Kurioza naukowe / Scientific curiosities ISSN 1176-7545; rok XII; No 2818

Zestawienie tematyczne prowadzone na bieżąco

                                

 

Jedno zdumienie dziennie...

 

.

Nadchodzi koniec beztroskiego jedzenia.

Dane przedstawione w poprzedniej notce o emisji gazów cieplarnianych miały być wstępem do bardziej szczegółowego omówienia roli rolnictwa i konsumpcji artykułów spożywczych w kształtowaniu składu atmosfery. 
Ziemię zasiedla obecnie około 7 miliardów ludzi i towarzyszy nam  ponad 1,3 miliarda sztuk bydła, ponad 1 miliard owiec (w samej Nowej Zelandii przypada prawie 10 owiec na osobę), 2 miliardy świń (1.200 miliarda rocznego uboju) i 58 milionów koni. Razem to olbrzymia biomasa, wielokrotnie przewyższająca biomasę wszystkich zwierząt wyższych żyjących poza gospodarką ludzką. A każde z tych stworzeń nieustannie oddycha, wydziela więc olbrzymie ilości gazów cieplarnianych w postaci dwutlenku węgla i metanu. W produkcji metanu szczególną rolę odgrywają przeżuwacze, w ich przewodzie pokarmowym zachodzi intensywna fermentacja z wydzielaniem metanu. A krówki i owce nie mogą nic innego robić z tym gazem jak tylko wydalać go przodem i tyłem. A wszystko to, by zaspokoić potrzeby ludzi. 

Biorąc pod uwagę kłopoty cieplarniane zaczęto obliczać ile to, w przeliczeniu na gazy cieplarniane, kosztują nasze codzienne dania. I tu od razu zwraca uwagę fakt, że w tej kategorii zwierzę zwierzęciu nierówne. Najmniej ekonomiczne pod tym względem są owce. Wyprodukowanie jednego kilograma baraniny to wypuszczenie do atmosfery 44 kilogramów CO2. Krowy są niewiele lepsze. Otóż jeden kilogram wołowiny to 27 kg CO2 w atmosferze. Obrazowo - skromne 100 g na kanapkach to tyle, co przejazd 20 km samochodem. Bardzo nieekonomiczne są też sery ze względu na ilości mleka potrzebnego do produkcji. Cała produkcja mięsa w skali światowej to 300 milionów ton CO2, jeszcze 50 lat temu było to tylko 70 mil. ton, czyli ponad 4 razy mniej, no i wzrosła odpowiednio konsumpcja mięsa. W samych Stanach Zjednoczonych przypada teraz 100 kg mięsa na osobę rocznie.
Liczba ludności wzrasta i będzie wzrastać przez następne dziesięciolecia, wzrastają też wymagania pokarmowe i gusta. Nic to, że jeden miliard ziemian głoduje, pozostałe sześć miliardów nadrabia to znakomicie. Do tego stopnia znakomicie, że w tej chwili koszt społeczny przejadania się w krajach zachodnich znacznie przekracza kłopoty związane z niedożywieniem. Na dodatek ocena ekonomii domowej USA wskazuje, że jedna piąta kupowanych produktów mięsnych idzie prosto na śmieci. 
Wobec tych alarmujących faktów nic dziwnego, że zaczęto poważnie myśleć co z tym fantem zrobić. Dokonuje się dla najważniejszych produktów rolniczych ich oceny, ile w przeliczeniu na ekwiwalent CO2 produkują gazów cieplarnianych. Przy bierze się pod uwagę cały proces produkcji, przetwórstwa, konsumpcji, losów odpadków i fekalii. 
Na zasadzie tych danych mówi się o wprowadzeniu podatku cieplarnianego. Oczywiście celem opodatkowania byłoby zmniejszenie konsumpcji artykułów obciążających atmosferę gazami szklarniowymi. 
Ocenia się, że wprowadzenie na produkty żywnościowe podatku w wysokości €60 od ilości wołowiny produkcja której dodaje jedną tonę CO2 do atmosfery zmniejszyłaby konsumpcję mięsa o 15 procent. Opodatkowanie wyrobów mięsnych i mlecznych w samej Europie zmniejszyłoby emisję gazów cieplarnianych o siedem procent. Dla porównania, w Australii wprowadza się podatek na najintensywniejszych przemysłowych producentów CO2 w wysokości A$23 od tony CO2
Trzeba jeszcze dodać, że ciągły wzrost konsumpcji zwierzęcych produktów rolnych to intensyfikacja hodowli. A co za tym idzie, wzrost zużycia wody (jeden kg wołowiny kosztuje 4.000 l wody!), wzrost stosowania antybiotyków, a więc groźba powstawania bakterii chorobotwórczych odpornych na antybiotyki, wzrost zachorowalności zwierząt i ludzi na choroby odzwierzęce. 
Co z tego wynika.
Nadchodzi nieodwołalnie koniec beztroskiego jedzenia. Będziemy zmuszenie oglądać się nie tylko na wartość kaloryczną tego co jemy, ale także na koszt w przeliczeniu na ekwiwalenty gazów szklarniowych, używalności wody i energii. 
Najprostszym rozwiązaniem byłaby zmiana diety. Okazuje się, że najbardziej racjonalnym byłoby przestawienie się z diety mięsnej na dietę owadzią. Człowiek musi zjadać białko, a białko wytwarzane przez owady jest najbardziej ekonomiczne pod względem czynników omawianych powyżej. 

(inne notki na zbliżony temat: 1 , 2 , 3 , 4 , 5 )

(ciąg dalszy: jedzmy owady)

[QZE08::128];[QEQ02::032];[QHB13::223]079;[QEQ01::060]
w sieci: 15.10.2011; nr 2818

 

 


 

witrynę prowadzi
© R. Antoszewski
Titirangi, Auckland, 
Nowa Zelandia

(wybrane z publ. R. Antoszewskiego)

  Site Meter