Kurioza naukowe / Scientific curiosities ISSN 1176-7545; rok XIII; No 3026

Zestawienie tematyczne prowadzone na bieżąco

Jedno zdumienie dziennie...

.
 

Nie tylko byki walczą na arenie, krowy także..

Walki byków to prawie symbol Hiszpanii i krajów latynoskich (z wyjątkiem Rumunii!). Okazuje się, że małżonki owych byków wcale dobrze radzą sobie w tym sporcie. 
W Szwajcarii we wsi Aproz
(kanton Valais, południowo-zachodnia Szwajcaria) od bardzo dawna wiosenne walki krów to hobby mieszkańców i poważna atrakcja turystyczna.  
Oczywiście nie są to zwykłe krowy, ale zawodniczki starannie przygotowywane, nie mniej starannie niż prawdziwi atleci. Mają specjalną dietę, treningi, masaże, jogging, a także przechodzą kontrolę antydopingową. 
Na pochwałę krów trzeba powiedzieć, że nie jest to walka krwawa jak byków czy gladiatorów. Zresztą Szwajcaria jest krajem o bardzo surowych przepisach dotyczących opiekowania się zwierzętami. Właściciel np jednego chomika musi dokupić drugiego, by chomikowi nie dokuczała samotność i frustracja. Walka krów polega na bodzeniu się, głośnym sapaniu i obfitym ślinieniu. A jest o co walczyć. Zwyciężczyni otrzymać może nawet 50.000$ (którą przekazuje właścicielowi), otrzymuje ceniony bardzo krowi dzwonek i tytuł 'Królowej Królowych'. Zawodnik pokonany po prostu odwraca się, przestaje interesować się zawodami, a zwyciężczyni wcale nie goni zwyciężonej. Po zawodach, na polu pozostają w najlepszej przyjaźni liżąc się chętnie, jak to robią krowy. 


jak widać, nie jest to walka na śmierć i życie.

Niestety i tu zaczyna włazić komercjalizacja. Za dobrą zawodniczkę można otrzymać wiele dziesiątek tysięcy dolarów, a liczba chętnych rośnie. Aproz broni się jednak przed nachalną komercjalizacją, o czym już dawno zapomniano w sporcie ludzkim. Nie przyjęto np do zawodów krowę o imieniu produktu handlowego, choć właścicielem był właśnie ów producent. 

[QZE09::168];[QEQ21::063]B
w sieci 25.7.2012; nr 3026

 

 


 

witrynę prowadzi
© R. Antoszewski
Titirangi, Auckland, 
Nowa Zelandia

  Site Meter