Kurioza naukowe / Scientific curiosities ISSN 1176-7545; rok XII; No 2787

Zestawienie tematyczne prowadzone na bieżąco

 

Jedno zdumienie dziennie...

 

.

Dlaczego należy chronić zagrożone gatunki.

Nawet wedle umiarkowanych ocen większość form życia na naszej planecie to formy dotąd nie opisane i nie zaklasyfikowane. O liczbie różnych postaci życia prokariontycznego (bakterie, archeony, wirusy) nie mamy najmniejszego pojęcia, dosłownie. Równocześnie jednak gatunki szybciej wymierają niż nasza możliwość ich opisu, klasyfikacji i wzięcia pod ochronę czy objęcia ich jakaś formą 'przetrwania muzealnego'. Mam tu na myśli zachowanie nie rozszyfrowanych genomów w postaci jakiejś hibernacji dla ewentualnego późniejszego dokładnego przebadania. 
Warto też zauważyć, że prowadzone we wszystkich mediach, na różnych poziomach i płaszczyznach deliberacje o wymieraniu gatunków biadoląc nad samym faktem znikania ich z powierzchni ziemi, eksponują wynikające stąd możliwe straty ewentualnych cennych chemikaliów i leków, mówi się też o zachwianiu równowagi biologicznej środowisk naturalnych. Wszystko to prawda. Można jeszcze dodać, że często, ku zdumieniu badaczy, zanik jakiegoś zupełnie niepozornego owada, wydawałoby się nie mającego większego znaczenia ekologicznego, powoduje nieprzewidywalne, lawinowo następujące po sobie skutki skutki. Ano, bo przerwany został jakiś skomplikowany łańcuch pokarmowy, albo pewne rośliny przestały owocować bo zginął pośrednik przenoszący pyłek. Brak owoców jakiegoś gatunku pociąga za sobą wyginięcie zwierząt żywiących się akurat tymi owocami, te znów załamały równowagę środowiska, ponieważ rozmnożyły się niepomiernie groźne gryzonie, te zaczęły roznosić bakterie i wirusy chorobotwórcze .. Łańcuszków takich znamy już krocie. Rzecz w tym, że zawsze wykrywane są jako zupełna niespodzianka.
Jest jednak inna jeszcze strona zagadnienia, moim zdaniem zupełnie zasadnicza, lecz dziwnym trafem, zupełnie nie eksponowana. 
Każda forma życia, każdy gatunek który przetrwał do naszych czasów lub powstał obecnie, to olbrzymia biblioteka recept na rozwiązanie wszelkich problemów biologicznych. Każdy chromosom to kolekcja genów z zakodowanym sposobem na syntezę najróżniejszych związków chemicznych i kompleksów biochemicznych. Wszystkie razem zawierają w sobie tajemnicę wytwarzania wszystkich układów biochemicznych występujących na ziemi. Co więcej. Są nosicielami właściwości pozwalających na opanowanie najróżniejszych zagrożeń, które stają się coraz poważniejsze i coraz bardziej nękają ludzkość. To owady 'wymyśliły' sposób na lekceważenie insektycydów, a nawet żywienie się nimi. To bakterie i archeony zdołały opanować niewyobrażalnie trudne środowiska głębinowe i lekceważyć trujące właściwości kominów wulkanicznych, a nawet stworzyć tam niezwiązane ze słońcem łańcuchy pokarmowe. To mikroby źródeł gorących wytworzyły enzymy czynne w pobliżu temperatury wrzenia. To zwierzęta mórz arktycznych opanowały sztukę ochrony struktur cytoplazmatycznych 'wymyślając' różne krioprotektanty. Przykładów można mnożyć w nieskończoność i drugą nieskończoność można oczekiwać po tych formach, których nie znamy. Wreszcie to bakterie, w nieznany sposób potrafią znosić niezwykle wysokie natężenie promieniowania jonizującego, a być może nawet nauczyły się wykorzystywać promieniowanie radioaktywne do uruchamiania procesów biochemicznych.
Tylko kłopot w tym, że omawiane formy giną szybciej niż jesteśmy w stanie je poznawać. Oczywiście duża w tym wina niefrasobliwości człowieka. Ale nie należy przesadzać. Formy życia, gatunki, całe rodziny czy rzędy powstawały zawsze i ginęły zawsze. Taki jest mechanizm rządzący biosferą. Można spokojnie zakładać, że liczba gatunków wymarłych zanim Homo sapiens zaczął niszczyć planetę wielokrotnie przewyższa liczbę gatunków żyjących obecnie. Ale na to już nic nie poradzimy. Trzeba ratować co się da i póki się da. 
Poszczególne biblioteki genów w tym ujęciu bardzo się różnią między sobą i w zasadzie są zupełnie niedoczytane. Dopiero technika wybiórczego uruchamiania dowolnych genów, ich powielanie, wstawianie innym nosicielom-wykonawcom, np bakteriom, pozwoli na ich pełne wykorzystanie w przemyśle, medycynie, odkażaniu środowiska, i co tylko sobie jeszcze nie wymyślimy. 
Ale kiedy zajdzie prawdziwa potrzeba i będzie istniała konieczność pełnego uruchomienia tych przyrodniczych recept, może już być za późno, bo tych bibliotek/gatunków już nie będzie i recepty przepadną razem z nimi. 
Warto na koniec dodać, że mimo niezwykłego rozwoju chemii i technologii, w dalszym ciągu 10.000 gatunków roślin i zwierząt stosuje się komercyjnie w medycynie w Azji i 2.000 w Europie, a większość leków, obecnie produkowanych syntetycznie wzięła swój początek w ten czy w inny sposób od roślin czy zwierząt stosowanych w tardycyjnej medycynie ludowej. 

[QZE08::113][QZE08::108];[QEQ01::001];ART31-005-p208-10
w sieci 11.9.2011; nr 2787

 

 


 

witrynę prowadzi
© R. Antoszewski
Titirangi, Auckland, 
Nowa Zelandia

(wybrane z publ. R. Antoszewskiego)

  Site Meter