Kurioza naukowe / Scientific curiosities ISSN 1176-7545; rok XII; No 2808

Zestawienie tematyczne prowadzone na bieżąco

 

Jedno zdumienie dziennie...

 
.
 

Moje trzy grosze wyborcze (2).
(Sejm VI Kadencji)

Przyglądam się sytuacji w Polsce z przeciwnej strony kuli ziemskiej, widzę więc pewne sprawy od dołu, w pewnym sensie jestem podglądaczem. I to co widzę w zakresie polityki napawa mnie  obrzydzeniem, ale przede wszystkim strachem. Po niezapomnianych wzlotach patriotyzmu i wzajemnego zrozumienia z czasów 'Solidarności', nie mogę pojąć jak mogło dojść do takiego zwyrodnienia życia politycznego. 

Sejm VI kadencji zakończył obrady. Ciekaw jestem jak zostanie ten sejm nazwany w przyszłości. Istnieje pewna tradycja dawania nazw różnym sejmom. 
Wygląda na to, że w pamięci narodowej kadencja przejdzie pod znakiem 'cyrku Niesiołowskiego'. Trudno sobie wyobrazić większe upodlenie najwyższego organu państwowego jak cyrk urządzony podczas debaty nad sprawą katastrofy smoleńskiej. Posłowie zadawali pytania, mieli na to czas po jednej minucie (1), po tej minucie  prowadzący sesję wicemarszałek Niesiołowski wyłączał mikrofon, potem spędzał mówcę, często z chamskim komentarzem. Przy pełnej aprobacie Tuska, Millera, i innych dygnitarzy zasiadających w ławach rządowych.

Jestem przekonany, że w każdym normalnym kraju takie upodlenie najwyższego organu władzy skończyłoby się opuszczeniem sali najpierw przez rząd, potem przez posłów. W mniej cywilizowanych krajach byłaby bójka i wyrzucenie prowadzącego na zbitą twarz. Nic z tych rzeczy. Posłowie dali sobie pluć w twarz a rząd nawet nie udawał, że jest mżawka.
Z cyrkiem można zapoznać się pod adresem:
http://www.youtube.com/watch?v=K68mjC7MKcU&feature=player_embedded 
pod znamiennym tytułem: Niesiołowski (epitet i ksywka) tuszuje zbrodnię smoleńską.
Jak dotąd tuszowanie udaje się.


(Niesiołowski z innej notki sprzed kilku lat)

Warte obejrzenia są też inne filmiki, które obejrzało kilkadziesiąt tysięcy osób:
http://www.youtube.com/watch?v=ZEKtVF4W8hM&NR=1 
i
http://www.youtube.com/watch?v=5GtskMy58cY&NR= 
.. a w sprawach zbrodni w dalszym ciągu nic nie wiadomo (p.poprz. notka).

Uważam, że ten pierwszy filmik powinien być materiałem pomocniczym w nauczaniu wychowania obywatelskiego jako memento, jak dalece można plugawić społeczeństwo, najwyższy organ państwa, jak w tym może pomóc jeden psychopata, oczywiście przy pełnym poparciu ekipy rządzącej... 

Była też afera hazardowa. Podniecała całe rządzące środowisko polityczne, chyba dla odwrócenia uwagi od spraw istotniejszych. Sprawa była śmierdząca, dla wszystkich. Poseł Sekuła nazwał to nawet granatem w szambie. Na wszelki wypadek wylano Kaminskiego, zamiast go odznaczyć i promować w nagrodę. Sekuła został przewodniczącym specjalnej Komisji Sejmowej dla wyjaśnienia sprawy. Granat nie wybuchł, pozostał w szambie, pewnie lont załał mu gnój.
Skończyło się na niczym, niewybuch pozostał. Pewnie się przedawni z powodu zgnicia w gnoju. . 
A demokratyczna maszynka do głosowania okazała się nadzwyczaj sprawna.
Maszynka do głosowania przez całą kadencją działała bardzo sprawnie, jak za czasów PRL. To inna właściwość tej kadencji. 

Aha, była jeszcze sławetna sprawa wyjaśnienia okoliczności śmierci Barbary Blidy (cytat i ilustracja z prasy internetowej):
"Wtorek 30 sierpnia, Warszawa
Szef komisji śledczej badającej okoliczności śmierci Barbary Blidy, poseł Ryszard Kalisz przedstawia raport z prac komisji w pustym sejmie
."

Raport został przyjęty. 
Czy można sobie wyobrazić większą zniewagę pamięci Barbary Blidy i większą pogardę dla judzących, acz zaakceptowanych przez Sejm insynuacji w tej sprawie?
Na sali widać 4 osoby i Prezydium. Co robi reszta? 

Mówiąc o działalności Sejmu nie wypada nie wspomnieć o chwalebnej aktywności seksualnej posłów. Podtatusiali panowie z przyjemnością wyrywają się z domowych pieleszy do Warszawy na prywatne 'conieco'.
"[Posłowie] obmacują, klepią po pupie, wulgarnie proponują intymne spotkania - aż trudno uwierzyć, ale tak zachowują się polscy parlamentarzyści wobec koleżanek z poselskich law. Ordynarnie zaczepiane posłanki opowiedziały nam o swym koszmarze zachęcone odwagą Joanny M. (33 l.) z PO, która publicznie ujawniła, że otrzymała niemoralną propozycję już pierwszego dnia pracy w Sejmie." (uzup. tu)
Wsierpniu 2008 prasa donosiła:
"Życie seksualne w Sejmie kwitnie, a posłowie dzwonią po viagrę o każdej porze."
Sam Komorowski w czasie swego marszałkostwa narzekał:
"... pijacych posłów usunąć z Sejmu się nie da, bo takie osoby wybierają Polacy i tylko oni jako wyborcy maja nad posłami władze. Jak twierdzi marszałek, dobrym rozwiązaniem jest to, aby kluby poselskie zgłaszały problemy alkoholowe parlamentarzystów, a w razie potrzeby, klubowi koledzy powinni podawać pomocna dłoń i... odtransportować w porę do sejmowego hotelu....
(!!)
Pomysłem monitorowania kondycji posłów nie są zachwyceni parlamentarzyści. - Nie wyobrażam sobie, zęby kluby monitorowały stan ducha czy ciała poszczególnych posłów - mówi RMF FM Jarosław Zieliński, poseł PiS. - Każdy poseł ma sam dbać o siebie, bo jest dorosły - dodaje.
Propozycja Komorowskiego nie znalazła poparcia również w oczach jego partyjnych kolegów z PO. Paweł Gras stwierdził, ze wystarczy jedynie koleżeńska czujność."
Partyjna czujność to grunt!

Na szczęście Sejm VI Kadencji zakończył się bardzo miłym, surrealistycznym, symbolicznym akcentem.
Poseł Aleksander Chłopek (poseł na Sejm V i VI kadencji), wygłosił wypowiedź końcową:
"Kazik Staszewski to kultowy artysta. Dzięki nim (synom) osłuchałem się jego w naszym domu na tyle, by polubić i docenić. Potem często słuchałem jego piosenek już w samotności, prowadząc zwłaszcza samochód na długich polskich czy europejskich trasach",
i zacytował, a może zaśpiewał nawet, nie wiem, ale to by pasowało:
"Na głowie kwietny ma wianek, w ręku zielony badylek".
Ciekaw jestem, czy p. Chłopek celowo zakpił sobie z Sejmu, czy tylko tak mu się udało.

Plagą propagandy wyborczej stały się sondaże, o czym osobno wkrótce.

[QZE08::067];[QZE06::019];[QEP91::159]a,c;[QEP64::027;[QEP75::005];[QPL01::222]146
w sieci: 3.10.2011; nr 2808

 

 

witrynę prowadzi
© R. Antoszewski
Titirangi, Auckland, 
Nowa Zelandia

  Site Meter