Kurioza naukowe / Scientific curiosities ISSN 1176-7545; rok XIII; No 2963

Zestawienie tematyczne prowadzone na bieżąco

 

Jedno zdumienie dziennie...

 

.

Antybiotyki w pożywieniu.

Kiedy w wyniku epokowego odkrycia Fleminga wprowadzono do medycyny antybiotyki i opanowano technikę ich masowej produkcji, wydawało się, że nastąpi era powszechnej szczęśliwości. Znikną choroby zakaźne, gruźlica jako zmora ostatnich pokoleń przejdzie do historii i nikt nie będzie się bał chorób nawet wenerycznych. Jednym słowem, hulaj dusza, piekła nie ma. 
Sam Fleming rozumiał grożące niebezpieczeństwo, kiedy to antybiotyki zaczęto stosować na wszystko, na katar, na przeziębienie czy grypę, często nawet był to lek domowy, zażywany jak aspiryna czy słynne 'kogutki' od bólu głowy.  Fleming już w r. 1947 w wywiadzie dla New York Timesa powiedział - "największym złem w  samolecznictwie jest używanie zbyt małych dawek, zamiast pozbyć się infekcji, mikroby uczą sie odporności na penicylinę i mnóstwo odpornych na penicylinę bakterii wyhoduje się w organizmie, potem mogą być przenoszone na inne osoby, z tych na następne, aż przeniosą się kogoś kto dostanie septycemii lub zapalenia płuc i penicylina im nic nie pomoże." 
Bakterie ewoluują przez mutacje. Wyliczono, że spontanicznie powstaje forma odporna na penicylinę w jednej na miliard komórek bakteryjnych. To samo dotyczy streptomycyny. Liczby wydaję się wielkie, ale biorąc pod uwagę szybkość namnażania się bakterii, są zupełnie realne. Mniejsze znacznie prawdopodobieństwo jest dla mutacji odpornej na dwa antybiotyki równocześnie, jest w zakresie tysięcy miliardów. Niemniej bakterie odporne na wiele antybiotyków powstają. Okazało się, że bakterie znalazły na to sposób i astronomicznie małe prawdopodobieństwo pojawiania się odpornych szczepów nie jest dla bakterii żadną przeszkodą. 
Bakterie prowadzą bardzo 'rozwiązły' tryb życia, wymieniają materiał genetyczny na zasadzie 'każdy z każdym', przy tym wymiana ta nie ogranicza się do własnego gatunku. Zachodzi też z sąsiadami z innych gatunków, a nawet rodzajów (uwaga - pojęcie jednostek systematycznych wśród bakterii jest często problematyczne, jak cała systematyka mikroorganizmów). Mają do dyspozycji różne mechanizmy, takie jak plazmidy, transposony, fagi, dochodzą wreszcie uniwersalne nanorurki (o czym kiedyś osobno). Jednym słowem, mutacja nabyta przez jedną komórkę bakteryjną łatwo rozprzestrzenia się na inne komórki i opanowuje całą populację. Jeśli w tej populacji znajdą się komórki odporne na inne antybiotyki, łatwo dochodzi do kumulacji odporności i tak, po szeregu transferach, powstają bakterie odporne na wszystko czym dysponuje medycyna. Ale i to, to jeszcze nie wszystko. Ze ściekami komunalnymi spływa do rzek i zasobów wody pitnej olbrzymia ilość wszelakich antybiotyków, które z natury ich działania, nie w pełni są zmetabolizowane i przekształcone w chemikalia obojętne. Stąd oczywiście wracają do obiegu konsumpcyjnego, kołomyjka toczy się dalej. 
Niezwykle groźne w skutkach, choć początkowo powitane z entuzjazmem, okazało się przypadkowe odkrycie Moore'a i jego zespołu w r. w 1946. Wykryli oni, że zwierzęta hodowlane szybciej przybierają na wadze, wcześniej nadają się do uboju, jeśli w paszy podawać im antybiotyki. I tak się zaczęło. Zaczęto traktować zwierzęta nie tylko dla celów terapeutycznych, np dla opanowania epidemii, ale po prostu dodawano antybiotyki do paszy. I tak trwa do dziś, mimo liczne ograniczenia i zakazy. W Chinach, spośród 210.000 ton antybiotyków produkowanych rocznie, aż  97.000 trafia do paszy. A i w Polsce zdarzają się przypadki nielegalnego wzmacniania paszy antybiotykami. Oczywiście zwierzęta hodowlane na takiej paszy są doskonałą wylęgarnią bakterii odpornych na antybiotyki, a stąd już prosta droga do człowieka. 
Pojawienie się jakiejkolwiek bakterii chorobotwórczej odpornej na antybiotyki lub chwastu odpornego na herbicyd to olbrzymie koszta społeczne. Ocenia się, że w samej Ameryce opanowanie takich 'superbugów', jak przyjęło się nazywać te formy biologiczne, kosztuje miliard dolarów rocznie. 
A tymczasem w Indiach pojawiły się zarazki gruźlicy odporne na wszelkie antybiotyki, w szpitalach coraz więcej pacjentów umiera na zakażenia bakteryjne złapane w szpitalu. podobnych okoliczności cytować można wiele. 

Czy jest na to rada? Jak dotąd, właściwie tylko jedna. Trzeba bez końca produkować nowe antybiotyki i traktować bakterie z zaskoczenia. Ale to zabieg bardzo kosztowny i skuteczny na krótko. Najpierw substancję antybioyyczną trzeba wykryć, potem nauczyć się produkować, wreszcie przetestować na wszelkie sposoby. To zabiera pieniądze i czas. Bakterie są mądrzejsze i szybsze. Po krótkim zahamowaniu, wynajdują sposób na nowe antybiotyki i zabawa zaczyna się od początku. 
Ostatnio pojawiła się nowa perspektywa - bakterie należy zaatakować poprzez ich mechanizm porozumiewania się między sobą. Na tym polu nie widać mutacji. To tak jakby zlikwidować roznoszenie się antypaństwowej bibuły przez zlikwidowania listonoszy. Stosowano to w polityce, skuteczne było na krótko. Może uda się le[iej w medycynie. 
(o tym i innych sprawach z pogranicza medycyny, genetyki i teorii informacji biologicznej wkrótce.)

 [QNK21::036]8;[QNT45::016];[QEQ12::294];[QEP92::193];[QEQ13::015]
w sieci 30.4.2012; nr 2963

 

 

witrynę prowadzi
© R. Antoszewski
Titirangi, Auckland, 
Nowa Zelandia

(wybrane do publ. R. Antoszewskiego)

  Site Meter