Kurioza naukowe / Scientific curiosities ISSN 1176-7545; rok XII; No 2842

Zestawienie tematyczne prowadzone na bieżąco

 

Jedno zdumienie dziennie...

 

.

O pewnej nieszczęśliwej miłości pingwinów.

Buddy i Pedro, dwa południowoafrykańskie pingwiny zakochani są w sobie miłością poważną, dorosłą. Nic to, że to samce. Bawią się razem, pływają razem, uprawiają igraszki, nawołują się typowym sposobem do parzenia, oczyszczają się wzajemnie, pilnują terytorium, noce spędzają razem. Jednym słowem, typowa rodzinna atmosfera. Buddy liczy sobie dwadzieścia lat, Pedro dziesięć. Wszystko to dzieje się ogrodzie zoologicznym w Toronto pod bacznym okiem opiekunów. 

Dla Toronto to nie pierwszyzna. Sławę zdobyła para samczyków Roy i Silo, którzy nawet wysiedzieli jajo do owocnego wylęgu, potomka nazwano Tango. Skąd wytrzasnęli jajo, nie mogę dojść, bo chyba sami nie znieśli. Homoseksualne pary pingwinów obserwowano też w Japonii, Niemczech i w Orlando, USA. W ogóle to aż dla 1.500 gatunków zwierząt homoseksualizm jest niczym nadzwyczajnym. 
Wkrótce jednak ta gejowska idylla zostanie brutalnie przerwana. Wcale nie przez protesty antygejowskie czy moralne zakłamanie dyrekcji zoo. 
Rzecz w tym, że obaj należą do ginącego gatunku Pygoscelis antarctica. Żywią się głównie krylem, którego jest coraz mniej, wzrasta zanieczyszczenie ich środowiska, istotną w tej chwili sprawą jest odbudowa populacji południowoafrykańskiej. Pech chciał, że obaj mają, jak to ocenili uczeni, bardzo dobry komplet genów i ważniejszy jest rozpłód niż ich uczucia.
Wkrótce zostaną rozdzieleni i skierowani do stad z samiczkami. Jest to poważny problem. Co jest ważniejsze, interes prywatny, czy dobro gatunku. Wygrywa dobro gatunku z woli właścicieli. Bardzo przypomina to niewolnictwo.
Ciekawe co się stanie, jeśli zdecydowami homoseksualiści nie wykażą zainteresowania podsuwanymi im samiczkami? Czy zwróci się im ukochanych partnerów?
Poczekamy, zobaczymy. Tymczasem Pedro i Buddy trzeba życzyć udanego powrotu na łono natury.

Sprawą powinien zająć się Ruch Palikota.  


Przy okazji warto wyjaśnić stanowisko biologii w kwestii gejów. Z tonu politycznie poprawnych mediów można by wnioskować, że bycie gejem to szczyt szczęścia i politycznej/artystycznej kariery. Tylko czasem gdzieś tam na łamach pism fachowych można zauważyć wstydliwe notki, że homoseksualizm jest uleczalny. W każdym razie jest biologiczna aberacją, jak aberacją są od uroczenia głuchoniemi czy ociemniali. Muszą mieć wszelkie prawa w społeczeństwie, ale nie dajmy się zwariować...

[QZE08::164];[QEQ03::052]
w sieci: 9.11.2011: nr 2842

 

 


 

witrynę prowadzi
© R. Antoszewski
Titirangi, Auckland, 
Nowa Zelandia

(wybrane z publ. R. Antoszewskiego)

  Site Meter