Kurioza naukowe / Scientific curiosities ISSN 1176-7545; rok XIII; No 3068

Zestawienie tematyczne prowadzone na bieżąco


Jedno zdumienie dziennie...

 
.
 

Niesatelitarny GPS sprzed 100 lat.

GPS (Global Positioning System) stał się teraz niezbędnikiem takim prawie jak zegarek, kilkanaście lat temu wieczne pióro, a dwieście czy nawet sto lat temu szabelka.. Nawet psom wszczepia się GPS, wkrótce będzie to sposób znakowania żon, jak tylko opracuje się odpowiednio dyskretnie instalowany model. 
Ale idea nie jest nowa. Wprawdzie nie satelitarna wersja, ale mechaniczna, dostępna już była we Włoszech w latach trzydziestych ubiegłego wieku. Tak samo jak teraz, kierowca miał w polu widzenia trasę i swoją lokatę na tej trasie. 

Urządzenie kupowało się z kompletem rolek z nawiniętymi mapami trasy. Po założeniu w odpowiednie uchwyty i po podłączeniu kabelkiem do szybkościomierza kierowca z łatwością znajdował swoje położenie. Jedna trudność, na początku podróży kierowca musiał założyć odpowiednią rolkę i ręcznie ustawić swoje położenie. Przy zmianie trasy trzeba było zakładać inną rolkę. 
A w Anglii już w r. 1927 można było kupić nawet naręczny wskaźnik położenia samochodu wraz z kompletem dwudziestu taśmowych minimap (cena £5 - obecnie byłoby to ok. £50). 

Oczywiście ta zabawka nie była podłączana do szybkościomierza, pozycję trzeba było korygować co chwilę w miarę mijania oznakowanych punktów. Zmiana trasy wymagała instalacji nowej rolki, co wymagało zatrzymania się itp. 
Samą zasadę tego typu urządzeń wymyślili już Rzymianie do pomiaru odległości między fortami. Odpowiednio przeszkolony urzędnik w odpowiednio dostosowanym wozie widział przesuwanie się wskaźnika na tarczy podłączonej do koła wozu. 
Trudno wymyślić coś zupełnie nowego. No, może w epoce kamienia łupanego było łatwiej. 

temat podrzucił p. Kleciak z Niemiec
[QZE10::017];[QEQ23::093]
 w sieci 14.9.2012; nr 3068

 


 

witrynę prowadzi
© R. Antoszewski
Titirangi, Auckland, 
Nowa Zelandia

  Site Meter