Kurioza naukowe / Scientific curiosities ISSN 1176-7545; rok XII; No 2784

Zestawienie tematyczne prowadzone na bieżąco

 

Jedno zdumienie dziennie...

 

.

Robert Hooke i sukces Leeuwenhoeka.

Informacje o wszechobecnych żyjątkach dotarły do Londynu w r. 1677. Sprawa była na tyle nowatorska, informacje tak niewiarygodne, że postanowiono je sprawdzić. Jak zwykle list zawierał piękne ilustracje najróżniejszych dziwności, ale też dane zupełnie nowe - małe zwierzątka, animalkule, dotąd przez nikogo nie obserwowane. 
(przykład - fragment listu):

Zajął się tym sam Robert Hooke (1635 - 1703), wówczas Kuratór Eksperymentów Towarzystwa Królewskiego. Jego zadaniem było przygotowywanie cotygodniowo demonstracji z różnych dziedzin nauki. Były to eksperymenty głównie z zakresu fizyki, mechaniki, biologii, pokazy paleontologiczne, a nawet obserwacje astronomiczne. 
Hooke był osobą najbardziej predestynowaną do sprawdzenia prawdziwości doniesień z Holandii. Był on niezwykle wszechstronnym i utalentowanym uczonym ówczesnej Anglii. Znał się na mechanice, sam konstruował przyrządy nie tylko do swoich eksperymentów, ale też dla innych członków Towarzystwa. Miał duży wkład w rozwój mikrobiologii, paleontologii, był także architektem biorącym udział w odbudowie Londynu po wielkim pożarze w r. 1666. 
To Hooke był autorem książki "Micrographia" wydanej w r. 1665 przez Towarzystwo Królewskie, która otworzyła oczy na świat mikroskopowy, wprowadził pojęcie komórki dla opisania tkanki korka widzianej pod mikroskopem (cell - wzorując się na celach zakonników). Ilustracja olbrzymiej pchły (na podwójnej stronie, 35 cm długości, wzbudziła zainteresowanie i przestrach mieszczuchów (widoczna tu). To "Micrographia" tak zainteresowała Leeuwenhoeka, że zaczął konstruować swoje mikroskopy i prowadzić prawie pół wieku trwające badania (książka Hooke'a, wraz z ilustracjami jest dostępna jest w internecie - p. niżej*). Hooke wprawdzie od jakiegoś czasu nie zajmował się mikroskopią, jednak wobec takich wiadomości odkurzył swój stary sprzęt i zabrał się do roboty. A jego mikroskop był znacznie bardziej złożony, wydawało się, bardziej precyzyjny od prostych urządzeń Holendra. 
Hooke posługiwał się prawdziwym mikroskopem w naszym rozumieniu, urządzeniem dwusoczewkowym z przemyślnym aparatem podświetlającym. Był wykończony bardzo kunsztownie przez Christophera Cocka, rzemieślnika wysokiej klasy. Widzimy tu całe urządzenie mające wszystkie elementy współczesnego mikroskou. Jest okular, tubus pięknie obłożony skórą ze złoceniami, obiektyw, a także uchwyt dla preparatu. Urządzenie podświetlające to lampa olejowa oraz szklana kula wypełniona wodą, co świetnie skupiało światło słabego palnika lampy. Hooke oglądał pod swoim mikroskopem różne preparaty wskazane w liście i, niestety nie dojrzał żadnych zwierzątek. Zapanowała konsternacja. Albo autor listów blefuje i badania są fałszem, albo zwierzątka te występują wyłącznie w Holandii, a w Anglii ich nie ma. Po wielokrotnych próbach udało mu się zobaczyć pewne ruchome ciałka, ale daleko im było do tego, o czym pisał i co ilustrował Leeuwenhoek. Mikroskop Hooke'a mimo złożonej konstrukcji, miał wiele wad. Nie udało się w nim wyeliminować tzw aberacji chromatycznej i sferycznej, co bardzo ograniczało dokładność widzenia. Niedowierzanie więc pozostało. Sprawa jednak była na tyle istotna, że postanowiona wysłać do Delft przedstawiciela Towarzystwa mającego także rozeznanie w mikroskopii, żeby sprawdził poprawność obserwacji i przebieg doświadczenia. Był nim Thomas Molyneaux. Leeuwenhoek przyjął go bardzo życzliwie, spędzili wiele godzin ślęcząc na mikroskopem. Molyneaux był zachwycony. Wszystko się potwierdzało. Koniecznie chciał kupić ten prosty sprzęt, ale Leeuwenhoek odmówił mimo atrakcyjnej finansowo oferty. Po prostu nie mógł się rozstać że swoim hołubionym sprzętem. Molynaux wrócił bez mikroskopu, ale zachwycony obserwacjami. W wyniku tego sprawdzianu Towarzystwo Królewskie przyjęło Leeuwenhoeka zaocznie na członka, wysłało dyplom członkowski. Leeuwenhoek był zachwycony i prowadził badania dalej. Do końca długiego życia wysłał około 200 listów pełnych ilustracji, Hooke natomiast zaczął uczyć się holenderskiego, żeby lepiej rozumieć listy badacza.  
I tak prosty, niedouczony bławatnik holenderski otworzył przed światem dwa dodatkowe królestwa świata żywego - pierwotniaki i bakterie. Jeszcze jedno nowatorstwo można przypisać Leeuwenhoekowi. Był on pierwszym człowiekiem, który popatrzył na świat oczyma innego zwierzęcia. Przeciął oko ważki, jakoś je zamontował w swoim urządzeniu i popatrzył na świat. Akurat w polu widzenia była jego córka. Ze zdumieniem zobaczył 75 córek! Teraz nazywamy oczy owadów oczami złożonymi, wtedy była to zupełna nowość. 

-------------------------------------------------------
*) Micrographia: Or Some Physiological Descriptions of Minute Bodies Made by Magnifying Glasses With Observations and Inquiries Thereupon.
By R. Hooke, Fellow of The Royal Society.
London, Printed by Jo. Martyn, and Ja. Allestry, M DC LX V.
http://www.gutenberg.org/files/15491/15491-h/15491-h.htm

[QZE08::106];[QEQ00323]6,7;[RIO40-009];[RIR61-008];[QCB38::031];QEQ01004]5,61;
[QRE03002]p46-55;
[QNK24-07]71;RCP05071-38-44;[QEP55-217]
w sieci 5.9.2011; nr 2784

 


 

witrynę prowadzi
© R. Antoszewski
Titirangi, Auckland, 
Nowa Zelandia

(wybrane z publ. R. Antoszewskiego)

  Site Meter