Kurioza naukowe / Scientific curiosities ISSN 1176-7545; rok XII; No 2810

Zestawienie tematyczne prowadzone na bieżąco

 

Jedno zaniepokojenie dziennie...

 
.
 

Wyspiański a współczesność.
Moje trzy grosze wyborcze (4)

Kiedy wybuchła 'Solidarność', dla wszystkich, może z wyjątkiem tych 'nasłanych', było rzeczą jasną, że nie chodzi tylko o kilkadziesiąt złotych do pensji, ale o radykalne zmiany w życiu społecznym i gospodarczym kraju. Choć nigdy nie zaangażowany politycznie, zostałem wtedy przewodniczącym 'Solidarności' w poważnym instytucie naukowym. Uczestniczyłem w pracach nad statutami dla instytutów naukowych. 
Było rzeczą oczywistą, nawet dla wiszących u klamki PZPR, że PZPR ulegnie delegalizacji, że kacyki partyjne zostaną odsunięci od władzy, że odpowiedzialni za przestępstwa systemu komunistycznego zostaną ukarani, że sędziowie skazujący Akowców i działaczy opozycji zostaną usunięci z sądownictwa, nawet jeśli to nie zostało jasno powiedziane w orędziach i programach. Dla szeregowych 'solidarnościowców' to była 'oczywista oczywistość'.
Stan wojenny był przedśmiertną konwulsją. Był, ale 'nieboszczyk' nie umarł i miał dość czasu na skonsolidowanie systemu kumplowskiego, ochłapanie się dobytkiem państwa, i oddanie władzy w pewne swojaków ręce. Tak też się stało. 
Wałęsa cieszący się olbrzymim zaufaniem, czy to przez usłużnych manipulantów, czy przez swoją polityczną głupotę, wyszedł na Chochoła, a społeczeństwo na weselnych gości, że zacytuję Wyspiańskiego: 

CHOCHOŁ
(w takt się chyla a przygrywa)

Miałeś, chamie, złoty róg,
miałeś, chamie, czapkę z piór:
czapkę wicher niesie,
róg huka po lesie,
ostał ci sie ino sznur,
ostał ci sie ino sznur.
(Kogut pieje).

(A za dziwnym dźwiękiem weselnej muzyki wodzą się liczne, przeliczne pary, w tan powolny, poważny, spokojny, pogodny, półcichy - że ledwo szumią spodnice sztywno krochmalne, szeleszczą długie wstęgi i stroiki ze świecidełek podzwaniają - głucho tupocą buty ciężkie - taniec ich tłumny, że zwartym kołem stół okrążają, ocierając o się w ścisku, natłoczeni).

S. Wyspiański, Wesele
(ok. 80 lat przed 'Solidarnością')

A potem Wałęsa tak uwierzył w swoją mądrość, że do dziś, zabierając głos, wykazuje zupełne oderwanie się od politycznej rzeczywistości. Społeczne zaufanie stracił kompletnie, a miał takie szanse! No i w końcu wyszedł na marionetkę sprytnych manipulatorów. 
I to zapewne jest przyczyną, że autorytet całej klasy polityków w społeczeństwie jest niesamowicie niski. Ludzie zakładają, że polityk wszystko powie co mu na rękę, za chwilę zmieni zdanie, potem niczego nie dotrzyma. To normalka. Politycy z kolei traktują społeczeństwo jak stado baranów, któremu wszystko można wcisnąć. Przykładem jest realizacja obietnic przedwyborczych, prowadzenie sprawy smoleńskiej, i wiele innych.  
A w kampanii wyborczej zaczęło się od niesamowitej arogancji ('nie mamy z kim wygrywać'), a kończy na panicznym strachu. Chyba nie tylko przed utratą pensyjek i intratnych koligacji. Ale przedtem, na wszelki wypadek, wprowadzono legislację umożliwiającą przykrycie tajemnicą państwową ewentualnych machlojek.
Prezydent otoczył się doradcami, a doradcy z kategorii, jak każdy widzi. Rząd chce powoływać 'z pierwszego kroku'. Intencja jest oczywista. Ferajna musi się trzymać, musi machać białą flagą na lewo i na prawo. Zapewne nie ma innego wyjścia.
 

[QZE08::131];[QCB38::055];[QPL01::219]232
w sieci: 6.10.2011; nr 2810

 

 

witrynę prowadzi
© R. Antoszewski
Titirangi, Auckland, 
Nowa Zelandia

  Site Meter