiosities ISSN 1176-7545; rok XIII; No 3111

Zestawienie tematyczne prowadzone na bieżąco

 

Jedno zdumienie dziennie...

 

.

Dzień Wszystkich Świętych i Zaduszki po meksykańsku.

W Meksyku i niektórych krajach Ameryki Łacińskiej 1 i 2 listopad są świętem narodowym 'Dia de los Muertos'. Czci się wszystkich zmarłych, ale inaczej niż u nas. Są to dni świąteczne, pełne niespodzianek i jedzenia, czasem bardzo radosne. Współczesny kult zmarłych w Meksyku, mając charakter katolicki, nawiązuje do wierzeń azteckich, u których władcą podziemi był Mictlantecuhtli i jego żona Mictecacihuatl. Boga podziemi przedstawia się jako kościotrupa z różnymi trupimi akcesoriami, jak naszyjnik z ludzkich oczu, zatyczki do uszu z ludzkich kości, itp. Po śmierci Aztekowie szli do jednego z rajów, w zależności od zasługi. Ci, którzy nie dostali wstępu do raju, udawali się na czteroletnią podróż po siedmiu piekłach, a po tym stażu cierpieli za kary w królestwie rządzonym przez Mictecacihuatl, żonę króla podziemi. Boskim małżonkom składano ofiary w postaci skór ludzkich. 
Interesującą odmianą mitu boga Mictlantecuhtli jest jego rola w stworzeniu rodu ludzkiego. Kiedyś podczas pilnowania kości starych bogów,  wykradł mu je zdradziecko Quetzalcoatl. Mictlantecuhtli chciał odzyskać wykradzione kości i gonił złodzieja. Temu kości wypadły i rozsypały się po ziemi. Z tych rozsypanych kości powstała rasa ludzka. Ciekawy przyczynek do teorii Darwina. 
Obecnie Zaduszki w Meksyku to orgia kościotrupów, czaszek, trumienek i wszelakich pogrzebowych akcesoriów. Są wszędzie, jako zabawki, ciasteczka, czekoladki no i przestrojeńcy. 
Intersujący opis atmosfery panującej w stolicy Meksyku w tym czasie znalazłem w książce Mrs Nelson O'Shaughnessy, żony ambasadora US w gorącym dla Meksyku czasie rewolucji Huerta w roku 1913. Pani O'Shaughnessy nie była żadną Nelson, ale Edytą. W wyższych sferach, nawet dziś, dobre zony są nazywane po imieniu mężów. Pani Edith O'Shaughnessy tak pisze o tym dniu. 

"W drodze powrotnej zatrzymałam się na Alameda by przypatrzeć się straganom z artykułami odpowiednimi, wedle Azteków, na dzień Wszystkich Świętych i Święto Zmarłych. Mnóstwo Indian, tłum malowniczy i zagadkowy, napływa wtedy do miasta, stawiają swoje stragany, pozostają przez kilka dni i potem cicho wycofują się pozostając niewidzialnymi do następnej okazji - Świąt Bożego Narodzenia. Wielkie bukiety żółtych kwiatów 'cicno llagas', 'kwiatów śmierci', są wszędzie na sprzedaż by umieszczać je na przemijających grobach. Jest mnóstwo 'zabawek śmierci' - głowy i małe trumienki wszelkiego rodzaju są wszędzie. Ulubiona zabawka to trumienka ze sznurkiem, jak się pociągnie za sznurek, nieboszczyk podnosi głowę, a jak się sznurek puści, głowa opada z powrotem z głośnym chrobotem. Wszystko to wygląda nieco makabrycznie a sprzedawane jest przez niewzruszonych Indian, którzy z natury wcale nie są jowialni. Atmosfera pozostaje pod wpływem pulque i innych napojów, jest bardziej melancholijna niż radosna."

Szukałem w Internecie, czy takie trumienki z animowanym mechanicznie zmarłym oferowane są i teraz. Niestety, nie znalazłem. Teraz łatwiej to zrobić przy pomocy gier komputerowych. 

Książkę Mrs. Nelson O'Shoughnessy:
A diplomat's wife in Mexico: 
letters from the American embassy at Mexico City..
wyd. Harper, New York 1916
można ściągnąc spod adresu:
http://archive.org/details/diplomatswifeinm00oshauoft
(ok 25 Mb w formacie pdf.)

Trumny i trumienki bywają często bardzo wymyślne, często z akcentem humorystycznym czy karykaturalnym. Oto trumienka gangstera. Bardzo na czasie, jak na warunki w Meksyku współczesnym. 

w tle fragment z kodeksu drezdeńskiego Majów
[QZE10::060];[QCB44::018];[QEQ25::149]50
w sieci 1.11.2012; nr 3111

 

 

witrynę prowadzi
© R. Antoszewski
Titirangi, Auckland, 
Nowa Zelandia

(wybrane do publ. R. Antoszewskiego)

  Site Meter