Kurioza naukowe / Scientific curiosities ISSN 1176-7545; rok XIII; No 2942

Zestawienie tematyczne prowadzone na bieżąco

Jedno zdumienie dziennie...

 
.
 

Jak dzieci widzą roboty.

Uczeni amerykańscy zainteresowali się jakiej oceny etycznej mogą oczekiwać roboty, które coraz bardziej ingerują w nasze życie, a w przyszłości ich rola znacznie wzrośnie. Ocena dorosłych w tej kwestii jest już oczywista - uznajemy roboty, choćby nie wiem jak inteligentne, mądrzejsze od nas ilością wiadomości, za bezmyślne maszyny i nikt nie ma skrupułów z wyrzuceniem komputera na śmieci, nawet bez wymóżdżenia. Tu wystarczy się przejechać wzdłuż ulic kiedy w danym tygodniu zbiera się domowe graty by zobaczyć wystawione na chodniki telewizory, jakieś żelastwo, kuchenki elektryczne czy naczynia kuchenne, ale także komputery. Niektóre są sprawne ale naprawa czy 'upgrading' są nieopłacalne. Nie słyszałem, żeby ktokolwiek miał skrupuły etyczne na ten temat. Najwyżej mówi się marnotrawstwie materiałowym. A przecież komputery to partnerzy w grach, pomocnicy w twórczości artystycznej, itp. 
Jeśli jednak skomoputeryzowane roboty będą zajmować się gospodarstwem domowym, będą opiekunami osób niepełnosprawnych, opiekunami i towarzyszami zabaw dzieci, a wszystko na to wygląda, że tak będzie, sprawa oceny etycznej zaczyna nabierać znaczenia (nie wspominam tu nawet przyszłej legalizacji małżeństw komputerowo ludzkich i komputerowo- komputerowych!). 

Żeby jakoś ustosunkować się do tych spraw, zebrano grupę 90 dzieci złożoną z 9-, 12- i 15-latków i w piętnastominutowych sesjach wystawiano je na współpracę z japońskimi robotami 'Robovie' (9cm wysokości). Wyposażone są one w  pewne funkcje działań autonomicznych i rozpoznają mowę. Faktycznym zachowaniem robotów kierowali jednak prowadzący doświadczenie, ale dzieci o tym nie wiedziały. W tak zaaranżowanej sytuacji roboty przedstawiały się dzieciom, pokazywały im akwarium udzielając równocześnie informacji o rybkach, bawiły się w gry komputerowe. W pewnej sytuacji ktoś z zewnątrz przerywał zabawę i kazał robotowi iść do szafy, gdzie stale przebywał, a robot narzekał i pyskował. 
Po takich sesjach badano ustosunkowanie się dzieci do robotów. 

Eksperyment wykazał, że zdaniem dzieci, roboty mają pewien poziom umysłowy, potrafią myśleć i doznają uczuć oraz w pełni nadają się na przyjaciół i można im się zwierzać. Co ciekawe, wiele dzieci uważało, że roboty powinny być traktowane fair i nie powinny być krzywdzone psychicznie. Aż 84 procent dzieci chętnie spędzałoby czas w towarzystwie robotów kiedy czują się osamotnione. 64 procent dzieci uważało, że było rzeczą nie fair umieszczać robota w szafie, ale aż 98 procent było tego zdania co do umieszczania osoby w szafie .. Aż 42 procent badanych sądziło, że roboty powinny otrzymywać zapłatę za uczenie ludzi (np o rybkach). Nie badano co, zdaniem dzieci, roboty by robiły z zapłatą.
Badacze uważają, że podobne testy należy przeprowadzić z dorosłymi.


'cześć, jak się masz..'


'I love you!' - bądźmy przyjaciółmi..

Oczywiście bodźcem do badań jest świadomość, że roboty będą odgrywały coraz większą rolę w naszym życiu. Krzywe demograficzne wskazują, że czymś trzeba będzie zastąpić młodych by zapewnić pomoc domową i medyczną. 

Moim zdaniem skierowanie uczuć dzieci w stronę maszyn jest nieco niebezpieczne. Z czasem, jeśli to będzie czymś codziennym, umysłowość dzieci będzie sprowadzała się do umysłowości robotów, co nie wydaje się czymś pożytecznym, choćby roboty były jak najbardziej inteligentne. W sumie będzie to dehumanizacja społeczeństwa o zupełnie nieprzewidzialnych skutkach. 

Jeszcze jedna rzecz mnie niepokoi w tych próbach. Wiadomo, programiści się mylą, w samych programach bywają 'mutacje niekontrolowane', a najgorsze, nie mamy metody na opanowanie wirusów komputerowych. Na tym polu bez przerwy trwa wyścig zbrojeń. Jeżeli uda się zaprogramować wirusa szkodliwego, to będzie on wprowadzony w życie, taka jest psychologia wynalazców. Po to produkują wirusy, żeby nimi zaistnieć. 
Wystarczy, że jakimś cudem przesunięta zostanie moc uścisku o rząd wielkości, żeby z dziecku z ostatniego zdjęcia zgruchotać kości..
A jeszcze oczekujemy na wirusy przenoszone bezprzewodowo, które prędzej czy później porodzi jakiś maniak..

W tym kontekście milsze są bachory jak te u góry..

[QZE09::072];[QEQ12::092]
w sieci 25.3.2012; nr 2942

 

 


 

witrynę prowadzi
© R. Antoszewski
Titirangi, Auckland, 
Nowa Zelandia

(wybrane do publ. R. Antoszewskiego)

  Site Meter