Kurioza naukowe / Scientific curiosities ISSN 1176-7545; rok XIII; No 2895

Zestawienie tematyczne prowadzone na bieżąco

Jedno zdumienie dziennie...

.

Suchary marynarskie.

Znaleźliśmy robaki w ciasteczkach czy sucharkach? Żaden problem, przecież nie będziemy wyrzucać pożywienia. I nie trzeba. 
Tak sobie radzili z 'zarobaczywionymi' sucharami czy herbatnikami marynarze przez dobrych kilkaset lat. A trzeba wiedzieć, że w czasie przedlodówkowym niełatwo było utrzymać produkty spożywcze bez zainfekowania różnymi pasożytami i bakteriami. Suchary były zawsze pożywieniem stosunkowo najbardziej trwałym, a przy braku bieżącej aprowizacji i kiedy statek znalazł się w kłopotach, stanowiły czasem jedyne pożywienie przez wiele tygodni. 
Najczęstszym szkodnikiem suchych produktów mącznych jest mącznik (Tenebrio, ale także Ptinus i Phalangium, chrząszcze z rodziny czarnuchowatych (Tenebrionidae), o którym była już mowa poprzednio, i który wkrótce być może, będzie naszym daniem codziennym. 
Najczęściej jednak marynarze chcieli mączników się pozbyć, choć nie zawsze. Znane są przypadki, że przy skrajnym głodzie, mączniki w sucharach stanowiły upragnione źródło białka. Słynny podróżnik i botanik Sir Jozeph Banks (to od niego chciano nazwać Australię Banksią!), uczestnik wyprawy Cooka, opisuje  jak to zbliżając się Tahiti (wtedy Outaheite) zajadał suchary pełne larw, czasem miał na języku ponad dwieście i smakowały jak ostra musztarda. Z jednego ciastka wytrząsnąć można było setki larw, a czasem nawet tysiące. 
Suchary można oczyścić z larw przez umiarkowane podgrzanie, ale nie zawsze było to możliwe na zatłoczonym i przemoczonym statku. Marynarze mieli też inny, bardzo marynarski sposób pozbycia się larw. Suche, zwykle twarde jak kamień suchary trzeba było rozbić młotkiem, okruchy umieścić w jakiejś misce i zalać morską wodą. Larwy wypływały na powierzchnię i łatwo było wyrzucić za burtę.

W Muzeum Morskim w Greenwich zachował się autentyczny herbatnik marynarski sprzed prawie 230 lat z dedykacją. 

Pewnie dany jako upominek dla kogoś bliskiego udającego się w morską podróż, napis brzmi: 

"Ten herbatnik dała panna Blacket z Berwick 
we wtorek 13 kwietnia 1784 - Brewick.  

Marynarskie herbatniki, dokładnie takie jakie całymi skrzyniami zabierano na żaglowce łatwo przyrządzić samemu. Do dwóch garnuszków mąki wlewamy garnuszek wody i dodajemy kilka szczypt soli. Dokładnie miesimy, ciasto wałkujemy na placek grubości ok 1,5 - 2 cm, wycinamu kwadraciki potrzebnej wielkości, i pieczemy do zbrązowienia. Suchary muszą być twarde, trzeba je czasem podpiec jeszcze raz czy dwa razy. Je się w dobrych warunkach maczając zupie mięsnej czy rybiej, można też pokruszyć, wsypać do zupy i poczekać nieco. Mamy wtedy pożywne danie na wszelkie okazje. Kiedy jest sytuacja głodowa, jemy suchary z czym popadło. 
Jeśli chcemy jeść prawdziwie marynarskie suchary, upieczony produkt odkładamy na kilka tygodni w niezbyt chronionym miejscu. Mączniki same przyjdą i postępujemy jak opisane poprzednio. Dawniej uważano, że mączniki są samorodne. Teraz uczeni są innego zdania. Ale kto to wie, pewnie najlepiej wiedzą same mączniki. 
Trzeba im wyrazić uznanie - to dzięki sucharom udało się marynarzom holenderskim, francuskim i angielskim penetrować świat od stuleci, prawie do dziś. 

[QZE09::023];[QRE03::056]p32-5;[QEQ10::061]
w sieci 29.1.2012; nr 2895

 

 


 

witrynę prowadzi
© R. Antoszewski
Titirangi, Auckland, 
Nowa Zelandia

  Site Meter