Kurioza naukowe / Scientific curiosities ISSN 1176-7545; rok XII; No 2680

Zestawienie tematyczne prowadzone na bieżąco

 

Jedno zdumienie dziennie...

 

.

Jak to jest z tymi dozami napromieniowania.  
(notka poprzednia)

Promieniowanie jonizujące jest dosłownie wszędobylskie. Nie znamy miejsca ani na ziemi, ani w ziemi, ani w kosmosie, i oczywiście w nas, gdzie by go nie było. Pierwiastki promieniotwórcze rozpadają się zawsze z regularnością przypisaną im przez przyrodę. Nie znamy sposobu by je zahamować, opóźnić czy przyspieszyć. Są pewne spekulacje co do szybkości rozpadu przy prędkościach bliskich prędkości światła, ale to raczej spekulacje dotyczące natury czasu. 
Promieniowanie jonizujące uważa się za szkodliwe dla wszystkiego co żyje, ale to bardzo zaściankowy pogląd. Jest ono zasadniczym motorem wszelkich mutacji, a bez nich nie byłoby ewolucji. Prawdopodobnie odegrało znaczną rolę w biogenezie. To tylko my chcemy zastopować mutacje, bo uważamy, że jak jest teraz w naszej puli genowej, tak jest najlepiej. Co nie przeszkadza w używania promieniowania jonizującego do wywoływania mutacji innych stworzeń dla celów ekserymentalnych. 
Jednym słowem, od promieniowania jonizującego nie uciekniemy, możemy tylko szukać miejsc gdzie jest go mniej, a przede wszystkim możemy starać się ograniczać ekspozycję na promieniowanie spowodowane działalnością człowieka. 
W dalszych rozważaniach posługuję się jednostką sievert (Sv) jako najlepiej oddającą biologiczne skutki promieniowania.

Przyjrzyjmy się najpierw skąd dopada promieniowanie jonizujące przeciętnego mieszkańca ziemi. 

Aż 85 procent napromieniowania pochodzi ze źródeł naturalnych. Wystawiona na nie była ludzkość na długo przed prababcią Lucy. Teraz możemy najwyżej optymalizować miejsca pobytu, bo na przykład najpoważniejsze źródło - radon (222Rn) występuje występuje znacznie obficiej w krajach skalistych (rekordy bije Finlandia i Szwecja, mało ma Anglia i Australia na terenach zaludnionych). Gaz to szlachetny, a mimo to wdziera się nie pytany do piwnic i zagraża mieszkańcom. Pomaga nieco wietrzenie pomieszczeń zamkniętych. W niektórych krajach są służby monitujące radioaktywność różnych zakamarków domu. Można nieco manipulować promieniowaniem pochodzącym z budynków - budynki drewniane zagrażają mniej, kamienne i mineralne więcej. Gleba może być różna w zależności od natury procesów glebotwórczych i geologii terenu. Nie wiele mamy swobody jeśli idzie o pokarm, o ile nie jest skażony sztucznie. Naturalne promieniowania pożywienia powoduje węgiel (14C ), potas (40K) i nieco tryt (3H). Tego uniknąć się nie da. Zupełnie jesteśmy bezradni wobec promieniowania kosmicznego. Gdyby się uprzeć i nie latać odrzutowcami, podróżować w miarę możności w łodziach podwodnych, to może by to coś dało.. 
Pozostałe 15 procent to przede wszystkim skutek współczesnych zastosowanń techniki jądrowej i promieniowania rentgenowskiego w medycynie. Sprawa wysoce indywidualna, ale rola medycyny nuklearnej ciągle wzrasta, coraz powszechniejsze są różne skanowania i prześwietlenia, a także pewne typy sprzętu domowego. 

Przypatrzmy się teraz jak to wygląda w wartościach bezwzględnych dla poszczególnych krajów. Suma rocznego napromieniowania nie przekracza nigdzie 8 mSv na rok (mogą być niespodzianki dla krajów nie przebadanych). Rekordy bije tu Finlandia i Szwejca, wysoko stoi też Francja, Hiszpania, Grecja. Ale w zasadzie wszędzie głównym winowajca jest radon (222Rn). Nasilenie promieniowania wewnętrznego związane jest zapewne z powszechnością zastosowania medycyny współczesnej w różnych krajach, ale różnice są i tak nieznaczne. To samo dotyczy promieniowania kosmicznego gdzie wyróżnia się Szwajcaria, a to ze względu na wysokogórski charakter osad. Pewnie jest wyższe w Tybecie czy Nepalu, ale tego nikt nie wie. 

Dla porównania popatrzmy na dozy otrzymywane jednorazowo w wyniku różnych czynności i zabiegów. 

źródło doza pojed. *)
zjedzenie jednego banana (!)

0,0001 mSv

radiografia dentystyczna 0,005 mSv
mammografia 3 mSv
skanowanie mózgu 0,8 - 5 mSv
skanowanie klatki piersiowej 6 - 18 mSv
skanowanie układu pokarmowego 14 mSv
ale  
Międzynarodowa Komisja Ochrony Radiologicznej zaleca limit dopuszczalny dla ochotników walczących z wypadkami radiacyjnymi 500 mSv
natomiast dla ochotników walczących ze skutkami katastrof nuklearnych dopuszcza 1000 mSv
podczas gdy  
średnia doza otrzymana przez mieszkańców w odległości mniejszej niż 16 km od elektrowni 
Three Mile Island (1979) wynosiła 
0,8 - 1 mSv
ewakuowani mieszkańcy spod Czarnobyla (1986) otrzymali dawkę rzędu 31 mSv
(dane z Fukushima czekają na opracowanie)  

Dozy te sumują się i o skutkach sumarycznego napromieniowani napiszę osobno.

*) Dane pochodzące z różnych źródeł są bardzo rozbieżne, dlatego wyniki te można uważać tylko za przybliżone.

notka następna

wykresy: World Nuclear Assoc.
[QZE08::031];[QEP93::020]31,59
w sieci 25.3.2011; Nr 2680

 

 


 

witrynę prowadzi
© R. Antoszewski
Titirangi, Auckland, 
Nowa Zelandia

(wybrane z publ. R. Antoszewskiego)

  Site Meter