Kurioza naukowe / Scientific curiosities ISSN 1176-7545; rok XIII; No 2999

Zestawienie tematyczne prowadzone na bieżąco

 

Jedno zdumienie dziennie...

 

.

Bakterie wokół nas
Biuro.

Poprzednio przedstawiłem jaką menażerię bakteryjną stanowi nasz organizm, w którym to jesteśmy w upokarzającej mniejszości i co do liczby komórek, i co do genetycznych genetycznych zasobów (p. tu i tu). Warto jednak zdać sobie sprawę, że przez całe życie toniemy w bakteriach nie myśląc specjalnie o tym. Najważniejsze chyba jest jednak to, że podręczniki sprzed kilku lat, kursy mikrobiologii i ćwiczenia uniwersyteckie o świecie bakteryjnym bazowały na informacjach odzwierciedlających zaledwie jeden procent tego co nas otacza. A to z tego względu, że metodyka badań środowiska bakteryjnego od półtora wieku bazowała na kulturach bakteryjnych. Identyfikacja systematyczna na podstawie kultur bakteryjnych ujmuje zaledwie jeden procent (1 %!) tego co żyje. A przyczyna jest bardzo prosta - niewiele bakterii ma ochotę rosnąć na agarze czy innych, nawet bardzo wymyślnych kombinacjach pożywkowych. Złośliwcy mówią, że wiele bakterii rośnie na wszystkim, tylko nie na agarze! A druga sprawa, nawet te wyrosłe na pożywkach dały się identyfikować na podstawie zupełnie zawodnej morfologii i niemniej zawodnych testach polegających głównie na wybarwianiu. 
Obecnie biologia molekularna, inżyniera genetyczna i najwymyślniejsze techniki fizyczne pozwalają ocenić istotne systematycznie parametry, to znaczy skład genomu i określić różnice genetyczne decydujące o systematycznej przynależności. I tak okazało się, że mieścimy w sobie 1.000 gatunków bakteryjnych, że wszystkie, najbardziej nieosiągalne miejsca na kuli ziemskiej pełne są bakterii, wirusów , archeonów i drobnokomórkowych jądrowców. Zaczynamy nawet podejrzewać planety.
Minęły też czasy, że wszystko co jest drobnoustrojem należy wyeliminować z otoczenia, z pożywienia, i z nas samych. Większość bakterii to niewinne, nieszkodliwe, a najczęściej pożyteczne, wręcz niezbędne stworzonka, które często przez ludzką niewiedzę zmuszone zostały do dokonania groźnych mutacji. To wynik przesadnego stosowania antybiotyków i wszelkiego anty.. No to co miały mikroby robić? Każdy chce żyć, mikroby też, i aby to się udało, musi się dostosować.  
Podjęto już badania nad otoczeniem drobnoustrojowym w szpitalach (wyniki przerażające!), kuchnią domową (blat i zlew kuchenny ma więcej bakterii niż deska klozetowa), są dane o szkołach, bakteriach na banknotach, podjęto też badania nad miejscem pracy, przykładnie niby porządnym, jakie jest biuro. 
Zbierano próbki bakteryjne z pięciu typowych miejsc w biurze, mianowicie: z krzeseł, telefonów, myszek komputerowych, klawiatury komputera i powierzchni biurka. Próbki przeznaczano do wysiewów bakteryjnych jak i do analizy RNA (szczegółowa analiza S16 rRNA). Wykryto aż 549 gatunkowo różnych form (pojęcie gatunku jest tu nieco chwiejne)
Badacze amerykańscy porównali florę bakteryjną w kilkudziesięciu biurach w Nowym Jorku, San Franisco i Tucson (razem 90 biur, 450 stanowisk pracy). Wybrano miejsca różniące się klimatem (wybrzeże wschodnie, zachodnie i południe USA). Najwięcej bakterii było w Nowym Jorku, co pewnie wiąże się z zatłoczeniem miasta. 
Różnic istotnych co do składu gatunkowego nie było. Okazało się, że wielkich różnic nie ma między miastami mimo różny klimat, są natomiast różnice między damskimi a męskimi miejscami pracy. Po prostu panowie są bardziej niechlujni, są więksi, mają więc więcej skóry i naskórka (a panie są bardziej chlujne, jak ktoś powiedział). Zdecydowana większość to bakterie pochodzące ze skóry, ust, nosa i otworów wydalniczych. Najbardziej zainfekowane były telefony i krzesła, mniej pozostałe miejsca sprawdzane. Stosunkowo niewiele było bakterii pochodzenia glebowego. Ze zdziwieniem natomiast zaobserwowano występowanie bakterii specyficznych dla środowisk ekstremalnych, takich gorące źródła, izolowane wyspy wulkaniczne (oczywiście w małych ilościach). Jedynym wytłumaczeniem może być tylko to, że są to organizmy wyjątkowo odporne na warunki zewnętrzne. Nie niszczą je umiarkowane warunki biurowe, a jak już się dostaną, to po prostu trwają. 
Wykryto wprawdzie bakterie chorobotwórcze (głównie pochodzenia jelitowego), ale w niegroźnych ilościach. Nie było też bakterii zagrażających życiu czy wywołujących epidemie. Środowisko biurowe może być niebezpieczne tylko dla osób o skrajnie obniżonej odporności. 
A wniosek ogólny - nie należy natychmiast po przyjęciu wiadomości o powszechnym towarzystwie bakterii sterylizować wszystkiego co nas otacza. Stworzymy tym tylko odporniejsze formy i nowe nisze dla ich rozwoju. 

[QZE09::120];[QHB14::057]B,C
w sieci: 16.6.2012; nr 2999

 

 

witrynę prowadzi
© R. Antoszewski
Titirangi, Auckland, 
Nowa Zelandia

(wybrane do publ. R. Antoszewskiego)

  Site Meter