Kurioza naukowe / Scientific curiosities ISSN 1176-7545; rok XII; No 2701

Zestawienie tematyczne prowadzone na bieżąco

                                    

 

Jedno zdumienie dziennie...

 

.

Miód pitny po aztecku.

Miody pitne znane były od wieków nie tylko ludom europejskim. Raczyli się nim także Aztekowie zamieszkujący tereny obecnego Meksyku. Winorośl nie lubi tropiku, tak jak nie lubi surowego klimatu północy natomiast lubi klimat umiarkowany i nie udawała się w Meksyku. A napój alkoholowy Indianie, jak wszyscy, kochali i nauczyli się go wytwarzać z miodu.
Aztekowie w okresie klasycznym swojego istnienia (ok. 250 do 900 AD) spożywali chyba najbardziej egzotyczny miód pitny i to w najbardziej egzotyczny sposób. 
Otóż wedle receptury azteckiej miód fermentowano w naczyniach wraz z ropuchą Bufo marinus, tą samą ropuchą sprowadzaną do różnych krajów do walki z owadami a potem przekształcającą się w groźnego, nie do zwalczenia zaborcę. Bufo marinus, ropucha olbrzymia (do 20 cm), bardzo żarłoczna, pies na różne szkodniki upraw tropikalnych, sama jest nie do zwalczenia i powoli opanowuje tereny na które ją sprowadzono. Tak dzieje się np w Australii. Jej moc polega na tym, że sama jest bardzo trująca i zwierzęta, które się na nią pokuszą po prostu zostają śmiertelnie zatrute. I w tym właśnie atrakcyjność ropuchy w miodzie pitnym. Trucizna jej ma własności trujące, ale też narkotyczne. Jednym słowem miód aztecki, poza alkoholem, po fermentacji z ropuchą zawierał też silny środek odurzający ze skóry zwierzaka. 
Nie dość na tym. Aztecy kochali ropuszy miód, ale go nie pili. Zażywali go drogą lewatywy. Podawali sobie lewatywę we właściwe miejsce rurką skórzaną lub gumową (to nie pomyłka, wyrabiali sobie gumowe rurki od wieków).
Nic dziwnego, że po takim spożyciu alkoholowego napoju wykazywali niezwykłą dzielność podbijając sąsiednie ludy. 

Kto wie czy właśnie tu nie leży możliwość ominięcia restrykcji antyodurzeniowych. Ropuchy mnożą się szybko, miód syci się też bardzo szybko, i zanim legislacja ruszy, pozbędzie się bubli, można będzie spokojnie durzyć narodek od tyłu. A może nawet popijać?

A ropucha, jak to ropucha. Mimo że nadziana narkotykami z natury rzeczy, daje sobie doskonale radę, i trzeba przyznać, ma bardzo miły i bystry wyraz twarzy.

[QZE08::042][QRE02::336]p338
w sieci: 1.5.2011; Nr 2701


 

witrynę prowadzi
© R. Antoszewski
Titirangi, Auckland, 
Nowa Zelandia

(wybrane z publ. R. Antoszewskiego)

  Site Meter