Kurioza naukowe / Scientific curiosities ISSN 1176-7545; rok XIII; No 2905
Zestawienie tematyczne prowadzone na bieżąco

a

 

 

.

 

 

 

Jedno zdumienie dziennie..

.
 

Nowozelandzki Breivik.

Szeroko nagłaśniana sprawa norweskiego zamachowca Andersa Behringa Breivika przypomniała mi pewną sprawę nowozelandzką. 

Pewnego niedzielnego wieczoru na ulicy Haining Street w Wellingtonie, w dzielnicy nazywanej Chińskim Miasteczkiem, pojawił się dostojnie wyglądający, schludnie ubrany, wysoki Nowozelandczyk. Chwilę pochodził, potem wyjął pistolet i zabił pewnego Chińczyka. Potem spokojnie poszedł do domu. Miejscowi byli zaszokowani, przybyło pogotowie, zabrano ofiarę do szpitala. Niestety, wkrótce Joe Kum Yung, kulejący staruszek, Chinczyk liczący sobie ponad siedemdziesiąt lat, zmarł. 
Policja była zaszokowana ale nie długo prowadzono śledztwo. Rankiem następnego dnia na policję zgłosił się dystyngowany biały (zdjęcie obok). Przedtem jednak zadzwonił do księgarni jak sprzedaje się jego książka "Cień" (The Shadow). Dowiedział się, że marnie. 'Na co odpowiedział - jutro będzie sprzedawana lepiej'. Potem spokojnie wkroczył do budynku Policji i oświadczył 'to ja zastrzeliłem Chińczyka w chińskiej dzielnicy wczorajszego wieczoru'. Policjant zbaraniał, myślał, że to  jakiś wygłup, na co gość położył na stole pistolet z dwoma pustymi gniazdami po wystrzelonych nabojach i książeczkę, którą sprzedawał w Wellington od pewnego czasu. Policjant zameldował Inspektorowi, ten napisał odpowiedni protokół i faceta zaaresztowano. 
Wkrótce gubernator Lord Plunket otrzymał list mówiący m.in.:
"... Pod żadnym pozorem nie pozwolę, by moje prawa, i prawa moich rodaków były zagrożone przez obcych najeźdźców, ... i żeby to było zupełnie jasne ... zastrzeliłem wieczorem Chińczyka w tym mieście na Haining Street. ...
z należytym szacunkiem -
Lionel Terry (podpis)
brytyjski poddany  

W Niecałe dwa miesiące na sesji Sądu Najwyższego odczytano akt oskarżenia przeciwko Lionelowi Terry, mieszkańcowi Wellingtonu. Podsądny, spokojny, o posturze wojskowej, na rytualne pytanie 'winien, czy niewinny' odpowiedział, że nie ma nic do dodania, na co sędzia wpisał 'wnoszę, że niewinny'. Mianowano członków ławy przysięgłych, na pytanie, czy oskarżony chce obrońcę odpowiedział, że nie, ale chce odczytać oświadczenie. Wysoki Sąd wyraził na to zgodę.
Oskarżony wyjął plik papierów i spokojnym głosem czytał długie oświadczenie. Mówił o obcej rasie, żółtym elemencie, który znajduje niesłusznie protekcję Jego Królewskiej Mości i swoim czynem chciał na to wskazać. Innymi metodami to mu się nie udawało. Wybrał kalekę świadomie uwalniając społeczeństwo od ciężaru. Doświadczenie jego z szeregu krajów i kontynentów wskazuje, że izolacja ras jest absolutnie niezbędna. W jednym kraju nie mogą współistnieć różne rasy, bo prawo jednej rasy jest niestosowne do drugiej. W sumie wypowiedź i uzasadnienie czynu było, teraz byśmy powiedzieli, skrajnie rasistowskie. 
Przysięgli wysłuchali oświadczenia i udali się na naradę. Narada trwała zaledwie 32 minuty, werdykt: winien, ale z silnym zaleceniem łaskawego wyroku, bo oskarżony nie jest w stanie odpowiadać za swój czyn ze względu na zaślepienie nienawiścią do mieszania się Brytyjczyków z obcymi rasami. Reszta należała do Wysokiego Sądu. Terry zapytany czy chce złożyć wyjaśnienia mający uzasadniać, że nie powinien być skazanym na śmierć, 'Nie - oświadczył silnym głosem - czyn mój, jak powiedziałem poprzednio, był słuszny i uzasadniony'.
Tradycyjna sentencja wyroku brzmiała : "Wyrokiem Sądu będziesz zaprowadzony stąd do więzienia Jego Królewskiej Mości w Wellington i stamtąd na miejsce egzekucji gdzie będziesz powieszony za szyję aż umrzesz, niech Pan zlituje się nad twą duszą". Terry wysłuchał wyroku spokojnie.
Natychmiast po ogłoszeniu wyroku zebrano tysiące podpisów poddanych Jego Najłaskawszego Majestatu Króla Edwarda VII, Króla Wielkiej Brytanii, Irlandii i Zamorskich Dominiów z całego kraju pod petycją o ułaskawienie. Gubernator nie musiał przekazywać petycji do Londynu. Sam, kierując się zaleceniem Przysięgłych zastosował prawo łaski i zamienił karę śmierci na dożywotnie więzienie. 
I tak się stało. A wszystko to działo się w roku 1905, kiedy to trzydziestodwuletni Lionel Terry zaczął odsiadywać swoje dożywotnie uwięzienie w różnych domach dla obłąkanych. Nowa Zelandia była jeszcze kolonią brytyjską, a wobec prawa Brytyjczycy, Maorysi, Chińczycy i inni byli równi. 
Od tego czasu Terry miał życie bardzo urozmaicone. Przebywał w kilku zakładach dla umysłowo chorych, parę razy uciekał, parę razy decydował się na głodówkę, wtedy karmiono go przez rurkę, długo siedział w izolatce, ale głównie pisał wiersze, malował, przez długi czas miał swobodę spacerów poza więzieniem w obstawie, zajmował się ogrodnictwem, hodował kozy... 
Powoli przekształcał się w Mesjasza swojej idei, przyjął strój proroka, siwiutkie włosy do ramion, itp. 
Zmarł w roku 1952, w dostojnym wieku lat mając 79 lat. 

Co stało się z ideami Terry'ego? Antagonizmy rasowe, choć podskórnie, występują jak i w innych krajach, choć tu pewnie w mniejszym stopniu niż we Francji czy w Polsce. Ale jeszcze w roku 1984 Nacjonalistyczna Partia Robotnicza (Nationalist Workers Party) wydała jego klasyczny 'Cień'. 
Faktem jest, że obecnie trudno sobie wyobrazić życie codzienne w tym kraju bez 'cudzesów'. Łatwo można nagle znaleźć się w autobusie pełnym 'rasowo obcych' twarzy Chińczyków, Hindusów, Polinezyjczyków.. Mniej rzucają się w oczy Maorysi, choć jest ich około 8 - 10 procent. Wiele z nich siedzi 'na dobrze zasłużonych zasiłkach'. W rękach Chińczyków są usługi, Hindusi prawie kompletnie opanowali drobny handel, chińskie 'grube ryby' siedzą często na wielkich posiadłościach, ale spokojnie. Faktycznie biali obsługiwani są przez elementy 'rasowo obce'. Bez nich miejscowi biali byliby zupełnie bezradni. Ciekawe jak sprawy potoczą się dalej. 

[QZE09::033];[QRE03::066];[QEQ10::155]6
w sieci 8.2.2012; nr 2905

 
.

 

witrynę prowadzi
© R. Antoszewski
Titirangi, Auckland, 
Nowa Zelandia

(wybrane z publ. R. Antoszewskiego)

  Site Meter