Kurioza naukowe / Scientific curiosities ISSN 1176-7545; rok XIII; No 3057

Zestawienie tematyczne prowadzone na bieżąco


Jedno zdumienie dziennie...

 
.
 

Samochody mądrzejsze od kierowcy.

Samochód to absolutny debil. Nikt zresztą od samochodu inteligencji nie wymaga. Jeśli za kierownicą znajdzie się drugi debil, to taki tandem prowadzić musi prędzej czy później do tragedii. 
Jedynym śladem inteligentnego zachowania się samochodu to zdolność utrzymywania się na prostej, o ile jest dobrze wyważony i o ile droga jest równa. Samą mechaniką samochodu rządzi kilka sprzężeń zwrotnych, ale to ma większość zjawisk w przyrodzie i nikt nie nazywa tego inteligencją. Ale być może sytuacja się wkrótce zmieni. 
A wszystko musi się zacząć od przekształcenia samochodu w komputer na kółkach i zaopatrzenie go w mnóstwo czujników i receptorów sygnałów. 
Jednym z problemów, właściwie rozwiązanym już w fazie eksperymentalnej jest samodzielne parkowanie. Wykorzystanie sonaru i rejestracji optycznej pozwala na ocenę miejsca parkingowego, pozycji samochodów sąsiednich i bezpieczne wprowadzenie samochodu. To zadanie stosunkowo proste. 
Inny problem to prowadzenie się samochodu po właściwej stronie szosy. Oczywiście szosy muszą być oznakowane liniami a program musi wiedzieć po której stronie i w jakiej odległości musi się utrzymać. Na drogach niewyznakowanych auto kompletnie głupieje. 
Bardziej skomplikowana sprawa to sprawdzanie sprawności kierowcy. Odpowiednio umieszczona kamera skierowana na twarz śledzi ruchy gałek ocznych nawet przy bardzo słabym, nieodczuwalnym podświetleniu twarzy. W przypadku skierowania wzroku tam gdzie nie trzeba, lub zamknięciu na niebezpiecznie długi moment oczu, urządzenie emituje sygnał. Jeśli sygnał nie skutkuje, działają hamulce. 
Samochód musi też 'wyczuwać inne samochody' na trasie oraz obserwować martwą strefę dla obserwacji kierowcy. Można to zrobić za pomocą odpowiednio ulokowanych emitorów podczerwieni i sprzęgniętych z tym czujników analizujących sytuację. 
Samochód może też, w imieniu kierowcy, widzieć dalej niż widzi kierowca nawet w ciemności. A to także dzięki podczerwieni. Może tu być metoda oparta na emisji podczerwienie przez obiekt przed pojazdem, albo jeszcze lepiej, oświetlanie drogi strumieniem podczerwieni, jako że ta sięga dalej niż światło widzialne, szczególnie w złych warunkach jazdy.  
Wreszcie samochody powinny nauczyć się rozmawiać między sobą. Oczywiście wtedy i inne pojazdy muszą mieć analogiczne urządzenia no i uzgodniony język komunikacji. 
Wszystko jednak nie wiele daje, jeżeli za kółkiem jest prawdziwy idiota, a tacy bardzo lubią jeździć. Eksperymentuje się więc z organizowanie bezpiecznych kolumn samochodowych (Safe Road Trains for the Environment - SARTRE), w których większa liczba samochodów prowadzona będzie przez fachowego kierowcę, a cała grupa, odpowiednio sprzęgnięta elektronicznie, podążać będzie za nim jak za panią matką. Oczywiście ten fachowiec będzie kontrolował poszczególne samochody, a kierowca może spokojnie zająć się czytaniem gazety lub zajmować się grami komputerowymi.

W związku z tymi perspektywami roztaczanymi przez potęgi przemysłu samochodowego nasuwa mi się kilka uwag. 
Najważniejsza sprawa to wirusy komputerowe. Jak wiadomo twórcy wirusów najczęściej produkują komputerowe skrzaty dla samej sztuki komponowania. Jest to pewna forma potwierdzania sensu swojego istnienia. Już teraz jest to plaga Internetu, najczęściej jednak biurkowa. Wirusy podrzucone systemom sterowania mogą poczynić nieobliczalne straty w ludziach. Jak dotąd nie widać spolegliwego sposobu zabezpieczania przed wirusami skomputeryzowanego sprzętu. Na tym polu trwa wyścig zbrojeń zupełnie taki sam jak w rywalizacji biologicznej. Niedarem nazywamy je wirusami..
Jest też sprawa wyboru mniejszego zła. Każdy kierowca znalazł się kiedyś w sytuacji - co lepiej, przejechać kota, czy najechać na wystający kamień, czy w sytuacji znacznie gorszej. W praktyce decyzje bywają znacznie trudniejsze. Nie widzę sposobu nauczenia tej sztuki komputera, boć przecie komputer jako taki to też kompletny idiota i zachowanie względnie inteligentne zależy wyłącznie od oprogramowania. 
Na dalszą metę pozostaje tez zorganizowanie całego systemu komunikacji. Jeśli jedne samochody będą skomputeryzowane, inne nie, albo będą posługiwać się innym językiem, skutki mogą być nieobliczalne. Już teraz widać na jakie kłopoty można się narazić posługując się GPS. A to stosunkowo bardzo proste urządzenie sprzęgające położenie pojazdu z mniej czy bardziej dokładną mapą. 
Tymczasem sprawa jest w zalążku. Narodziny będą bolesne. Lepiej więc nauczyć się porządnie prowadzić samochód i przestrzegać reguł szanując innych podróżnych. 

[QZE10::003];[QEQ22::185]
w sieci 30.8.2012; nr 3057

 

 


 

witrynę prowadzi
© R. Antoszewski
Titirangi, Auckland, 
Nowa Zelandia

  Site Meter