Seria poetycka; Polish poetry (English translations) ISSN 1176-7545; rok XII; No 2727

Zestawienie tematyczne prowadzone na bieżąco

 

 

.
Adam Mickiewicz

 

(Burza)
z Pana Tadeusza, księga X

Na zachód, jeszcze ziemia słońcem ozłocona
Świeciła się ponuro, żółtawo-czerwona;
Już chmura, roztaczając cienie na kształt sieci,
Wyławia resztki światła, a za słońcem leci,
Jak gdyby je pochwycić chciała przed zachodem.
Kilka wichrów raz po raz prześwisnęło spodem,
Jeden za drugim lecą, miecąc krople dżdżyste,
Wielkie, jasne, okrągłe, jak grady ziarniste.

Nagle wichry zwarły się, porwały się w poły,
Borykają się, kręcą, świszczącymi koły
Krążą po stawach, mącą do dna wody w stawach,
Wpadli na łąki, świszczą po łozach i trawach,
Pryskają łóz gałęzie, lecą traw przekosy
Na wiatr, jako garściami wyrywane włosy,
Zmieszane z kędziorami snopów; wiatry wyją,
Upadają na rolę, tarzają się, ryją,
Rwą skiby, robią otwór wichrowi trzeciemu,
Który wydarł się z roli jak słup czarnoziemu,
Wznosi się, jak ruchoma piramida toczy,
Łbem grunt wierci, z nóg piasek sypie gwiazdom w oczy

Co krok wszerz wydyma się, roztwiera ku górze
I ogromną swą trąbą otrębuje burzę.
Aż z całym tym chaosem wody i kurzawy,
Słomy, liścia, gałęzi, wydartej murawy,
Wichry w las uderzyły i po głębiach puszczy
Ryknęły jak niedźwiedzie.

A już deszcz wciąż pluszczy,
Jak z sita, w gęstych kroplach; wtem rykły pioruny,
Krople zlały się razem; to jak proste struny
Długim warkoczem wiążą niebiosa do ziemi,
To jak z wiader buchają warstami całemi.
Już zakryły się całkiem niebiosa i ziemia,
Noc je z burzą od nocy czarniejszą zaciemnia.
Czasem widnokrąg pęka od końca do końca,
I anioł burzy na kształt niezmiernego słońca
Rozświeci twarz, i znowu okryty całunem
Uciekł w niebo i drzwi chmur zatrzasnął piorunem.
Znowu wzmaga się burza, ulewa nawalna
I ciemność gruba, gęsta, prawie dotykalna.
Znowu deszcz ciszej szumi, grom na chwilę uśnie;
Znowu wzbudzi się, ryknie i znów wodą chluśnie.
Aż się uspokoiło wszystko; tylko drzewa
Szumią około domu i szemrze ulewa.
1834

(The Storm)
from Pan Tadeusz, Book X

The earth, which still was sun-splashed with gold in the west,
was with gloomy sheen shining, in yellow-red dressed.
Now that cloud, which long shadows like fishing-nets flung,
catching the light’s last remnants, sped after the sun,
seemed bent upon its capture before it could set.
Below, several gales whistled, no sooner they met,
one wind chases the other, and gale follows gale,
flinging large, bright, round drops, like glass granules of hail.

Now the winds clash together, to grips come and wrestle,
they wheel, struggle about in enormous arcs, whistle,
cloud the ponds to their depths as they over them pass,
fall on meadows, run swishing through osiers and grass,
snapping willow twigs, flinging grass tufts all about,
like hair flying, by handfuls in fury pulled out,
with elf-locks of sheaves tangled: winds, howling like hounds,
fall upon tilled earth, wallow, root into the ground,
tear up clods, and make way for a third whirlwind’s gust,
which tears out of the earth like a pillar of dust:
Like a moving cone, spinning on, still it would rise;
drills the ground with its head, and kicks sand in stars’ eyes,
with each step swelling bigger, top turns funnel-form,
and sounds through this huge trumpet the forthcoming storm.
Until, in all this chaos of water and dust,
hay, leaf litter and branches, turf ripped by the blast,
the winds into the thicket and heartwood now smashing,
like the forest bears roared,

And the rain kept on splashing,
as large drops from a sieve fall: until thunder roared!
And the drops coalesced; now like taut ropes they poured
and conjoined sky and earth with their watery tresses,
now, as from upturned buckets, in deluge-like masses,
till all heaven and earth were quite covered from sight,
night them hid with a tempest much darker than night.
Sometimes cracks the horizon between its two ends,
and the angel of storms, like a huge sun, extends
its face shining, then once more concealed in a shroud,
flees skyward, slams with thunder the doors of the cloud.
And again swells the tempest and downpour immense,
and the darkness, impervious, near palpable, dense;
then again rain subsides and the thunderbolts hush;
till they wake, roar once more, and with more water gush,
and at last all grows quiet; and trees only sough
round the homestead, and only the rain murmurs now.

Źródło: The Word; Słowo
Two hundred years of Polish poetry,
Dwieście lat poezji polskiej.
Blackheath NSW, Australia, 2010 (za zgodą)

translated by:

Marcel Weyland (Sydney)
marcel.weyland@bigpond.com

[QZM04::187];[QAB08::217]p356; w sieci 7.6.2011; Nr 2727


 


 

witrynę prowadzi
© R. Antoszewski
Titirangi, Auckland, 
Nowa Zelandia

  Site Meter