Kurioza naukowe / Scientific curiosities ISSN 1176-7545; rok XII; No 2827

Zestawienie tematyczne prowadzone na bieżąco

 

Jedno zdumienie dziennie...

 

.

Blondlot i jego promienie N.

Koniec XIX w. i pierwsze dziesiątki lat XX w. upłynęły pod znakiem promieniowania. Nie tylko fizycy pasjonowali się promieniowaniem, rzekomo nie było uniwersytetu w tych czasach gdzie nie prowadzono badań na ten temat, ale fascynowała się tym medycyna, biologia, a nawet literatura sensacyjna i tzw fantaza. 
Zaczęło się od promieni X i tajemniczego światła rud uranu, fascynowano się przemianą pierwiastków jednych w drugie, patrzeniem przez ściany, itp. Badania w tym zakresie podjął też jeden z najwybitniejszych fizyków tamtych czasów, profesor Uniwersytetu w Nancy, René Blondlot. 
Blondlot ogłosił, iż wykrył zupełnie nowy rodzaj promieniowania i nazwał je promieniowaniem N na cześć Nancy i tamtejszego uniwersytetu. Nancy i Francja była dumna z odkrycia. Wreszcie coś podnoszącego prestiż kraju przysłonięty nieco osiągnięciami Roentgena. Promienie N, zdaniem uczonego, emitowane są przez wiele substancji (z wyjątkiem surowego drewna i żelaza traktowanego chloroformem (!)) i są bardzo trudne do wykrycia. Umieszczają źródło promieniowania N w żelaznej rurce ze szczeliną można je analizować, a wykrywa się je przy pomocy nici wysyconej siarczkiem wapnia (substancja odznaczająca się luminescencją). Przesuwając nitkę przed szczeliną można zaobserwować słabe świecenie w ciemnym pomieszczeniu po dokładnej adaptacji wzroku do ciemności. Co więcej. Promienie te można było analizować przy pomocy pryzmatu z aluminium ustawionego przed szparą. Promienie N załamywały się jak światło widzialne w pryzmacie szklanym i dały się rozdzielić na szereg pasm. 
Sprawa zelektryzowała fizyków, ale nie tylko. W przeciągu paru lat ukazało się trzysta publikacji autorstwa 120 uczonych na ten temat, przy tym francuskie publikacje były entuzjastyczne. Sam Charpentier z Nancy opublikował dwadzieścia prac twierdząc, że promienie N odgrywają zasadniczą rolę w biologii. J. Becquerel, syn odkrywcy promieniowania rudy uranowej, opublikował dziesięć prac i twierdził, że promienie N można przesyłać przez drut. Broca twierdził, że promienie N podnoszą wrażliwość zmysłów a wycinek spektrum N1 jest przydatny w diagnostyce. Rzecz poruszyła samego Kaizera w Berlinie. Zlecił profesorowi Rubensowi z Berlina by go zapoznał i zademonstrował to dziwne promieniowanie. I Rubens znalazł się w kłopocie. Nijak nie mógł powtórzyć eksperymentów Blondlota. A z Kaizerem to nie żarty. Zwierzył się ze swojego kłopotu kolegom fizykom podczas jakiegoś spotkania w Londynie. Nie mógł, jako Niemiec, sam wybrać się do Nancy, bo wzbudziłoby to podejrzenia o stronniczość. Sprawą zainteresował się młody badacz amerykański, zajmujący się także optyką, i uradzono, że dr Robert Wood z Johns Hopkins University wybierze się do Nancy. 

prof. René Blondlot (1849-1930) prof. Robert Williams Wood (1868-1955)

Blondlot przyjął go mile, pozwolił uczestniczyć w doświadczeniach, ale od samego początku coś tu wścibskiemu Amerykanowi nie pasowało. Wood niczego nie widział, wyniki były subiektywnymi obserwacjami samego Blondlota. Wreszcie wpadł na oszukańczy pomysł - w ciemności wyjął pryzmat aluminiowy sprzed szczeliny, a Blondlot dalej 'poprawnie' odczytywał spektrum. Po powrocie do USA opublikował wynik swojej wyprawy w 'Scientific American'. Publikacja ta dotąd uważana jest za klasykę obnażania pseudonauki.  
Nie zmieniło to jednak nastawienia francuskiego środowiska naukowego do Blodota. Akademia Francuska murem stanęła za nim. W r. 1904 Blondlot otrzymał nagrodę Lalanda (20.000 fr) i medal za odkrycie promieni N, i to wygrywając z Piotrem Curie, który też był desygnowany do nagrody. Piękna idea promieni N poniosła porażkę, powoli ucichły głosy na ten temat, rzekomo jednak Blondlot, po odejściu na emeryturę nie pożegnał się z konceptem promieni N. Do dziś w Nancy jedna z ulic nosi jego imię a promienie N stanowią miły temat w rozważaniach o pseudonauce. 

Warto może wspomnieć, że jeszcze w latach pięćdziesiątych podniecano się różnego rodzaju promieniowaniem. Pamiętam promieniowanie mitogenetyczne wykryte rzekomo przez Gurwicza i dyskusje na ten temat wśród biofizyków. Sam nawet zastanawiałem się, czy nie podjąć tej sprawy jako tematu pracy magisterskiej. Wygrały jednak fitoncydy..

[QZE08::152];[QEP83::266];[QEP33::088];[QEQ02::134]143;[QNK26::010];[RIO10-007]
w sieci: 23.10.2011; nr 2827

 


 

witrynę prowadzi
© R. Antoszewski
Titirangi, Auckland, 
Nowa Zelandia

(wybrane z publ. R. Antoszewskiego)

  Site Meter