Kurioza naukowe / Scientific curiosities ISSN 1176-7545; rok XIII; No 3063

Zestawienie tematyczne prowadzone na bieżąco

   

Jedno zdumienie dziennie...

 
.

Badania naukowe bywają groźne dla życia badacza.

Wścieklizna, zwana w danej literaturze wodowstrętem była chorobą nieuleczalną. Nawet obecnie leków jako takich nie ma, pomagają szczepienia dokonane w odpowiednim czasie. 
Od najdawniejszych czasów wścieklizna towarzyszyła człowiekowi i wymyślano najróżniejsze leki w starożytnych Chinach, Babilonii, Indiach, Grecji i w Rzymie. Oczywiście nieskuteczne, a dziwne były czasem bardzo. Oto co zalecał na wodowstręt znany rzymski encyklopedysta Aulus Cornelius Celsus (I w. ne). Chorego należy wtrącić niespodzianie do zbiornika wody, którego nie widział. Jeśli nie umie pływać, należy pozwolić mu pójść pod wodę, wtedy się wody napije mimo wodowstrętu. Jeśli pływa, należy go popchnąć pod wodę, żeby sobie popił. Jeśli spowoduje to kurcz, należy go wyciągnąć i zanurzyć gorącym oleju. Nic dziwnego, że pacjent oduczył się niechęci do wody. A że nie przeżył, to inna sprawa. 
W Europie kilka tysięcy osób ginęło corocznie w wyniku pogryzienia przez zakażone zwierzęta. Do dziś na wściekliznę umiera corocznie 55.000 osób, głównie w Afryce i Azji. Najczęściej z powodu niepodania szczepionki w 24 godziny po ugryzieniu ze względu jej niedostępności lub ceny.
Problem został rozwiązany w r. 1885 Przez Ludwika Pasteura
(1822-1895 - od r. 1891 Pasteur był honorowym członkiem Poznańskiego Towarzystwa Przyjaciół Nauk działającego do dziś).
Pasteur prowadził badania nad wścieklizną od r. 1881. W r. 1885 nadarzyła się okazja sprawdzenia metody. Na wniosek matki pogryzionego dziewięcioletniego chłopca dokonał pierwszego, skutecznego szczeoienia ( p. ilustracja obok). Tym chłopcem był Joseph Meister, który potem pracował w Instytucie Pasteura jako dozorca. 
Badania nad wprowadzeniem szczepień były niezwykle ryzykowne. Zakażano kilkadziesiąt psów celem pobrania śliny w momencie najwyższej agresywności i obfitego ślinienia. Zdarzyły się śmiertelne wypadki wśród asystentów. Proces pobierania śliny polegał na wessaniu do rurki szklanej wycieku z pyska psa trzymanego przez asystentów w gumowych rękawiczkach. Ślinę pobierał sam Pasteur, co opisuje Axel Munthe, szwedzki świadek jednego eksperymentu. Asystenci, znając straszliwy skutek ewentualnego pogryzienia przez zwierzę, zabezpieczali się podczas badań w przedziwny sposób. Otóż przed eksperymentem układali pod ręką nabity pistolet, przyrzekając sobie, że przytomny świadek natychmiast zastrzeli kolegę, jeśli dojdzie do wypadku. Wspomina o tym Mary Cressac, bratanica Emila Roux, współzałożyciela Instytutu Pasteura. 
Niestety, brak wiadomości czy z tego środka zaradczego skorzystano...

[QZE10::011];[QRE04::046]p10;[QEQ23::002]3,5
w sieci 5.9.2012; nr 3063

 


 

witrynę prowadzi
© R. Antoszewski
Titirangi, Auckland, 
Nowa Zelandia

(wybrane do publ. R. Antoszewskiego)

  Site Meter