Kurioza naukowe / Scientific curiosities ISSN 1176-7545; rok XIII; No 2906

Zestawienie tematyczne prowadzone na bieżąco

 

Jedno zdumienie dziennie...

 

.

Chichot historii.

Pod takim ukazała się informacja prasowa w serwisie wp, ale po trzech godzinach została przesunięta w zakamarki portalu, choć odzywa się, jeśli zna się adres
Oto cały tekst bez zmian:

Rosjanie postawią Polaków przed sądem za Smoleńsk. 

Okrutny chichot historii. Kara za smoleńską katastrofę grozi wyłącznie Polakom, a sprawiedliwość maja im wymierzać Rosjanie, którzy do dziś nie oddali nam wraku tupolewa ani nawet czarnych skrzynek. Rosyjska prokuratura przesłuchuje członków rządowej komisji Jerzego Millera (60 l.), bo chce postawić zarzuty dowództwu polskich sil powietrznych za źle wyszkolenie pilotów. Moskwa odmawia jednak przekazania naszym śledczym dokumentów, które pozwoliłyby Polsce oskarżyć rosyjskich kontrolerów lotów. 

Rosyjscy śledczy przesłuchali już pułkownika Mirosława Grochowskiego, wiceszefa komisji Millera i jednocześnie [jest] szefem inspektoratu bezpieczeństwa lotów MON. W kolejce do przesłuchań stoją już kolejni wojskowi z naszego dowództwa sil powietrznych oraz kierownictwa specpułku wożącego najważniejsze osoby w państwie.

- Rosyjska prokuratura przesłała naszym śledczym kilka wniosków o pomoc prawną dotyczących [?] przesłuchań naszych wojskowych - potwierdza Faktowi mecenas Rafał Rogalski, pełnomocnik części rodzin ofiar katastrofy.

Według naszych informacji, Moskwa przesłuchuje po to, by ich prokuratorzy mieli tzw. dowody procesowe w swoim śledztwie. A ich celem jest m.in. oskarżenie naszych dowódców o złe wyszkolenie pilotów.

Choć zaniedbania po polskiej stronie są ewidentne - wskazywała na nie komisja Millera, nasza prokuratura i NIK, to Rosjanie także ponoszą odpowiedzialność za tragedię z 10 kwietnia - to ich kontrolerzy nie zamknęli lotniska Siewiernyj i sprowadzali samolot mimo fatalnej pogody. Zapisy z rozmów więzy z tupolewem jasno pokazują, że obecny w więzy płk Nikołaj Krasnokucki łączył się z tajemniczym generałem w Moskwie, który rozkazał sprowadzić polską maszynę. Kontrolerzy także podawali naszej załodze fałszywe dane - utrzymywali, że maszyna jest na kursie i ścieżce, choć w rzeczywistości tupolew byl gdzie indziej. Poza tym na lotnisku brakowało nawet oświetlenia, a kontrolerzy gubili nasz samolot na radarach. Ale postawienie przez polskich śledczych zarzutów Rosjanom będzie niemożliwe, bo Moskwa nie [?] odmówiła przekazania naszym śledczym pełnej dokumentacji lotniska i regulaminu kontrolerów, unieważniła nawet pierwsze zeznania kontrolerów z więzy, w których przyznali, że mogli zamknąć Siewiernyj i odesłać Polaków w bezpieczne miejsce.

Polecamy wydanie internetowe Fakt.pl (tu adres)

[ale komunikat kończy się surrealistycznie i optymistycznie !!!! 
- to oczywiście odsyłacz do innego artylułu akurat tu wlepiony]:

Grodzka: Zimno mi w rajstopach. Ale spodni nie włożę!
------------------------------------------------

Biedulki w tej Komisji Millera. Robili co mogli by zadowolić Rosjan, ale to nie dosyć. 
Przypomina mi to inny chichot historii, którego wybielania musiałem się uczyć na wykładach z 'podstaw socjalizmu'. Chodzi o KPP. Cytat z wikipedii:

16 sierpnia 1938, decyzją prezydium Komitetu Wykonawczego Kominternu, KPP została rozwiązana jako partia – sekcja polska Kominternu. ....
Niemal wszystkich działaczy KPP uwięziono, zesłano do lagrów lub rozstrzelano z rozkazu Stalina. Przeżyli jedynie znajdujący się w polskich więzieniach. Wyjątkiem były osoby prowadzące bezpośrednią działalność szpiegowską lub należące do sowieckiej siatki szpiegowskiej w Polsce (jak np. Piotr Jaroszewicz), czy aparatu NKWD jak Bolesław Bierut. Przeżyli też nieliczni przebywający w ZSRR weterani (Feliks Kon, Zofia Dzierżyńska – wdowa po Feliksie Dzierżyńskim) i przebywający na Zachodzie żołnierze brygad międzynarodowych walczących w wojnie domowej w Hiszpanii.


'Nasi chłopcy' od Millera na łagier na pewno zasłużyli, ale rozwałka to byłoby za wiele. Bo wtedy już niczego by się nie nauczyli..

A historia lubi sobie chichotać z Polski i Polaków...
Ale właściwie czemu nie, jeśli tak łatwo dają ciała?

[QZE09::032];[QPL02::048];[QEQ10::147]
w sieci 8.2.2012; nr 2906

 

 

witrynę prowadzi
© R. Antoszewski
Titirangi, Auckland, 
Nowa Zelandia

  Site Meter