Kurioza naukowe / Scientific curiosities ISSN 1176-7545; rok XIII; No 3010

Zestawienie tematyczne prowadzone na bieżąco

O jedno upodlenie za wiele...

.
 

Apel do Obamy w sprawie katastrofy smoleńskiej.

Z pełną świadomością podpisałem apel Polaków skierowany do Białego Domu o poparcie zbadania katastrofy smoleńskiej przez organ międzynarodowy. Podpisałem zaraz po podanej przez portal 'WirtualnaPolska' wiadomości o tej inicjatywie (nr blisko 600). Sądząc po dynamice liczby podpisów nie miałem zbyt wielkiej nadziei, że uzbiera się wymaga liczba - 25.000. Dziś z przyjemnością stwierdzam, że przekroczono już 29.600. Muszę też powiedzieć, że nie liczę na to, by Obama jakoś decydująco zadziałał. Zbyt skomplikowane są międzynarodowe powiązania, zresztą "nikt nie będzie umierał za Gdańsk", jak poucza historia. No bo niby po co miałby umierać za sprawę, która jest w pełni w gestii Polaków, a że Polacy nijak nie mogą/nie chcą sobie z nią poradzić, to już jest ich sprawa.

O to, że musiałem wystąpić do obcego kraju z prośbą o wyjaśnienie tak podstawowej sprawy dla Polaków i Polski mam pretensję do Polaków. Zostałem przymuszony do tego, i czuję się upodlony tym przymusem. 
Od pierwszych chwil po wypadku, nie piszę o zamachu, to sprawa do ustalenia, było rzeczą oczywistą, że Rząd Rzeczypospolitej oszukuje naród. Nie trzeba było żadnej analizy, po prostu wystarczyło czytać choćby tytuły doniesień agencyjnych. Jakkolwiek by nie były przekrętne i mylące, jasne było, że całość jest ohydnym fałszem. A potem nastąpiła tylko eskalacja kłamstw, bluźnierstw, obelg przeciw każdemu, nastąpiła akcja śmiertelnego podszczuwania jednych Polaków na drugich. Śmiem twierdzić, że nikt z Polaków, niezależnie od politycznych skłonności czy przynależności nie miał i nie ma wątpliwości, że cała sprawa smoleńska jest jednym fałszerstwem. Nie wierzę, żeby członkowie Komisji Millera byli na tyle głupi, żeby wierzyli w to co podpisali. Nie wierzę, żeby posłowie wierzyli w bzdety Komorowskiego na ten temat, czy Tuska, Sikorskiego, Palikota, że nie wspomnę trzymanego w zanadrzu na każdą okazję Niesiołowskiego. 
Cała polska wiedziała i wie, że wszystko co dotyczy tragedii smoleńskiej jest oszustwem, a mimo to dała się tak skandalicznie skłócić. W imię czego? Komu na tym zależy, żeby sprawy nie wyjaśnić profesjonalnie i rzeczowo? 
Sejm, posłowie i senatorzy także doskonale wiedzieli i wiedzą, że to wszystko jest wielkim oszustwem. Co więcej, Polacy doskonale wiedzieli i wiedzą, że posłowie i senatorzy, o rządzie nie mówiąc, też wiedzą, że to wszystko jest skandalicznym draństwem. I parada oszustów, jak chocholi taniec, okupuje polskie media i polskie opinie.
A jednak ci sami Polacy, z pełną świadomością o oszustwie, w demokratycznych wyborach wybrali rząd i parlament bazujący na tym zakłamaniu. Takiego zakłamania na skalę ogólnonarodową nie było w historii Polski. Przypomina to jedynie dojście do władzy Hitlera, też drogą demokratyczną. 
Oczywiście nie można nie zadać pytania, po co to wszystko. Sam fakt oszustw się wyjaśni, przyczyny tragedii także, jednak zbadania i wyjaśnienia wymaga sprawa przyczyn poczynań tego rodzaju ze strony władz i takiego nastawienia społeczeństwa. 

Ze strony wyborców, którzy już tam czegoś się dochrapali, sprawa wygląda dosyć prosto. Wygodniej jest przytaknąć Bartoszewskiemu, który podpowiedział ludziom zaraz po tragedii 'Właściwie to nic się nie stało'. To nie te czasy kiedy robotnicy nie mieli nic do stracenia prócz swych kajdan. Teraz mają swoje mieszkanka, swoje samochodziki, lodówki itp, a najważniejsze, mają swoje układy i układziki. Odnoszę wrażenie, że oprócz skandali kryminalnych na szczeblu rządowym, rozkradania państwa na skalę niespotykaną w historii, istotne są mniejsze kanty, od ministrów, do wojewodów, do rad kompanii, aż wreszcie do tych drobniutkich, w urzędach powiatowych, gminnych i tak dalej do samego końca. Z tego nie łatwo rezygnować dla jakiejś tam prawdy. Lepiej przyjąć, że właściwie nic się nie stało i radować się igrzyskami. Hasło to dominuje do dziś, nie tylko w kwestiach bezpośrednio związanych z wypadkiem. A że bezrobocie, że emeryci, że chorzy, to przecież zawsze mniejszość w społeczeństwie, mogli lepiej zadbać o swoją przyszłość. Nie zadbali, to czego chcą? 
Większość, jakieś 80 procent wypowiedzi w internetowych portalach 'nieprawomyślnych' jest zdecydowanie negatywnie nastawionych do tego co się w kraju dzieje. Połowa też w tych 'prawomyślnych'. Ale co z tego? Wybory były, maszynka do głosowania działa, a kochani wyborcy mogą władzę pocałować gdzieś. Mnie, oglądającemu rzecz bez żadnych afiliacji politycznych, śmiech ponury ogarnia. 'Widziały gały co brały' - mówi staropolskie porzekadło. 

Ze strony wybrańców narodu postawa jest przejrzysta - trzeba robić wszystko, żeby trwać przy korycie, nachłapać się ile tylko się da, a potem zniknąć gdzieś w tłumie bogaczy, najlepiej zagranicą. 

Ze strony rządzących i tych z wyższej półki, to samo jak wyżej z istotnym dodatkiem. Nie ma nikogo z grubszej polityki, na którego odpowiednie czynniki poruszające tym teatrzykiem nie miałyby haków, jak to się nazywa w polityce, i to haków śmiertelnych. Ci nie mają wyjścia ani odwrotu. Przychodzi na myśl 'seryjny samobójca'.

Jest jeszcze jedna grupa, coraz to większa. Grupa desperatów mówiących 'a niech to wszystko szlak trafi,  mam jedno życie nie dla tańca w chocholej tragifarsie, wynoszę się za granicę!'. I się wynoszą. Zabieg ryzykowny, desperacki, ale jednak najczęściej udany, jeśli ma się siłę woli i czuje konieczność przetrwania. Co najdziwniejsze, acz zrozumiałe - ci są mile widziani przez władze - im będzie ich mniej w kraju, tym dla władzy będzie przecież lepiej. I tak się dzieje. 

Upodlenie narodu, jak w każdym systemie totalitarnym, jest zasadniczym mechanizmem funkcjonowania systemu. Ludzi trzeba skłócić, napuszczać na siebie (p. wojna z Żydami w Niemczech, wojna z Pisiorami w Polsce), upodlić, by skłóconym motłochem rządzić. Trzeba awansować posłusznych bez podstaw albo wbrew podstawom (BOR), nie puszczą wtedy farby ze strachu, jeśli zajdzie potrzeba, kopać w górę kogo trzeba (Sejm, ministerstwa), prowokować (rosyjscy kibice pod specjalna opieką władz), a potem pałować do skutku (Wałęsa). 

I właśnie to, że muszę zwracać się o pomoc w najżywotniejszej sprawie polskiej do obcego narodu, bo nie mogę zwrócić się do rządu własnego narodu, uznaję za osobiste upodlenie. 

PS
Już tak zupełnie na boku. Ciekaw jestem czy ktoś wpadł na pomysł by zachęcić do podpisania wniosku do Obamy np Tuska, Komorowskiego, Sikorskiego? Humorystyczne? Nie. Gdyby to zrobili, może by uwolnili się od niektórych haków jakie nad nimi wiszą.


Z ostatniej chwili - uzup. 7.7.2012
Wygląda na to, że jesteśmy świadkami 'manewru wyprzedzającego'.
Zeznania Tuska przed Prokuraturą na temat wizyt w Katyniu w r. 2010 są tak sformułowane, że zbyt jawnie prezentują kłamliwość Premiera. Tak ekshibicjonistyczne przedstawienie wypowiedzi przez tvn24 może tylko oznaczać jedno - na Tuska wydano wyrok. Wyrok w Moskwie wydano zaraz po wizycie Miedwiediewa i objawieniu wytycznych w sprawie MAK. Tusk okazał się zdrajcą. 
Inicjatywa 'Jedyna Polska' rusza całą parą. Dopuszczono setki komentarzy zupełnie jednoznacznych pod hasłem 'Tusk musi odejść'. 90% obelżywych dla Tuska. Nie sądzę, żeby chodziło o zwolnienie miejsca dla opozycji. Akcja 'Jedyna Polska' okaże się jedyną alternatywą!
Organizatorzy 'Jedynej Polski' wyciągną zbawienną dłoń do narodu. A Naród to kupi. Przecież nie kupi Pisuarów ani Maciora! Nad tym pracowano od kilku lat!
Obym się mylił.
 

[QZE09::148];[QPL03::042]51
w sieci 5.7.2012; nr 3010

 

 


 

witrynę prowadzi
© R. Antoszewski
Titirangi, Auckland, 
Nowa Zelandia

  Site Meter