Kurioza naukowe / Scientific curiosities ISSN 1176-7545; rok XIII; No 3006

Zestawienie tematyczne prowadzone na bieżąco

Jedno zdumienie dziennie...

.
   

Polska 1885 oczyma amerykańskiego podróżnika.
2. sytuacja polityczna  
(cz. 1 p. tu)

Po ponurych spostrzeżeniach o ograniczaniu kultury polskiej, o wywiezieniu 160.000 książek z biblioteki publicznej do St. Petersburga autor mówi o rozmowie z pewnym z pewnym uprzejmym Rosjaninem. 

... inteligentny i uprzejmy Rosjanin "nie widział, dlaczego jest rzeczą gorszą kiedy jego rząd zawładnął Polską, niż dla Anglii czyniącej to samo na przykład w Irlandii. To był sposób argumentowania którą trudno było podważyć. 'Była to polityczna konieczność by zabrać naszą część Polski i nią rządzić', rzekł ten dżentelmen o którym mowa, 'ale jest ona większym ciężarem niż pożytkiem dla Rosji. Tylko zwykli ludzie w kraju, te masy - odniosły z korzyści z tej sytuacji'." ... 
"Polityczny podział Polski o którym tu mowa to wielki gwałt ze strony trzech mocarstw, które skonfiskowały jej terytoria, ale autor jest zdania pisząc te słowa, po starannym rozpatrzeniu sprawy, że ta radykalna zmiana była  w sumie dobra dla ludności. Co wydawało się gorzkim losem dla wszystkich, od dzieciństwa nauczano nas w szkole odczuwać romantyczne współczucie i sentyment do Polaków, przeważyło nad faktami, zaślepiło zimną ocenę. Są tacy, którzy uważają, że to karząca sprawiedliwość Niebios dotyka osoby jak i narody. W przeszłości kraj był dziko agresywny w stosunku do sąsiadów i trzeba było, niestety, pełnego wewnętrznego rozdarcia i walk wewnętrznych, by Katarzyna II dokonała zaboru terytoriów. Dziewięć dziesiątych ludności żyła nie lepiej niż niewolnicy. Byli w tej samej sytuacji jak poddani w Rosji przed ostatnią emancypacją. Klasa rządząca [tak zwana szlachta] dumna była z tego, że nie wspomagała ani sama nie była zaangażowana w żadnej działalności handlowej czy gospodarczej. W rzeczy samej ta nieużyteczność była jednym z warunków związanych z patentem szlachectwa. Autokratyczni włodarze nie mieli innego zainteresowania czy zajęcia jak tylko miecz. Wojna i dewastacja stanowiła ich zawód, podczas gdy zwykli ludzie skazani byli na głód i rzeź. Nawet w dniach uważanych za dni pokoju, dwór i szlachta spędzała czas na podłych intrygach i krwawych waśniach. Jakkolwiek refleksje te mogą wydać się surowe, w pełni są one potwierdzone w historii kraju i szczerze przyznają to inteligentni mieszkańcy dzisiejszej Warszawy. 
Nie można zaprzeczyć, pozostawiając kwestię prawa i sprawiedliwości poza dyskusją, że rozpad polityczny Polski  przyniósł pokój, bogactwo, powodzenie i względną wolność jakie masy tego nie znały przez stulecia."

A pewien mieszkaniec Warszawy, kupiec, tak podsumował sytuację:

"Poświęcenie naszej politycznej narodowości to było przykre bardzo doświadczenie, ale wreszcie dało narodowi pewien oddech i zwykłym ludziom dało możność odzyskanie upadłych fortun. Zostaliśmy zubożeni przez wewnętrzne tarcia i niekończące się konflikty zagraniczne; obecnie mamy pokój i materialne powodzenie. Jeśli by sprawa zależała od powszechnego głosowania, jak to jest w Ameryce, tylko nieliczni intryganci głosowaliby za przywróceniem starego reżimu."

A przyszłość autor widzi tak:

"Jak już poprzednio powiedziałem, język niemiecki i rosyjski rozprzestrzenia się po kraju i wkrótce wymaże bez jakiś środków arbitralnych język miejscowy na rzecz sił dominujących."

"Pod względem komercyjnym, przeznaczeniem Warszawy jest stały wzrost i dobrobyt; ale na wyższych poziomach cywilizacji przejawiających się kulturą umysłową, wzrostem i rozpowszechnianiem nauki, ogólnym wykształceniem ludności, jest i na długo pozostanie daleko za bardziej interesującymi i atrakcyjnymi stolicami Skandynawii."

Ksiązka jest do ściągnięcia z sieci pod adresem (643 kb)

http://www.gutenberg.org/files/33038/33038-h/33038-h.htm

Co ciekawe, wielu zachodnich podróżników z tamtych czasów podobnie opisywali sytuację w Galicji, a Poznaniacy jeszcze po wojnie uważali, że najlepszy był okres Wilusia!

Tak się zastanawiam, czy autor przypadkiem nie ma dla nas jakiegoś przekazu...

[QZE09::140];[QCB28::150]p355..;[QEQ115::241]B
w sieci: 25.6.2012; nr 3006

 


 

witrynę prowadzi
© R. Antoszewski
Titirangi, Auckland, 
Nowa Zelandia

  Site Meter