Kurioza naukowe / Scientific curiosities ISSN 1176-7545; rok XIII; No 3107

Zestawienie tematyczne prowadzone na bieżąco


Jedno zdumienie dziennie...

 
.
 

Trotyl na szczątkach Tupolewa.

PiSuarowe tuby propagandowe wykorzystają każda okazję, by zatruć zdrowego ducha narodu i radosną atmosferę otaczającą zakończenie spekulacji na temat wypadku smoleńskiemu dzięki wspaniałemu Raportowi Millera i jego Komisji. Do niebywałych rozmiarów pyskują o trotylu i nitroglicerynie wykrytych na szczątkach tupolewa i starają się nadpsuć zdrowego ducha ludu pracującego miast i wsi. 
Po co ten hałas, kto nabije znów kabzę na następnej pomyłce specjalistów, kto chce wygrać słupki?
Wielka mi rzecz trotyl. Każdy może sam sprawdzić, że jest to najmniej niebezpieczny materiał. Nawet gorący, stanie płynnym daje się przelewać, można gromadzić go w cegiełkach i nikomu nie wyrządzi krzywdy. 
Oto na czym bazują wrogie siły
(cytat):
 

"... próbki, zarówno z wnętrza samolotu, jak i poszycia skrzydła maszyny, dały wynik pozytywny. Urządzenia wykazały m.in., że aż na 30 fotelach lotniczych znajdują się ślady trotylu oraz nitrogliceryny. Substancje te znaleziono również na śródpłaciu samolotu, w miejscu łączenia kadłuba ze skrzydłem. ... 
Ślady materiałów wybuchowych nosiły również nowo znalezione elementy samolotu, ujawnione podczas tej właśnie wyprawy do Smoleńska."

Pokreślmy z całą mocą: ŚLADY! I po co ten hałas? Niezmiernie ważne jest następujące stwierdzenie (cytat):
 

"Eksperci nie są w stanie stwierdzić, w jaki sposób na wraku maszyny znalazły się ślady trotylu i nitrogliceryny. Wciąż biorą pod uwagę hipotezy, według których osad z materiałów wybuchowych mógłby pochodzić z niewybuchów z okresu II wojny światowej. Wówczas w rejonie Smoleńska toczyły się bardzo ciężkie walki."

To wyjaśnia dogłębnie wszystko. Nie zapominajmy też, że w roku 1812 armia sfrancuziałych Francuzów pod wodzą uzurpatora Napoleona aż dwukrotnie zdobywała Smoleńsk, więc cała ziemia przesycona jest krwią narodów radzieckich i materiałami wybuchowymi. Pamiętajmy też, że nie mały udział miały w tym zaślepieni Polacy ochraniający tyły uciekinierów. Było zimno, trzeba było czymś się podgrzewać, no i przypalać cybuchy. 
Wreszcie najważniejszy fakt, zamykający rzecz ostatecznie, to sam Kutuzow. Otóż warto wiedzieć, że po przepędzeniu Francuzów car osobiście mianował Michaiła Illarionowicza Kutuzowa księciem Smoleńskim, jakby w przeczuciu przyszłości. Wyobraźmy sobie te salwy wiwatne, a jasnym się stanie skąd pochodzą te śladowe ilości materiałów wybuchowych.

Jak słusznie zauważył rzecznik rządu Paweł Graś - 

Informacja "Rzeczypospolitej" o odnalezieniu przez biegłych śladów trotylu na wraku TU-154M w Smoleńsku jest bulwersująca.

Nie powinna się była ukazać w prasie. Trzeba dać zdecydowany odpór PiSuarowej propagandzie. Nie damy się!!
A skutek? Autentyczny popłoch w zamiataczach pod dywan. A nuż wyjdzie jednak kto jest za to wszystko odpowiedzialny i jakimi mechanizmami się posługuje żeby wszystko zagmatwać do granic absurdu. Kto za tym stoi? Kto to przygotował? Czemu i komu ma służyć powtarzanie w kółko absurdalnej 'prawdy' MAK i Millera? 
Nic się nie stało. Tak nam dopomóż Graś!

[QZE10::058];[QPL04::095];[QZE08::166];[QCB40::070
w sieci 29.10.2012; nr 3107

 

 


 

witrynę prowadzi
© R. Antoszewski
Titirangi, Auckland, 
Nowa Zelandia

  Site Meter