Kurioza naukowe / Scientific curiosities ISSN 1176-7545; rok XIII; No 2960

Zestawienie tematyczne prowadzone na bieżąco

Jedno zdumienie dziennie...

 
.
 

Nowa Zelandia źródłem rewolucji seksualnej. 

Co jak co, ale oczekiwać po Nowej Zelandii seksualnej rewolucji wygląda z miejsca na absurd. Znam ten kraj, mieszkam tu dosyć długo i wiem o czym mówię. A jednak...
Ian Yeoman i Michelle Mars ze Szkoły Zarządzania Uniwersytetu w Wellington starają się zrobić coś w tym zakresie. Prostytucja dookoła której rozwinął się olbrzymi przemysł seksualny, ich zdaniem, to przyczyna wielkiego nieszczęścia ludzkości. Choroby weneryczne, handel kobietami, uwłaczanie godności ludzkiej to tylko wierzchołek góry lodowej pod którą kryje się wielomiliardowy biznes mafii współpracującej zgodnie w siatce ogólnoświatowej. Rozwiązaniem mogą być prostytutki roboty. 
Wzorując się na znanej amsterdamskiej dzielnicy 'Yab-Yum' z wieloma burdelami dla najbogatszych, gdzie za wstęp z pełną obsługą płacono grubą forsę, przedstawiają wizję tejże dzielnicy za 30-40 lat. Najbardziej kompletna i ekskluzywna obsługa kosztuje tam nawet $10.000. Prostytutki-roboty, nazywane androidami spełniają każde, nawet najbardziej wymyślne czy perwersyjne zamówienia klienta. Korzystanie z usług androidek jest absolutnie bezpieczne. Zrobione są z odpornych na bakterie włókien syntetycznych, pozbawione wszelkich płynów ustrojowych, starannie płukane po każdym konsumencie. Załoga prezentuje rasy etnograficzne całego świata, dysponuje też wszystkimi istotnymi językami. Klienci mają pełną swobodę sumienia, jeśli to potrzebne. Przecież spółkowanie z robotem nie jest zdradą. Tego rodzaju instytucje napędzają klientów seksturystyki, na czym Holandia zarabia od dawna. 

Moim zdaniem sprawa nie jest aż tak bardzo świetlana. Androidy obsługiwane są komputerami zaopatrzonymi w odpowiedni, bardzo złożony program Nie sądzę, żeby zmyślni autorzy wirusów nie potrafili zaszczepić androidy złośliwymi wirusami. Dla zwalczania konkurencji, albo, jak to jest u prawdziwych artystów, dla frajdy. Nie będzie można obronić się przed ciągle modyfikowanymi wirusami, które nagle zamienią androidkę w potwora lub maszynkę do mięsa. Za karę rozbierze się androidkę na czynniki pierwsze, ale przecież to nie żadna kara ani satysfakcje. Oczywiście grupy mniejszości seksualnych będą domagały się spełnienia ich żądań, no i czemu nie? Przecież radowanie się robotem-dzieckiem nie będzie naganne, no bo niby czemu miałoby być? To samo dla homoseksualistów, zoofilów, transwestytów, transseksualistów wszelkiej maści, itp. W dalszej perspektywie można przewidzieć kłopoty moralne. Bardzo złożone roboty zaczną nabierać osobowości, z robotami można będzie się żenić, a także roboty zajdą w osobiste związki między sobą. I wtedy malignowata rewolucja światowa robotów będzie czymś oczywistym. 

Tymczasem jeszcze klasyczne seksrobotnice wygrywają w konkurencji z atrapami, ale to się wkrótce skończy. Wtedy świat nabierze zupełnie innych kolorów. 

[QZE09::091];[QEQ13::117]
w sieci 25.4.2012; nr 2960

 

 


 

witrynę prowadzi
© R. Antoszewski
Titirangi, Auckland, 
Nowa Zelandia

  Site Meter