Kurioza naukowe / Scientific curiosities ISSN 1176-7545; rok XIII; No 3098

Zestawienie tematyczne prowadzone na bieżąco

 

Jedno zdumienie dziennie...

 

.

Uralskie geoglify.

Kiedy mówimy o geoglifach, mamy na myśli przede wszystkim słynne 'rysunki' z pustyni Nazca w Peru znane od kilkudziesięciu lat, czy te na Atacama. Nikt nie wie do czego służyły, ale wykonywano je z wielkim nakładem pracy, więc chyba wiedziano po co...
Ostatnio jednak odkryto dzięki inspekcji googlowej geoglify bliżej nas. Co więcej, znajdują się na trasie przemierzanej przez setki Polaków, skazańców gnanych na Syberię. Chodzi o geoglify na trasie do Czelabińska w południowej części pasma Uralu, w pobliżu granicy z Kazachstanem. Oczywiście wtedy o geoglifach nikt nic nie wiedział. 
Dopiero kilka lat temu przeszukując Ural zza biurka zauważono dziwne wzory przypominające łosia czy jelenia z wydłużonym pyskiem, porożem i czteroma nogami. 

Zaobserwowano je w pobliżu jeziora Zjuraktul (55o09N 60o04E). Dopatrzyć się tu można zarysu łosia czy jelenia gigantycznych rozmiarów. Rozpiętość zarysu to aż 275 m, nie licząc ogona. Obecnie zarys zaciemniony jest nieco lasem, niemniej widoczny jest z pobliskiego wzniesienia. Dawniej teren nie był zalesiony, jak wynika z badań pyłku i przedstawiał się jako białawy zarys na tle zieleni. Szczegółowe badania wykazały, że powstał on bardzo dawno temu w okresie kultury megalitycznej, jakieś cztery do sześć tysięcy lat temu. Jest więc znacznie starszy od geoglifów Nazca o parę tysięcy lat (sądzi się, że geoglify Nazca powstały 'zaledwie' 500 lat p.n.e. Zarys zbudowany jest z kamieni, w kilku miejscach są specjanie ułożone jakby wejścia. Znaleziono też kilkadziesiąt narzędzi megaltycznych, pięściaki i kamienne ostrza służące zapewne do wydobywania gliny. W pobliżu na wysepce na jeziorze Turgoyak znajduje się kompleks chramów a w rejonie Uralu znanych jest około trzysta różnych śladów kultury megalitycznej, oprócz geoglifów, odkryto też typowe menhiry (duże, pionowo ustawione kamienie, struktury znane z innych regionów Europy, np z Anglii i Szwecji). 

Rozwija się zupełnie nowa dziedzina archeologii. Można to nazwać googlarcheologią. Uprawiana jest biurka korzystając z Google Earth. Przeglądać można kulę ziemską kilometr po kilometrze, a niektóre regiony zadokumentowane są tak dokładnie, że swobodnie wykrywać można obiekty metrowej wielkości. Co ważniejsze, z wysokości satelitarnej widać zarysy dawnych budowli czy pól, które już dawno znikły czy zostały zaorane. Barwa gleby, specyfika roślinności zdradza dawne miedzy czy fundamenty. Dzięki temu odkrywa się nowe piramidy, wzory geoglifowe, o których nikt nie miał pojęcia. Oczywiście sam zarys niczego nie mówi. Dopiero na wniosek googlowego archeologa udają się na miejsce archeolodzy w dawnym stylu i najczęściej dochodzą do zdumiewających wniosków. Tak znaleziono wiele konstrukcji saharyjskich, przedkolumbijskie geoglify Indian Ameryki Północnej, przedziwne wzory w Syrii i Jordanii, i wiele innych czekających na zbadanie na miejscu. 
Jednak najważniejsze, nikt nie wie jaka funkcję spelniały geoglify. Co gorsza, nie wiadomo jak i komu zadać pytanie na ten temat..

[QZE10::047];[QEQ25::005]b,6
w sieci 20.10.2012; nr 3098

 

 

witrynę prowadzi
© R. Antoszewski
Titirangi, Auckland, 
Nowa Zelandia

(wybrane do publ. R. Antoszewskiego)

  Site Meter