Kurioza naukowe / Scientific curiosities ISSN 1176-7545; rok XIII; No 3062

Zestawienie tematyczne prowadzone na bieżąco

 

Jedno zdumienie dziennie...

 

.

O szacunku dla siusiających
(dziwności obyczajowe)

W elżbietańskiej Anglii (tej od Elżbiety I) mężczyźni nosili kapelusz na głowie prawie wszędzie.  Tylko w kościelezdejmowano kapelusz z uszanowaniem. Zdejmowano też kapelusz na czas przemawiania do osoby wyżej ustawionej na drabince społecznej. Ale ze zdumieniem dowiadujemy się z pięknej monografii Iana Mortimera (The time traveller's guide to Elizabethan England), że kapelusz zdejmowano z równym szacunkiem gdy ktoś w otoczeniu oddawał mocz lub się załatwiał. A trzeba przyznać, że sikanie nie było czynnością wstydliwą, ani też czy zasiadanie na nocniku albo kucanie. Uchodziło nawet wysiusiane się do kominka. Praktyczne, bo nie śmierdziało, cug porywa odór. Tak więc, kiedy ktoś siusiał, towarzystwo wyrażało szacunek przez 'chapeau bas'. Nie mogę dojść do źródeł tego obyczaju. Może to coś podobnego w genezie do zasłaniania ust w czasie ziewanie czy wołanie 'na zdrowie' podczas kichania. 
Ale jeszcze większe zdumienie budzi czczenie w ten sposób aktu oddawania moczu przez konia. Nawet na ulicy, służba lorda zdejmowała z uszanowaniem nakrycie głowy kiedy pański koń zabierał się do oddania moczu. Czy robili to samo na widok konia 'robiącego kupę' nie widzę konkretnej informacji. Oczywiście było to związane z podstawową rolą konia w życiu społecznym. Dobry rasowy koń cieszył się takim samym szacunkiem wtedy, jak teraz samochody gwiazd i prominentów. 
Ciekawe czy Polsce tego okresu były podobne obyczaje. 


Eugene Guerard (1811-1901), Urinating horse

[QZE10::006];[QRE04::040]p155
w sieci 3.9.2012; nr 3062

 

 

witrynę prowadzi
© R. Antoszewski
Titirangi, Auckland, 
Nowa Zelandia

  Site Meter