Kurioza naukowe / Scientific curiosities ISSN 1176-7545; rok XII; No 2698

Zestawienie tematyczne prowadzone na bieżąco

 
 

 

 

Ukrzyżowanie.

Krzyżowanie, jaka wymierzana przestępcom lub przeciwnikom w walkach którzy popadli w niewolę, praktykowane było na terenach Cesarstwa Rzymskiego i zachodnich krajach Bliskiego Wschodu przez co najmniej osiemset lat. W tym czasie dziesiątki tysięcy, a może nawet setki tysięcy skazańców zmarło na krzyżu. Krzyżowanie było w większym stopniu przestrogą dla żyjących, żeby wiedzieli jaka kara ich oczekuje, jeśli nie będą się odpowiednio prowadzić. 
Najczęściej skazywano przestępców w różnych procesach, ale zdarzały się też prawdziwe egzekucje zbiorowe. Aleksander Wielki, po zdobyciu Tyru w r. 332 p.n.e, ukrzyżował 2.000 jeńców na wybrzeżu morza. Rekordowo rozprawił się Krassus z jeńcami chwytanymi w wyniku stłumienia powstania zwolenników Spartakusa w. r. 71 p.n.e. Aż 6.000 niewolników zawisło na krzyżach ozdabiających rzymską via Appia. Bywało też, że tortury i krzyżowanie organizowano dla rozrywki tłumu, jak to było za czasów Kaliguli w Aleksandrii (37 - 41 n.e.). Krzyżowano głównie mężczyzn, choć jest parę wzmianek o ukrzyżowanych kobietach. Zakaz krzyżowania przestępców zaczął obowiązywać dopiero od panowania Cesarza Konstantyna  (282-337).
Mimo powszechności krzyżowania i licznych opisów w piśmiennictwie starożytnym i średniowiecznym, bardzo niewiele znaleziono bezpośrednich, archeologicznych dowodów tego procederu. 
W roku 1968 przy pracach budowlanych w Jerozolimie znaleziono urnę z kośćmi dwudziestoletniego mężczyzny z napisem 'Jenohanan syn HGQWL'. Ślady ukrzyżowania były widoczne, w kościach stopy tkwił gwóźdź wraz z resztkami drewnianej podkładki. Na tej podstawie można było odtworzyć sam proceder krzyżowania. Kości świadczą, że nogi przybijano do krzyża osobno, a nie jednym gwoździem, jak to pokazuje chrześcijańska ikonografia. Oprócz tego, by skazaniec nie oderwał się od krzyża pokonując opór główki gwoździa, główkę wzmacniano drewnianą nakładką. Dalsze szczegóły krzyżowania uzyskano metodą eksperymentalną (!). Studenci pewnej uczelni amerykańskiej (ochotniczo!) poddali się ukrzyżowaniu pod nadzorem wykładowcy dozorującego eksperyment, pewnie aby nie skończył się fatalnie. 
Okazało się, że w przypadku rozpięcia rąk na krzyżu, jak to widać na chrześcijańskich obrazach, skazaniec nie miał większych kłopotów z oddychaniem. Czasem też pod siedzeniem skazańca przytwierdzano maleńką ławeczkę, co bardzo przedłużało konanie i śmierć następowała po wielu godzinach a nawet po kilku dniach w wyniku wymęczenia lub wykrwawienia. Opisany jest przypadek, kiedy trzech skazańców zdjęto z krzyża po pewnym czasie, a jeden z nich, z pomocą lekarza, przeżył . W przypadku przymocowania rąk do krzyża, jak to zrobiono z Łotrami, skazaniec miał trudności z oddychaniem, śmierć w wyniku uduszenia następowała po godzinie, lub nawet po kilku minutach, jeśli nogi miał przytwierdzone tak, że nie mógł podnosić ciała posługując się mięśniami rąk. 
Na takie męki skazywani byli przestępcy lub 'politycznie niepoprawni', ale w zasadzie w większym stopniu była to specyficzna 'pedagogika społeczna' niż faktyczne karanie, które przeprowadzano częściej w prostszy sposób, u żydów np przez kamienowanie. 

[QZE08::039];[QEP16::130]
w sieci 23.4.2011; nr 2698

 

 

witrynę prowadzi
© R. Antoszewski
Titirangi, Auckland, 
Nowa Zelandia

  Site Meter