Kurioza naukowe / Scientific curiosities ISSN 1176-7545; rok XII; No 2763

Zestawienie tematyczne prowadzone na bieżąco


Jedno zdumienie dziennie...

 
.
 

O odszczekiwaniu poglądów na zamach smoleński.

W poprzedniej notce pisałem, że odszczekam swoje poglądy na sprawę jeśli raport Millera mnie choć w części przekona o błędnym rozumieniu afery. 

Oto moje wyjaśnienie.
Nic nie mam do odszczekania, bo raport niczego nie wyjaśnił. Wprost przeciwnie, z całą powagą, a w niektórych sprawach z całą bezczelnością chce ze mnie zrobić idiotę. Nie tylko ze mnie. Odnoszę wrażenie, że władze RP i media traktuję Polaków jako stado idiotów. 

(ad 1 do 3 z poprz. notki
Jak widzę kiedy dorośli panowie, niektórzy z siwizną, inni wygwiazdkowani a nawet wywężykowani potwierdzają swoim autorytetem wierutne bzdury czy kłamstwa, nie mogę opanować swojej pogardy. 
Jeśli mają podstawowe wykształcenie i w ramach tego słyszeli o bezwładności, pędzie, masie, itp, a równocześnie potwierdzają, ze pień miękkiej brzozy potrafi przeciąć olbrzymie stalowe skrzydło równocześnie ulegając przecięciu na wskroś, że taka przeszkoda może zmienić kierunek lotu maszyny 80 tonowej i spowodować najróżniejsze jej ekwilibrycje, to mam tego serdecznie powyżej granic akceptacji. 
Wypowiadali się już na ten temat rzeczowo fachowcy lotnictwa, fizycy i specjaliści od mechaniki lotu. Panowie z Komisji mogli sobie o tym poczytać. Nie poczytali, a powtarzają bzdety głoszone zapewne przez 'umówione osoby'.  Stara sprawa socjotechniki - im większa bzdura, tym z większą butą i bezczelnością należy ją głosić. Barany to przyjmą. Na tym bazowało i bazuje wiele ruchów fanatycznych, w ten sposób powstało wiele religii. 
Na temat przeciążenia 100 g wyjaśnień żadnych nie dopatrzyłem się. Informacje o śmierci wszystkich w samolocie podano bez żadnych badań, bez nawet próby pomocy, ot po prostu - 'po wsiem'. Raport przyjmuje to za oczywistość. 

(ad 4 i 10)
Co do zapisu z czarnych skrzynek cytuję wypowiedź specjalisty prof. Kazimierza Nowaczyka:
"Jak wytłumaczyć rozbieżności pomiędzy danymi Międzypaństwowego Komitetu Lotniczego a wykonanymi w Redmond odczytami z amerykańskiej aparatury, zamontowanej w tupolewie, skoro pochodzą z tych samych sensorów? Rosjanie do deszyfracji czarnych skrzynek używają programu WinArm32. Wszystkie wykresy zamieszczone w raporcie MAK opracowano z wykorzystaniem właśnie tego programu. Umożliwia on m.in. usuwanie punktów, korektę błędów systematycznych itd. Nie trzeba wcale manipulować danymi z rejestratorów, pod warunkiem, ze nikt inny ich nie dostanie i nie zastosuje do analizy innego oprogramowania. Ciekawostką potwierdzającą możliwość ingerencji jest brak odczytów parametrów na wykresach w miejscu ostatniego komunikatu TAWS. Występują tam jedynie szare linie, które nazwano “szarą strefą”.
http://www.bibula.com/?p=41515
To wyjaśnia także dlaczego ciągle nie ma czarnych skrzynek w Polsce.
Autorzy Raportu nie starają się nawet wyjaśnić niezgodności w samym raporcie MAKu, ani niezgodności z polskimi ustaleniami. Choćby owe 8 cm taśmy i wiele innych szczegółów. 

(ad 5)
Ze wszystkich analiz lotu jednoznacznie wynika, że samolot rozmyślnie, wedle poleceń władz wyższych, naprowadzony został w pułapkę bez wyjścia. Wynika to nawet z samego Raportu Millera, ale jest tak zamydlone, że trzeba bardzo starannie czytać tekst, żeby to było oczywiste. Ale kto ze słuchaczy TV przeczytał całość raportu i zechciał analizować? Tak zwane masy zawierzą komentatorom prasowym, a co powiedzą komentatorzy prasowi to ustawia się precyzyjnie, nie tylko w tej sprawie. 
Warto też tu powiedzieć, że tak ośmieszana sztuczna mgła nie jest wymysłem dla zaciemnienia sprawy, ale realnie jest do zrobienia bez większych trudności. Czy miało to miejsce w Smoleńsku - zdania są podzielone. Sprawa helu wygląda na spreparowaną przez usłużnego doradcę dla wprowadzennia strony na złą ścieżkę. 

(ad 6)
Tak niezwykłe rozczłonkowanie samolotu wskazuje na wybuch wewnętrzny. Żadnych przekonujących danych że tak nie mogło być podczas upadku w raporcie nie ma. 

(ad 7 i 8)
Rosjanie niszczyli dowody, to jest oczywiste. Ale jest gorsza strona tej sprawy. - 
(cytat z prasy): - 'Polska The Times': Rozmontowanie każdego z elementów wraku TU-154 podczas jego przenoszenia na lotnisko w Smoleńsku odbywało się w porozumieniu ze stroną polską - powiedział ppłk Robert Benedict, członek komisji Jerzego Millera. - Jeśli mam odnieść się do przykładu tego żołnierza, który zbił jedną z szyb, to był to wandalizm - dodał.
Benedict zapewnił, że "za każdym razem uważano, by nie uszkodzić części istotnych dla badania przyczyny katastrofy".
- Jeśli chodzi o sposób przenoszenia części samolotu – to też jest określone postępowanie. Po prostu niektóre szczątki są za duże, by można je było jednorazowo podnieść. Za każdym razem jednak, kiedy pojawiała się konieczność rozmontowania danego elementu samolotu, odbywało się to w porozumieniu ze stroną polską - mówił." 
To znaczy p. ppłk ustalał telefonicznie z wandalami, jak to sam zauważył, co można przeciąć, co zniszczyć, a co zachować? Czy Komisja dysponuje oryginalnymi zdjęciami wraku, jego części i ciał zaraz po wypadku? Zdjęcia dostarczone przez wywiad amerykański zachachmęcono, nie można dojść co się z nimi stało, i oczywiście nie widać ich śladu w raporcie. Nikt nic nie wie.
To jest działanie przestępcze strony polskiej. Samo to niweczy cały Raport. 
Nie dowiedzieliśmy się niczego o grupie polskich archeologów badających miejsce wypadku. Po różnych zwłokach dopuszczono ich na miejsce wypadku i choć minęło wiele miesięcy, znaleźli tysiące kawałków samolotu. Wszystko przekazali stronie rosyjskiej i .. cisza.

(ad 9)
Strona polska uniemożliwiła i w dalszym uniemożliwia zbadanie zwłok mimo licznych zastrzeżeń i wniosków. 
Oprócz zwykłej sprawy poprawienia identyfikacji najwyraźniej źle przeprowadzonej, dałoby to możliwość określenia sposobu w jaki doszło do wybuchu na pokładzie.
Nie słyszałem żadnego rozsądnego wyjaśnienia tej sprawy oprócz tego, że prawo rosyjskie na to nie pozwala.

(ad 11)
Strona polska, a konkretnie BOR i nadzorujący BOR min. Miller w skandaliczny sposób dopuściła się zaniedbań zapewnienia bezpieczeństwa lotu najważniejszych osób w państwie. Min. Miller twierdzi, że to nie jego sprawa. Nie może twierdzić inaczej, skoro jest sędzią we własnej sprawie. 
Zadania BORu w świetle obowiązującego prawa wyjaśnił były szef tej organizacji w latach 2006-7 płk. Andrzej Pawlikowski znający rzecz dokładnie. Przedstawił to w wywiadzie z Piotrem Czartoryskim-Sziler.
http://www.bibula.com/?p=41926
Odpowiedzialność Millera w tym świetle jest oczywista.

(ad 12)
Wszyscy prominenci u władzy z histerycznym wrzaskiem odrzucali jakąkolwiek myśl o powołaniu międzynarodowej komisji do zbadania katastrofy, a postęp był przez wiele miesięcy, i jest w dalszym ciągu znikomy. Aż wstyd cytować tu wypowiedzi o bolesnej prawdzie, o ocieraniu się o zdradę, a wypowiedzi takich, pełnych nienawiści i strachu było dziesiątki. W dalszym ciągu 'List z Polski' jest tabu. 
W tym kontekście wyjaśnienia wymagają okoliczności przejęcia władzy prezydenckiej przedstawione w filmie 'Mgła'. Ale o tym kiedyś osobno.

Biorąc to wszystko pod uwagę w najmniejszym stopniu nie mogę odszczekać swoich podejrzeń co do nieuczciwego przedstawiania opinii publicznej przebiegu katastrofy i osób za nią odpowiedzialnych. Zarzucam środkom masowego przekazu ogłupianie społeczeństwa.

Trzeba jednak zadawać pytanie dlaczego strona polska robi wszystko by rzecz zagmatwać i zakłamać. Gotów jestem zrozumieć Rosjan, mogłoby to wynikać z poczucia winy i tradycyjnego nie przyznawania się do niczego złego. 
Z najróżniejszych okoliczności i poczynań, zarówno ze strony rosyjskiej jak i polskiej, wyciągnąć można wniosek, że Rosjanie mają takiego 'haka' na władze w Polsce, że rząd musi ze wszystkich sił uniknąć jego zastosowania. 
Jaki to 'hak'? Pewnie przyszłość pokaże. 

Oczywiście skoro okazało się, że to nie pijany gen. Błasik, nie Prezydent, nawet nie wieża kontrolna wedle raportów, odpowiadają za tragedię, trzeba było znaleźć kozła ofiarnego po stronie polskiej. Stał się nim min. Klich. Tylko że kozioł ofiarny nie został złożony w żadnej ofierze. Po prostu uznano jego historyczne osiągnięcia i dostaje kopnięcie w górę w myśl starych, wypróbowanych metod. Inne osoby ewidentnie odpowiedzialne za przebieg wypadków są bez skazy, niektórzy już zostali nagrodzeni. Ferajna musi się trzymać, bo gdyby pękło jedno ogniwo, nie wiadomo jak sprawy potoczyłyby się dalej. 

Analiza obu dokumentów smoleńskich oraz wypowiedzi innych specjalistów skłania do wyciągnięcia następujących wniosków:
1) Piloci wykonywali poprawnie swoje zadania, jak nakazuje sztuka pilotażu;
2) Zostali świadomie wciągnięci w nastawioną pułapkę z której nie było wyjścia;
3) Autorzy obu dokumentów, raportu MAK jak i raportu Komisji Millera, świadomie przedstawili przebieg wypadków niezgodnie z dostępnymi im danymi. Strona rosyjska dopuściła się fałszowania i niszczenia dowodów z przyzwoleniem strony polskiej;
4) Tragedia smoleńska nie miała bezpośredniego związku ze skandalicznym stanem w polskim lotnictwie. Obojętnie jak źle przedstawia się poziom wyszkolenia kadry w ogólności, nie wpłynęło to na ten konkretny przypadek (p. punkt 1);
5) Przedstawiona w dokumencie polskim sytuacja w polskim wojsku jest prawdopodobnie prawdziwa, za co odpowiedzialność ponosi Rząd, odpowiedni ministrowie i Premier; 
6) Przygotowanie przelotu najważniejszych osób w państwie i jego przebieg nosi znamiona podstawowego lekceważenia zadań odpowiedzialnego za to MSWiA oraz nadzorującego Premiera.
7) Strona polska, w tym przypadku tzw. Komisja Millera, dopuściła się fałszywego, karygodnego przedstawienia faktów ogłupiając w ten sposób opinię publiczną;
8) Środki masowego przekazu przedstawiły opinii publicznej rzecz w sposób niezgodny nawet z samymi raportami, nie mówiąc już o samych udostępnionych faktach.

Przedstawiam te wnioski jako osoba nie znająca się na lotnictwie, ale znająca się jako tako na analizie dokumentów i sposobu zestawiania i przedstawiania analizowanych faktów. 

Teraz także pokornie odszczekam przedstawione tu wnioski, o ile przedstawione zostaną fakty upoważniające do takiego odszczekania. 

-----------------------------------

uzupełnienie 17.8.2011:
Moje rozważania i wnioski w pełni zostały potwierdzone w obszernym artykule stanowiącym rzeczową analizę porównawczą raportu MAK, polskiego komentarza do raportu z pytaniami skierowanymi do strony rosyjskiej i raportu Komisji Millera. 
Autorzy podkreślają, że Raport Komisji Millera potwierdza wnioski raportu MAK, choć strona rosyjska nie odpowiedziała na polskie zastrzeżenia. Więc o zastrzeżeniach zapomniano. Artykul z 16.8.2011 zamieszczony na portalu wiadomości wp znajduje się tu.

-------------------------------------

PS
Dwanaście lat temu, kiedy stronę tę zakładałem, (nie było jeszcze blogów na świecie!), myślałem, że będę zajmował się wyłącznie nauką i polską kulturą. Niestety, coraz częściej trudno zdzierżyć, obserwując co się dzieje w kraju. Nerwy puszczają... Nawet jak jest się tak daleko i bez specjalnej chęci do wracania w okradzione pielesze.

[QZE08::092];[QEQ00::170];Smo11;[QPL00::122]3,4
w sieci: 13.8.2011 (19.00 czasu w RP), uzup. 15.8.2011 8.00;uzup. 17.8.2011; nr 2763

 

 


 

witrynę prowadzi
© R. Antoszewski
Titirangi, Auckland, 
Nowa Zelandia

  Site Meter