Kurioza naukowe / Scientific curiosities ISSN 1176-7545; rok XIII; No 3020

Zestawienie tematyczne prowadzone na bieżąco

Jedno zdumienie dziennie...

 
.
 

 

 

 

 

 

 

 

Gilotyna w zastawie stołowej.

Przyjęło się uważać, że gilotynę wynalazł Dr Joseph-Ignace Guillotin, ale to nieprawda. Gilotyna została wynaleziona przez francuskiego lekarza Antoine Louis i zbudowana w 1792 przez niemieckiego inżyniera Thobiasa Schmidta. A dr Guillotin był gorącym zwolennikiem abolicji kary śmierci i polecał gilotynę dla wykonania w humanitarny sposób, miał nadzieję, ostatnich wyroków. 
Niestety, tak się nie stało. Wprawdzie pierwszym klientem 'Madame Guilotin', jak pieszczotliwie nazywano to urządzenie, był niejaki opryszek uliczny Nicolas Jaques Pelletier, wkrótce stała się narzędziem i symbolem Rewolucji Francuskiej. Dokonano przy jej pomocy kilkadziesiąt tysięcy wyroków, w tym zdekapitowano francuską parę królewską. Mało się o tym mówi, ale używana była aż do naszych czasów, w murach więziennych do r. 1977. Ale ostatnią publiczną egzekucję wykonano w 1939 r.!
Zdumiewające, ale to fakt. Pierwsze egzekucje publiczne spotkały się z niezadowoleniem tłumów paryskich przywykłych do spektakularnego wieszania, obcinania głowy mieczem kata czy łamania kołen. A tu nic. Żadnych jęków, podrygów czy powtarzania zabiegu w wyniku nietrafnego ciachnięcia mieczem. Tu było tylko pociągnięcie sznura, głowa spokojnie spadała do kosza, dla efektu kat podnosił ją za włosy jako dowód wykonania roboty, i koniec. Zabawę urozmaicały nieco zbiorówki, ale mimo wszystko to nie ten dreszczyk.
Inna sprawa, że wśród rewolucyjnych nuworyszy gilotyna spotkała się z entuzjastycznym uznaniem i potwierdzała humanitarność rewolucyjnej sprawiedliwości. 
I stąd zapewne wywodzi się  niezwykłe wkroczenie gilotyny, wprawdzie w wersji miniaturowej, na stoły z okazji wystawnych przyjęć. Gilotynę wnoszono jako deser ze słodyczami i elegancka dama umieszczała kukłę na kształt jakiejś ważnej postaci politycznej pod nożem, pociągała za łańcuszek i głowa spadała do talerza. Ale istota dania polegała na tym, że ze zdekapitowanego ciała kukły wyciekał gęsty, czerwony płyn. Było to pachnidło, najczęściej drogie. Panie wyciągały wtedy jedwabne chusteczki i nawilżały je cennym perfumem. Dla podniesienia trwałości zapachu perfumy zawierały cudowną substancję ambrę. Było to najdroższe pachnidło, zresztą i dziś osiąga horrendalne ceny, choć ma tak niskie pochodzenie, można powiedzieć. Jest to po prostu wynik niestrawności wielorybów, coś w rodzaju olbrzymiego zaparcia, na które często giną, o ile nie uda im się wydalić olbrzymiej czasem pecyny jako kału. A ten kał to właśnie kosztowna ambra (cena wyższa od ceny złota).

[QZE09::159];[QRE04::024]p123-4;[qeq20::169]170
w sieci 15.7.2012; nr 2012

 

 

witrynę prowadzi
© R. Antoszewski
Titirangi, Auckland, 
Nowa Zelandia

(wybrane do publ. R. Antoszewskiego)

  Site Meter