Kurioza naukowe / Scientific curiosities ISSN 1176-7545; rok XIII; No 3055

Zestawienie tematyczne prowadzone na bieżąco

Jedno zdumienie dziennie...

 
.
 

Perspektywy wegetarianizmu, czyli mięso z drukarki.

Idea wegetarianizmu jest stara jak świat. Pomijając najróżniejsze tzw 'trendy' współczesne, korzenie jej sięgają do religijnego poczucia wspólnoty ze wszystkim co żyje i niechęci do zabijania. Dziwne, ale w żadnej kulturze nie spotkałem uznania roślin za istoty żyjące.
Tak się złożyło, że człowiek musi jeść, w tym dużo białka, a najbliższe jego źródło to zwierzaki. Fakt, że w niektórych krajach o wysokiej tradycyjnej kulturze kulinarnej łatwo być wegetarianinem. Weźmy Indie. Jest tyle owoców białkodajnych, że nawet można nie dostrzegać braku mięsa na stole. W niektórych regionach było to zupełnie niemożliwe, a nawet teraz jest bardzo kosztowne ze względu na koszta importu. 
Wygląda jednak na to, że nauka współczesna znajdzie wyjście dla wegetarian bez narażenia życia zwierzaków i bez uszczerbku dla diety i kubków smakowych. 
Pewne perspektywy zaistniały na styku techniki komputerowej i hodowli tkanek in vitro. 

Jak dotąd pod drukowaniem rozumiemy umiszczanie informacji w zakodowany sposób na nośniku dwuwymiarowym, najczęściej na papierze, dawniej na papirusie, korze czy jedwabiu. Rzadko korzystano z druku jednowymiarowego - do niedawna tak jeszcze na kolei przesyłano wiadomości alfabetem Morse'a posługując zapisem na telegraficznej taśmie. Obecnie stoimy u progu rewolucji w zakresie drukarstwa. Technika komputerowa pozwala na druk trójwymiarowy. Wystarczy odpowiedni dobór 'tuszu' i odpowiedni program komputerowy aby z drukarki zaczęły wyłaniać się skomplikowane części mechanizmów, a ostatnio nawet 'części zamiennych' dla ludzkich przeszczepów

I tak dochodzimy do wegetarianizmu. Podjęto badania nad trójwymiarowym drukiem mięsa. Tymczasem rzecz polega na tym, że drukarka typu pospolitej 'plujki', tylko w wersji trójwymiarowej, wypluwa kolejno, wedle komputerowego programu, odpowiednio spreparowaną zawiesinę komórek hodowanych in vitro, np komórek mięsnych wieprzka czy cielaka, w odpowiedniej kombinacji z komórkami tłuszczowymi i odpowiednim wzorku, to scala się odpowiednim sklejaczem, pewnie alginianem, i plaster mięsa mamy gotowy. Można wyobrazić sobie całą baterię zawiesiny komórek miąs w 'kartrydżach', jak to zwą fachowcy, czekających tylko na zapakowanie do drukarki, różny zestaw programów i ... bzyk bzyk, mamy skrawek gotowy do hamburgera. 
Tymczasem wyniki są skromne. Tą drogą otrzymano już zjadalny kawałek mięsa, wprawdzie nie to co widać poniżej, bo o wymiarach 2 cm x 1 cm i grubości pół milimetra. Na hamburgera nie wystarczy, ale od czegoś trzeba przecież zacząć. 

No i omijamy koszmar przedstawiony u góry na tej stronie. 
A oprócz tego czytamy na drukarki czterowymiarowe. Tymczasem problem pozostawiam wyobraźni. 

O innych próbach wykorzystania drukarki do celów kulinarnych jest tu.

w tle - zawiesina komórkowa in vitro
[QZE09::190];[QHB14::091]
w sieci 27.8.2012; nr 3035

 

 


 

witrynę prowadzi
© R. Antoszewski
Titirangi, Auckland, 
Nowa Zelandia

(wybrane do publ. R. Antoszewskiego)

  Site Meter