Kurioza naukowe / Scientific curiosities ISSN 1176-7545; rok XIII; No 2889

Zestawienie tematyczne prowadzone na bieżąco

 

Jedno zdumienie dziennie...

 

.

Perfumerologia historyczna i sprawa polska.

W polskiej literaturze, szczególnie w opowiadaniach z życia wyższych sfer, spotyka się dziwne słowo 'larendogra'. Było to pachnidło używane (opracowane?) przez córkę króla Łokietka, Elżbietę Łokietkównę (1305 - 1380), żonę Karola Roberta, króla Węgier, a nazwa to spolszczona francuszczyzna - L'eau de la reine d'Hongrie , po łacinie Aqua Reginae Hungaricae, czyli po prostu "Woda Królowej Wegierskiej". Mówi się, że dzięki tej miksturze zawdzięczała swoje długie panowanie (59 lat), dawano jej zawsze 20-30 lat mniej niż miała. 
Larendogra to alkoholowy wyciąg rozmarynu lekarskiego z dodatkiem tymianku, dodawano też lawendę, miętę pieprzową, szałwię lekarską, majeranek, a także olejek cytrynowy i kwiat gorzkiej pomarańczy. Wyciąg przygotowywano na najmocniejszym dostępnym wtedy alkoholu, który królowa sprowadzała aż z Konstantynopola (nie sądzę, żeby był to 100% alkohol, jak podają niektóre źródła, biorąc pod uwagę ówczesną technologię, był to raczej alkohol kilkudziesięcioprocentowy. Rozcieńczona larendogra przyjmowana była jako perfum, odświeżacz cery, a także wewnętrznie na różne dolegliwości. 


królowa Elżbieta z dziećmi

Potem larendogrę zastąpiła woda kolońska, pomysł Włocha żyjącego w Kolonii, Giovanni Maria Farina (1685 - 1766) Zaczął jej produkcję w r. 1709. Była to mikstura bardzo kosztowna - na jeden flakonik zwykły sługa musiałby pracować pół roku. Zasadnicze składniki esencji to olejek cytrynowy, pomarańczowy, mandarynkowy, limety, grejpfrutowy, neroli, dodawano też zioła, wszystko w 70-90% etanolu.  Napoleon Bonaparte, także w pewnym sensie nasz ziomal, choć nie po mieczu czy kądzieli, ale po łożu (Marii Walewskiej), po prostu nie mógł żyć bez wody kolońskiej. Codziennie kazał się zlewać nią obficie, rzekomo zużywając nawet dwie butelki dziennie. W czasie licznych bitew zawsze w cholewie trzymał butelkę wody kolońskiej by oddalić smród pola walki. Nic też dziwnego, że w czasie swojego wygnania na Wyspie Św. Heleny tęsknił za umiłowanym pachnidłem. Swojemu wiernemu słudze, Mamelukowi Ali polecił napisać do stałego dostawcy dworskiego perfum niejakiego Fargeona, by przesłano mu recepturę wody kolońskiej. Ali otrzymał recepturę i starał się dogodzić cesarzowi dobierając miejscowe zioła. Chyba udało się. Niedawno na aukcji oferowano kuferek z rzeczami osobistymi Mameluka i jego papierami. Oczywiście rzecz zawędrowała do Osmoteki w Wersalu i perfum odtworzono. Nie ma jednak pewności, ani że jest to prawdziwa woda kolońska Fargeona, ani prawdziwa woda ze Św. Heleny, bo nie było sposobu skompletować w Paryżu ziół, które rosły na wyspie za czasów napoleońskich. 

[QZE09::019];[QRE03::063]p35-9;[QEQ04::293]301
w sieci: 14.1.2012; nr 2889

 


 

witrynę prowadzi
© R. Antoszewski
Titirangi, Auckland, 
Nowa Zelandia

  Site Meter