Kurioza naukowe / Scientific curiosities ISSN 1176-7545; rok XIII; No 2986

Zestawienie tematyczne prowadzone na bieżąco

 

 

           

      

Jedno zdumienie dziennie... 

.
 

Ucho za zniewagę polskiego oficera.

W obliczu napływu gości ze świata skłonnych, jak wynika z zapowiedzi, do różnych 'happeningów' pomyślałem, że może warto przypomnieć pewną sprawę z dawnych lat. 
A działo się to w Sydney, w Australii w roku 1947, kiedy to weterani Armii Andersa przytuleni w Australii zorganizowali pierwsze spotkanie. Oczywiście jak na żołnierzy przystało odbył się elegancki przemarsz (po zebraniu na odbudowę Warszawy kilkuset funtów!). Po tym spotkaniu rotmistrz Okoński (nazwisko fikcyjne) wracał do swojego mieszkania w galowym mundurze z pobrzękującą szablą. Na rogu jednej z ulic przy pubie grupa podchmielonych facetów zaczęła szukać zaczepki z polskim wojakiem. Rotmistrz Okoński nie kwapił się do bijatyki, starał się załagodzić sytuację. Ale na niewiele to się zdało. Jeden z pijaczków uderzył rotmistrza w twarz aż spadła mu czapka i potoczyła się po ulicy. Rotmistrz jednak wziął się w garść, schylił się po czapkę, wtedy jeden z napastników go opluł...  Ale co ja tu będę opowiadał, zacytuję fragment opowiadania Joel Chala:

"Nastąpiła chwila niezdecydowania z obu stron, ale rotmistrz podniósł nakrycie głowy i nałożył je regulaminowo, skłonił głowę przed napastnikiem i z szybkością błyskawicy wyjął szable wraz z zamachem jednym cieciem odciął napastnikowi lewe ucho. 
Ten z jękiem i zdziwieniem otworzył swoją zdziczałą z bólu gębę wytrzeszczając przy tym oszalałe z wściekłości oczy. Złapał się jednocześnie za krwawiąca część głowy, coś tam bełkocząc, wyzywając, ale oficer kontynuował swój regulaminowy fechtunek i wykonał słynnego młyńca przed arogantem zadając jemu drugie cięcie w tą część gdzie powinno znajdować się drugie ucho. Niestety szabla trafiła na rękę próbującego zasłonić się zbira i skaleczyła ją dość mocno."
Zjawił się policjant, Polaka zaaresztowano i pod zarzutem napaści z bronią w ręku ze skutkiem spowodowania kalectwa odbyła się rozprawa sądowa.
"Był to jedyny proces i ewenement w historii australijskiego sądownictwa w którym dopuszczono dowody ze starego polskiego regulaminu rycerskiego w którym jest mowa, że “oficyjer” obrażony i narażony na utratę godności i honoru ma prawo użyć swej szabli i uciąć uszy każdemu kto narazi te cnoty na szwank.
Na pytanie sędziego - "Dlaczego użył dwukrotnie szabli, przecież po pierwszym i tak paskudnym cięciu napastnik miał dość?” odpowiedział, że "Regulamin mówi o uszach a nie o uchu!”
I powołanie się na polski kodeks honorowy spowodowało uniewinnienie polskiego oficera. 

To tak dla odświeżenia pamięci o losach polskich emigrantów.
To były czasy kiedy honor się jeszcze liczył..

na podstawie interesującego blogu Joe Chala:
http://www.niepoprawni.pl/blogs/joe-chal

[QZE09::119];[QEQ14::002]
w sieci: 31.5.2012; nr 2086

 

 


 

witrynę prowadzi
© R. Antoszewski
Titirangi, Auckland, 
Nowa Zelandia

  Site Meter